niedziela, 28 grudnia 2025

Pogarda

Pogarda jest wstrętna, a mimo to cieszy się dość dużym powodzeniem. I tylko nie pomyśl sobie, że dotyczy wyłącznie innych ludzi, tylko nie ciebie. Otóż zmartwię cię – dotyczy i ciebie, jako osoby, którą ktoś mniej lub bardziej, otwarcie lub skrycie pogardza, albo pogardzającej, choć w tym drugim przypadku bardzo możliwe, że potrafisz to doskonale maskować, więc na zewnątrz może to wyglądać całkiem dobrze.

Jeśli czegoś się nauczyłeś, coś dla siebie zrobiłeś i robisz to nadal, to pewnie co najmniej dziwi cię, dlaczego inni ludzie tego dotąd nie zrobili i dalej nie robią. Dlaczego nie walczą, nie zmagają się ze sobą, swymi słabościami i nie osiągają sukcesów, a nawet szczytów możliwości? Dlaczego nie są podobni do ciebie i nie dbają o wiele ważnych rzeczy, najlepiej tak, jak ty? Przecież skoro ty możesz, to znaczy, że i inni mogą. A oni, niestety, są tacy inni, nieogarnięci i oporni. Zauważasz to wszystko i zaczynasz się najpierw zastanawiać, potem może na początku tylko lekko irytować, a później to już zupełnie puszczają ci tamy przyzwoitości i na koniec już jawnie się bulwersujesz, złościsz, oburzasz, a stąd już tylko jeden krok do pogardy. Myślisz, że go nie wykonasz, no nieee..., bo ty taki nie jesteś, prawda? Wystarczy jednak, że będziesz skazany na kogoś, kto jest daleko zapóźniony w odrabianiu lekcji życia, które ty masz już dawno za sobą, i jest odporny na twoją pomoc, a zaczniesz oceniać, krytykować, a nawet – najczęściej jednak w skrytości – pogardzać. Być może w twoim przypadku będzie to sposób na poradzenie sobie z odrzuconą empatią, którą wcześniej komuś okazałeś, albo z uczuciami, których nie chciałeś. Odsuniesz się i przestaniesz odzywać, myśląc, że to dobry i łagodny sposób, by poradzić sobie z czymś, z czym sobie nie radzisz. 
Skoro możesz i myślisz, że tak będzie ci lepiej, łatwiej, to z czasem zaczniesz pogardzać wszystkimi, no bo przecież nie sobą. To inni się mylą, ale nie ty – o nie, nigdy, ty masz rację! 

poniedziałek, 22 grudnia 2025

Świąteczne życzenia

W tym przedświątecznym czasie ważne jest by nie zgubić: 1) siebie i innych, 2) siebie w innych, 3) innych w sobie. W ferworze walki z wewnętrznymi i zewnętrznymi przeciwnościami losu, ważne by umieć wybaczyć wszelkie potknięcia, przewinienia, winy, zaniechania, słowa, które bolały, by szczerze odpuścić i puścić w niepamięć, by iść dalej i wspólnie cieszyć się sobą nawzajem.

Można się pogubić, i to nie tylko raz lub dwa razy, ale koniecznie potem trzeba się odnaleźć – samemu lub poprzez innych ludzi. Jeśli już musisz, to zmagaj się wraz z bliskimi ze swoimi i z ich słabościami, a nie z nimi jako ludźmi, których możesz zignorować i odstawić z własnego otoczenia lub całkowicie z życia wyeliminować. To niczego nie zmieni na lepsze, nawet jeśli wierzysz, że tak właśnie będzie. Za rogiem nie czeka tłum chętnych do poznania ciebie, zaakceptowania takim, jaki jesteś i przyjęcia z całym dobrodziejstwem inwentarza, dlatego doceń to, kogo i co masz. Doceń, że jest ktoś, kto chce być obok ciebie nie tylko w ten świąteczny, ale także w każdy inny czas.

Nie bądź skałą nie do skruszenia. Okaż się miłym, dobrym człowiekiem, takim do pocałowania i przytulenia. Niech zadzieje się magia! Wesołych świąt Bożego Narodzenia!

środa, 17 grudnia 2025

Ból po wyrwanym zębie

Jest taki ból, który przynosi nie tylko fizycznie, ale i psychiczne cierpienie. To ból po wyrwanym zębie, a już zwłaszcza wtedy, gdy taka sytuacja spotyka cię całkiem niespodziewanie, niezapowiedzianie i zupełnie zaskakuje. Idziesz sobie na zwykły przegląd, a tu okazuje się, że potrzebna jest poważna ingerencja, która zmieni wszystko, bo po niej już nigdy nie będzie tak jak było. Obolały i wykończony, funkcjonować będziesz tylko po silnych lekach uśmierzających ból i jednocześnie ogłupiających. 

I tylko nie próbuj wmawiać sobie, że nic się nie stało, że nie ma sprawy, bo właśnie się stało i jest sprawa, a konkretnie to dziura po zębie. Rana będzie długo się goić i im dalej w czasie, tym myśleć będziesz o tym coraz rzadziej, jednak nie na tyle rzadko, by nie tęsknić do tego jak było i by nie chcieć wypełnić istniejącej pustki. Wielokrotnie będziesz łapał się na tym, że twój język zacznie żyć własnym życiem, zacznie uporczywe nękanie, czyli będzie uciekał w tę pustą przestrzeń, zupełnie jakby ten usunięty ząb był najważniejszy, najistotniejszy, jedyny poważnie ważny. Może w końcu po jakimś czasie zdobędziesz się na odwagę, by rozpocząć przygotowania do procesu naprawy stanu swego uzębienia. Może przestaniesz myśleć o tym, co straciłeś na rzecz tego, co możesz zyskać. Może...?

 

Jest taki ból, który przynosi nie tylko fizycznie, ale i psychiczne cierpienie. To ból po utracie najbliższej osoby. Bez względu na to, jak bardzo byś się próbował przygotowywać, i tak wszystko, co się stanie, z pewnością cię zaskoczy i przerośnie w każdy możliwy sposób. Nie będziesz umiał sobie z tym poradzić. Nie znajdziesz miejsca, gdzie mógłbyś uciec od własnych myśli i tego wszystkiego, co było wypowiedziane. W głowie będziesz miał kłębowisko, a wokół siebie tak ogromną pustkę, dziurę, której nigdy wcześniej nie czułeś i której nikt nie będzie w stanie wypełnić, gdyż żadne zastępstwo nie będzie możliwe. Wyrwy powstałej w sercu nie da się łatwo leczyć, gdyż jest to choroba przewlekła. Nie można jej oszukać, załatać czy też czymś zapełnić, zatem sam w sobie możesz cierpieć nie tylko całe tygodnie lub miesiące, ale nawet całymi latami. Możesz łapać się na tym, jak bardzo wszystko to, co się z tobą i wokół ciebie dzieje, jest ci obojętne, bo choć będziesz fizycznie, to i tak nie będzie w tym ciebie. Będziesz niczym zaprogramowany robot, który mechanicznie wykonuje swoje obowiązki i różne czynności, i to na tyle dobrze, że inni ludzie mogą nawet nie zauważyć ogromu cierpienia, które w sobie nosisz. A może spróbujesz oszukać samego siebie, że tak jak jest, jest całkiem dobrze, normalnie, a nawet lepiej niż było? Może…?

piątek, 12 grudnia 2025

Wygrana

Wygrana uskrzydla, dodaje lekkości bytowi, który czasami potrafi dać w kość. Jest tym milsza, gdy przychodzi z zaskoczenia, ale i ta, skrupulatnie i konsekwentnie wypracowana, ta zasłużona też przynosi radość, satysfakcję i zadowolenie. Bycie na szczycie cieszy na różne sposoby, przynosi prestiż, szacunek i uznanie, zmienia perspektywę widzenia, ale często też wiąże się z odpowiedzialnością za siebie i innych, zatem staje się także dużym wyzwaniem, z którym trzeba umieć sobie poradzić. Zwycięzca – przynajmniej teoretycznie – bierze wszystko, ale tam, gdzie jest główny wygrany, tam także są przegrani i wszyscy ci, którzy w wyścigu o podium zostali niżej sklasyfikowani. Czy zatem tych ludzi zwycięzca naprawdę zdoła przekonać i przyciągnąć do siebie, czy też staną się oni mniej lub bardziej wojującą opozycją?
Wygrany zwykle nie ogląda się za siebie, nawet jeśli ma świadomość pozostawionego pobojowiska usłanego trupami po wielu walkach, drobnych i całkiem sporych bitwach oraz wojnach, które ostatecznie doprowadziły do zwycięstwa. Śpi spokojnie, bo wie, że zwycięzców nikt nie rozlicza. To oni rozliczają, nawet jeśli nie mają z czego. A gdy kurz opadnie, gdy skończy się rywalizacja, wówczas trzeba będzie żyć dalej i to najczęściej także z wcześniejszymi konkurentami i przeciwnikami. Czy uda się zbudować mosty dobrej komunikacji i konstruktywnego porozumienia? Czy ustaną bitwy i wojny, a te, które toczyły się wcześniej, zostaną wybaczone i zapomniane? Czy będzie wspólna przyszłość, czy też raczej co najmniej jakieś dwa odrębne, rywalizujące ze sobą światy?
W życiu różnie się plecie, dlatego można zarówno wygrać przegraną, jak i przegrać wygraną. Raz odniesione zwycięstwo nie jest bezwzględnie dane raz na zawsze, a będąc na szczycie, można nim się jedynie jakiś czas podelektować. Potem jednak ze szczytu trzeba zejść, a często okazuje się, że zejście jest o wiele trudniejsze od wejścia. Trzeba uważać, by przypadkiem lub celowo, z pomocą innych albo na przykład w wyniku rutyny, raptownie i niespodziewanie nie zlecieć w przepaść – z piedestału prosto w nieznany lub już dawno zapomniany dół. 

niedziela, 7 grudnia 2025

Przegrana

Przegrana boli, tym bardziej jeśli włożyło się duży wysiłek we wcześniejsze przygotowania do wygranej. A przecież czasami jest już tak blisko, o włos od sukcesu i zwycięstwa, a jednak... 
Można wygrać, a jednak być przegranym, tak samo jak przegrać, a jednak być wygranym. Wiedzą to sportowcy, ale i każdy, kogo spotkało postawienie na pozycji drugiej, gdy chciało się być lub jeszcze przed chwilą było na pierwszej. Można być z siebie dumnym, bo przecież pozycja druga lub nawet trzecia to też dobre, wysokie miejsca na podium, ale i tak, gdzieś tam z tyłu głowy pojawia się jęk zawodu i rozczarowania. Zasługiwałeś na najwyższą pozycję i nawet ją dostałeś, a potem nagle ci ją odebrano. Już czułeś smak zwycięstwa, a jednak wygrał ktoś inny. A ty przegrałeś. 
Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, jakże często ta właśnie sytuacja zdarza się niemal każdego dnia w relacjach między ludźmi. Siedzisz sobie z kimś, łapiecie chwile, bo jesteście razem i nagle wszystko zmienia dzwoniący telefon komórkowy, który niemal zawsze otrzymuje status priorytetu i przerywa wszystko to, co się dzieje - rozmowę, bliskość, pracę, skupienie na kimś i na czymś. Zabiera nas od tych ludzi, z którymi fizycznie jesteśmy do tych, którzy są po drugiej stronie słuchawki. A przecież nie zawsze to zabranie jest tego warte i trwa tylko chwilę. Nie zawsze też jest bez konsekwencji dla tego, co się działo, dzieje i dalej wydarzy. Zapominamy, że telefon można wyciszyć, połączenia można nie odebrać i że można oddzwonić lub odpisać we właściwym miejscu i w stosownym momencie. Można pokazać, że siedząc naprzeciwko siebie, jesteśmy skupieni wyłącznie na sobie nawzajem i nie traktujemy siebie jako przerwy pomiędzy jednym a drugim dzwonkiem lub jakimś sygnałem telefonu. Można skupić się na sobie, bez robienia wielu rzeczy na raz, bez błądzenia gdzieś myślami i wzrokiem, bez wprowadzania nerwowości, bez prób ucieczki i późniejszego żałowania, bo przecież można było postąpić inaczej. 
Można być dla siebie nawzajem numerem jeden, tą najważniejszą osobą na świecie, choćby tylko przez tę parę chwil, które mamy, jeśli udało nam się doprowadzić do spotkania i mamy siebie fizycznie, siedzimy obok siebie, jesteśmy na wyciągnięcie ręki i możemy czuć swój zapach, dotyk, bliskość. 

Przegrywać można na wiele różnych sposobów, nie tylko z telefonem komórkowym, ale także z telewizją i na przykład jakimś programem lub filmem, z obowiązkami domowymi i pracą, z ciągłą nieobecnością tłumaczoną wieczną zajętością, z niechęcią, ze złym nastawieniem, z pesymizmem, z lękiem i różnego rodzaju obawami, ucieczkami od siebie, od innych, od przyzwyczajeń, od nawyków, od rozczarowań, od bliskości, przyjaźni i miłości. 

wtorek, 2 grudnia 2025

Strachliwy

Strachliwy cierpi na strach przed nazwaniem rzeczy po imieniu. Ciągle znajduje powody, by rzeczy ważnych, problemowych i trudnych nie nazywać wprost takimi, jakimi są. Za wiele kombinuje i w związku z tym przekombinowuje. Myśli sobie, że gdy nie wypowie na głos tego, co się dzieje, to nie będzie problemu lub ten sam zniknie, rozpłynie się w nicości. A tak to nie działa.

Zwykle ten jakoby strachliwy człowiek wcale za takiego nie uchodzi, ale potrafi się zaciąć lub zafiksować na przykład na jakimś jednym temacie, choćby tak ważnym, jak zagrażająca życiu choroba. Lawirują i krążą gdzieś wokół niczego. Zmieniają temat i stosują różne uniki, a otoczenie – to bliższe i dalsze – nie jest w stanie domyślić się o co chodzi. Ucieczka od odpowiedzi na zadawane pytania niczego nie ułatwia. Sprawy, nawet te niewielkie, proste i w zasadzie od ręki do załatwienia, zaczynają urastać do dużych rozmiarów, ponieważ pojawia się brak zrozumienia.

Milczenie strachliwego nie przynosi żadnych podpowiedzi dotyczących właściwych interpretacji postępowania. Pomiędzy dwojgiem ludzi pojawia się zupełnie niepotrzebny mur trudny lub wręcz niemożliwy do przeskoczenia. Tak powstaje coraz większy dystans, a potem może nawet złość chcącego pomóc, wynikającą z obojętności i odstawienia. Czy przestał być godny, by uczestniczyć w życiu strachliwego, w jego wzlotach i upadkach, dobrych i złych chwilach?

Na takim zachowaniu wszyscy tracą. Nie ma komunikacji, możliwości dogadania się i porozumienia. Zachodzi akcja, na którą brak reakcji. Może to ma być ucieczką strachliwego przed samym sobą i innymi ludźmi, którzy w takiej sytuacji chcą być z nim? Może mógłby on, czego nie chce, ulec jakimś namowom?

Ta cała sytuacja jest jak wyłączenie światła w pokoju przez strachliwego, który wychodzi i pozostawia w ciemnościach tego, kto w pokoju zostaje. Kto jest w stanie zrozumieć po co to robi, no i co w tym chodzi?

czwartek, 27 listopada 2025

Wątpliwości

Każdy z nas z wielu powodów jest lub przynajmniej powinien być pełen różnego rodzaju wątpliwości dotyczących wielu życiowych i całkiem prozaicznych tematów, spraw, jak i niemal wszystkiego i wszystkich. Dlaczego? Choćby dlatego, że żyjemy w świecie, który nieustannie się zmienia, a zmiany są fajne tylko do pewnego etapu i wieku, po osiągnięciu których bardziej ceni się stabilność i przewidywalność niż nowości i zmiany bez końca. Dzisiaj coś jest, jutro tego nie ma. Czy tego chcemy, czy nie, zmienia się nasze otoczenie, zmieniają się ludzie, ich zachowanie, wygląd, charakter. Jedni zastępują innych, a przecież bywa i tak, że tych odchodzących nikt nigdy nie zastępuje, bo po prostu nie może. Wczoraj było inne niż jest dziś, a jutro też nie będzie tym samym, co już znaliśmy i znamy. I jeśli nawet wróci przeszłość i zapachnie retro, to i tak nie będzie identyczne, jak kiedyś było. Będzie uwspółcześnione, z zupełnie nowymi elementami i możliwościami, funkcjami. To wszystko sprawia, że jest wiele powodów, by zamiast pewności siebie (choć pewność siebie to nic złego), być w zachwianiu i niepewności, by po prostu wątpić, co przecież jest rzeczą ludzką, i ciągle pytać się o wszystko – siebie i innych ludzi. Tylko głupiec wie wszystko na pewno i nigdy w nic ani w nikogo, w tym też i w siebie nie wątpi.

Wątpliwości powodują, że tracimy pewność siebie, nawet jeśli jeszcze przed chwilą wydawało nam się, że na pewno coś wiemy i wówczas, gdy byliśmy kogoś pewni. Tak niewiele trzeba, by zwątpić i zaplątać się w tym samemu w sobie. Wątpliwości zwykle mamy zawsze też wtedy, gdy musimy podjąć ważne decyzje i nie wiemy co wybrać, na co się zdecydować. Przyszłość, teoretycznie przewidywalna, wcale nie jest taka oczywista i jednoznaczna. Niejednokrotnie dochodzi do nagłych i zupełnie niespodziewanych zwrotów akcji, coś się wali i leci na łeb, na szyję, a przecież na ogół chcemy, aby było lepiej, coraz lepiej i tylko lepiej. Bywają bowiem takie wybory, które niczego nie zmieniają i te, po których radykalnie wszystko się zmienia i nic nie jest już takie same. Mimo różnych wątpliwości, teoretycznie zawsze można zacząć wszystko od nowa. Można spróbować dać sobie i innym, zwłaszcza bliskim, jeszcze jedną szansę i jeśli potrzeba, to nawet jeszcze kolejną, bowiem niejednokrotnie łatwiej jest naprawić popełniony błąd i relację z drugim człowiekiem niż szukać nowej osoby i budować wszystko od początku. Bo jeśli nikogo się nie krzywdzi, to z podniesioną głową i bez wątpliwości można iść dalej do przodu, bez konieczności oglądania się za sobą.

sobota, 22 listopada 2025

Kocham Warszawę!

Nienawiść to nic miłego ani dobrego, a mimo tego ciągle wielu ludzi się z nią obnosi i chwali niczym dumni rodzice sukcesami swoich dzieci. Jedni nienawidzą czegoś, inni kogoś. Wielu Polaków z dumą mówi wprost o swojej nienawiści do Warszawy i to zupełnie tak, jakby to było w dobrym tonie lub jakimś punktem honoru. Źle o Warszawie mówią ludzie spoza stolicy, jak też jej mieszkańcy, głównie ci przyjezdni, napływowi. Są też i rodowici Warszawiacy pogardzający swoim własnym miastem, jedyną polską metropolią, która każdego roku zmienia się i pięknieje, gdzie są najlepsze warunki i możliwości, by najpierw się dobrze wykształcić, a potem zrobić karierę i dostatnio żyć. Ludzie korzystający z wszelkich możliwych dobrodziejstw tego wielkiego miasta, jednocześnie nim pogardzają, a przecież mają tyle miejsc, które najpierw warto odkryć, następnie polubić, a potem szczerze i z całego serca pokochać.
Warszawa, odrodzona po II wojnie światowej niczym Feniks z popiołów, dostrzegana jest i podziwiana przez zagranicznych gości, którzy coraz częściej tu przybywają i czują się w stolicy Polski naprawdę dobrze, zatem też chętnie wracają, polecając też i innym wizytę w tej metropolii. Są też obcokrajowcy, którzy się tu osiedlają.
A ja, na przekór wszystkim tym, którzy są przeciw i psioczą, mówię i powtarzać będę, że kocham Warszawę i tej miłości nie zamierzam zamieniać na żadne inne uczucie, ani teraz, ani później. 

poniedziałek, 17 listopada 2025

Przyjaciele

Przyjaciele to najważniejsi ludzie na świecie. Ważniejsi nawet od rodziny i partnerów, którzy – jak czasami bywa – zmieniają się częściej niż przyjaciele. Jeśli masz przyjaciół, to masz wszystko. A jeśli masz całe grono lubiących się ludzi, to nawet masz więcej niż wszystko. To oni, przyjaciele zmuszą cię do rzeczy, których sam pewnie nigdy byś nie zrobił. To oni będą przy tobie, gdy coś dobrego lub złego ci się przytrafi. Będą z tobą świętować twoje sukcesy i pocieszać cię podczas różnych porażek. Będą cię kochać i ty będziesz ich kochał, bo po prostu nie da się inaczej. Są dla ciebie, a ty dla nich. To cudowna symbioza, która sprawia, że chce ci się żyć bez jakiegokolwiek zastanawiania się nad tym. Ogarną cię, gdy będzie trzeba i to im powierzysz wszelkie ewentualne tajemnice, nawet te, o których nie powiesz rodzinie i partnerowi.
Przyjaciół poznasz po tym, że nie zostawią cię samego, bez względu na wszystko. Będą lojalni i szczerzy, czasami aż do bólu, bowiem naprawdę chcą twojego dobra i najlepiej też swego w nim udziału. Oni z tobą czują się naprawdę dobrze. Zatem nigdy nie szafuj najważniejszymi dla siebie ludźmi i jeśli tylko możesz, to zawsze zachowuj się wobec nich właściwe. A jeśli zdarzają ci się jakieś dziwne akcje i wpadki, nawet jeśli czasem złościsz się lub denerwujesz, to pamiętaj, by potem umieć się przyznać do błędów i za nie przeprosić. Kochaj mocno, szczerze, z całego serca i za nic nie trać, nawet wówczas, jeśli cię bardzo mocno zawiedli i zranili. Niech zawsze dostają szansę, by się poprawić. Ucz ich siebie i swojej wrażliwości. Pozwól im się zmieniać. Rozmawiaj z nimi, a także ucz się wszystkiego, co ich. 

(Czytaj też wpis pt. „Najlepszy przyjaciel”.)

środa, 12 listopada 2025

Powtarzalność błędów

Myślisz pewnie, że możesz czegoś nauczysz się na błędach innych ludzi, znajomych, przyjaciół, bliskich, a tymczasem jest tak, że nie uczysz się niczego, nawet na własnych błędach. Z jednej strony masz już swoje lata na karku i różne doświadczenia, zatem niby coś już wiesz i jesteś mądrzejszy niż kiedyś, a z drugiej strony jest coś takiego jak powtarzalność tego, co nam się przytrafia. W różnych konfiguracjach jesteśmy ciągle zapętleni na tych samych sprawach i nie możemy się od tego uwolnić. Nawet jeśli za każdym razem próbujemy rozegrać to inaczej, i tak kończymy podobnie, czyli w jakimś stopniu porażką. Odgrywamy tylko jakiś narzucony nam scenariusz i po każdym podobnym kolejnym razie ciągle próbujemy sobie udowodnić, że tak nie jest lub że jesteśmy w stanie uwolnić się od własnego losu i tego, co nas spotyka, i sami zdecydować jak jest i jak będzie. I choć bywają krótkie przerwy, to jednak nie uwalniamy się ani na chwilę od tego, co jest nam pisane, od przeznaczenia, które mamy. A błędy, te popełnione i te dopiero do popełnienia, za sprawą innych ludzi nie będą niczym nowym, tylko wynikną z efektu powtórzenia, dlatego nie ma sensu ani potrzeby, by się za to karać i linczować. Co najwyżej można nauczyć się dystansu do tego swego błędnego losu, zapętlonego i powtarzalnego.