Jeśli nie chcesz, to nie mów, będzie bez może nawet i
zbędnego gadania, byle tylko nie wyszedł z tego jakiś niedobry, niestrawny
pasztet i nie doszło do nieporozumienia, aby nie nastąpiły jakieś nietrafne,
mocno hybione domysły, czyli autodopowiedzenia. Po co się silić na jakieś
domysły, jeśli można się dopytać i dogadać? Po co te kombinacje, studiowanie
potencjalnych możliwości, wariantów, opcji, które i tak się nie wydarzą? Musimy
się porozumieć, bo jeśli nie, to przyjdzie nam ze sobą walczyć, choćby słownie,
tocząc bezsensowne potyczki – jedna za drugą. Niepotrzebnie... I bez
rozstrzygnięcia, i wygranej którejkolwiek ze stron. Wszyscy będą przegrani.
W
niczym nie pomogą autodopowiedzenia – twoje na mój i moje na twój temat – jeśli
nie będziemy dogadani, nie będziemy wiedzieć. Autodopowiedzenia wyprowadzą na
manowce, bez jakiegokolwiek zrozumienia.
Oczywiście poza tym, by zamiast domysłów i prób samodzielnego jakoby rozumienia rzeczy niezrozumiałych u innych ludzi, należy też pamiętać o tym, że nie zawsze wszystko warto ustalać i dogadać, bo to może zabić spontaniczność.