piątek, 15 maja 2026

O myśleniu (2)

Wymyślać można wiele rzeczy i siebie od nowa, stosownie do okoliczności, no i możliwości. Można też poddać się porażającej bezmyślności, która niesie ze sobą często nawet bardzo poważne konsekwencje. Jedno małe, krótkie zagapienie się i może dojść do wypadku, jakiejś tragedii, katastrofy. Część rzeczy wykonujemy przecież automatycznie i mechanicznie, wręcz bez jakiegokolwiek myślenia, zupełnie tak, jakby to nasze nogi i ręce sterowały czynnościami, takimi na przykład jak prowadzenie samochodu. Z drugiej strony są sytuacje, że gdy tylko zaczniesz się nad czymś zastanawiać, nie działasz automatycznie, to możesz sobie narobić tylko kłopotów, dlatego czasami nie warto zbyt wiele myśleć i kombinować, bo przecież cokolwiek wymyślimy, to życie i tak przyniesie jeszcze inne rozwiązania. Życie zaskoczy nas albo swą różnorodnością, albo powtarzalnością, bo przecież historia lubi się powtarzać, a co za tym idzie – myśli lubią się powtarzać, dolatują do jakiegoś kresu i znikają gdzieś w otchłani lub wracają, często ze zdwojoną siłą, intensywnością i bombardują nas z całą mocą. Wtedy przytłoczeni toniemy w gąszczu myśli i wydaje nam się, że lepiej byłoby tonąć, ale w gąszczu bezmyślności, głupoty, absurdu, śmiechu.
Myśli nas oszukują. Nie żyjemy jedną historią, gdyż ona – historia ciągle się zmienia, i nawet powtarzana, ulega nieustannym modyfikacjom. To stwierdzone naukowo. Wraz z czasem umyka nam wiele faktów, drobiazgów, ale w ich miejsce pojawiają się nowe rzeczy, czasami budowane tylko na potrzeby jakiejś opowieści, którą chcemy uczynić ciekawą i atrakcyjną dla słuchacza, innym razem zupełnie nieświadomie miksujemy ze sobą zupełnie inne historie, tworząc inną, w zasadzie już prawie nową. 
Wbrew pozorom ważne jest to, o czym myślimy, zatem… „Uważaj na swoje myśli, stają się słowami. Uważaj na swoje słowa, stają się czynami. Uważaj na swoje czyny, stają się nawykami. Uważaj na swoje nawyki, stają się charakterem. Uważaj na swój charakter, staje się przeznaczeniem” (Frank Outlaw). 

niedziela, 10 maja 2026

O myśleniu (1)

Myślę, więc jestem. Jestem, więc myślę i co wymyślę, to wymyślę, ale na pewno nie zawsze powiem. Część zostawię sobie, bo nie wszyscy o wszystkim powinni wszystko wiedzieć, chociaż to olbrzymi komfort posiadać obok siebie kogoś takiego – przyjaciela, komu można powiedzieć wszystko i niczego to nie zmieni, nie stanie się po tym nic złego, i to bez względu na to, czego się dopuścimy.
Myślenie podobno ma przyszłość, ale z pewnością ma też często nieuświadamianą przeszłość, a osadzone jest w teraźniejszości – jest tu i teraz, nie wczoraj, nie jutro, chociaż najczęściej dotyczy tego, co było lub będzie. Myślenia nie można przerwać, zatrzymać, wyłączyć, ale można je wyciszyć, pozwolić, by przez nas płynęło i tylko przyglądać się temu, niczym przejeżdżającemu pociągowi towarowemu z wieloma różnymi wagonami. Można obserwować co ze sobą niesie i przewijać dalej, niczym scrollowanie w telefonie. 
Myślenie najlepiej zignorować, zwłaszcza gdy jest uporczywie zawieszone na trudnych tematach i przytłacza, zabierając wszelką radość. Można medytować albo zająć się czymś bardzo konkretnym, wymagającym uwagi i skupienia, na przykład pracą, nauką czegoś lub uprawianiem sportu. Ale trzeba też bardzo uważać, by intensywne myślenie nie odebrało nas rzeczywistości i nie przeniosło w nieznane rejony, do nieobecności, całkowitego, nieświadomego wyobcowania z tu i teraz. Można, a wręcz należy spotykać się z ludźmi i dużo, długo rozmawiać, wymieniając się nawzajem swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi różnych życiowych spraw. Często usłyszenie autentycznej historii innych ludzi sprawia, że te nasze stają się mniejsze, jakby niezbyt ważne. Dobrze też usłyszeć od siebie swoją własną historię opowiedzianą tak, by to inni byli w stanie nas zrozumieć. Musimy tylko potrafić otworzyć się na siebie i chcieć sobie wzajemnie pomóc. Takie myślenie po prostu nam wszystkim się opłaca, dlatego nigdy z tego nie rezygnujmy, bo to jest nasze bezpieczeństwo psychiczne. 

wtorek, 5 maja 2026

Obserwowany

We współczesnym świecie zawsze jesteś obserwowany. Nawet wtedy, gdy teoretycznie nikt na ciebie nie patrzy, gdzieś w pobliżu jest jakaś kamera, która może cię dostrzec. To niby dla twego bezpieczeństwa, zatem… jeśli tylko jesteś prawym obywatelem, to nie masz czego się obawiać. To bat na łobuzów i przestępców, których łatwiej śledzić i złapać dzięki powszechnemu monitoringowi. Tylko czy z czasem ktoś nie zechce przy tym pogrzebać, by móc tobą sterować i wiedzieć więcej? Takie rzeczy już się dzieją w wielkich chińskich miastach, gdzie działa coś, co nazywa się: System Zaufania Społecznego (SCS) – zaawansowany mechanizm monitorowania i oceniania zachowań obywateli, firm oraz instytucji w celu wymuszenia posłuszeństwa wobec władz. To już nie jest tylko monitoring, ale śledzenie wszystkiego co, gdzie i kiedy każdy robi. Dotyczy to także wszelkiej aktywności w sieci. Już nie ma anonimowości, nie ma prywatności, a wszystko, co robisz może za sprawą innych ludzi zostać obrócone przeciwko tobie. To, co dziś dozwolone i legalne, jutro może zostać zabronione, a ty – choć nie robiłeś nic złego, poprzez ślady zostawione w historii – możesz zostać pociągnięty do odpowiedzialności nie tylko za to, co źle robisz, ale i za swą przeszłość.
Od wolności do niewoli jest tylko jeden mały krok. Łatwo go wykonać, a trudno wycofać i zniwelować. W przeciwną stronę – od niewoli do wolności – jest bardzo długa i ciężka droga. Ludzkość już to przerabiała, i to wiele razy. Czy zatem czeka nas kolejna powtórka z historii? 

sobota, 25 kwietnia 2026

Obserwator

Jestem tylko obserwatorem. Mogę jedynie opisywać to, co widzę, co mnie spotyka i porusza. Nie mam recept na właściwe leki mogące uzdrowić wszystko i wszystkich. Jednak najczęściej materialne „wszystko” zwykle daje się jeszcze jakoś ogarnąć. Gorzej z „wszystkimi”, czyli z ludźmi, którzy – poza spoligliwymi wyjątkami – na ogół stanowią oporną, waleczną i krnąbrną materię, która niejednokrotnie wymaga specjalnego podejścia, specjalnych myków, różnych kombinacji.

Jako obserwator mogę z pokorą przyjmować zastawaną na bieżąco rzeczywistość, połączyć lub może bardziej powiązać ją z tym, co już było i próbować wyciągać jakieś wnioski. Oczywiście, o ile tylko to, co mam w głowie, uda mi się ogarnąć w odpowiednich słowach i zrozumiale – nie tylko dla mnie samego – napisać. Mogę podzielić się tym, co zauważam, moimi refleksjami, przemyśleniami na temat tego, co się dzieje. Mogę wyrazić swoje zadowolenie, co pewnie jest rzadziej, lub niezadowolenie, co zwykle jest częściej. Mogę się oburzać lub zachwycać. Mogę wymyślać rozwiązania, próbować zrozumieć wszystko i wszystkich, ale wiem, że świat i ludzie i tak będą się kręcić według własnego rytmu. I choć z pozoru mam na to wpływ, to ostatecznie jednak wszystko dzieje się tak, jak się dzieje, po swojemu, w swoim tempie i zwykle wtedy, gdy przestaje się o to zabiegać.

poniedziałek, 20 kwietnia 2026

Przerzucanie

Wszędzie dookoła, głównie za sprawą instytucji i różnego rodzaju firm, wszystko przerzucane jest na ludzi, którzy sami sobie muszą wykonać różnego rodzaju usługi. To, co kiedyś robił jakiś człowiek, teraz musisz sam zrobić, bo ktoś postanowił zaoszczędzić i wyręczyć się tobą.
To wszystko zaczęło się chyba od banków, gdzie już dawno sam przygotowujesz i puszczasz wszelkie możliwe przelewy. Często robisz to dlatego, że tak jest taniej lub w ogóle bez jakichkolwiek dodatkowych opłat. Wiele rzeczy możesz także wykonać przez aplikację. Tu się uwiarygadniasz, potwierdzasz transakcje i generujesz potrzebne kody. Wszystko to musisz sam ogarnąć, by nie doszło do żadnej szkody.
Prostą wizytę w sklepie najczęściej musi poprzedzić sporo czynności, które też sam wykonasz. Podjeżdżając na parking, zwykle musisz najpierw pobrać bilet, czyli wykonać spacer do parkomatu i z powrotem do samochodu, gdzie za szybą zostawisz świeżo wydrukowany kawałek papieru zwalniający cię z opłaty tylko na czas jakiś. Potem może jeszcze wykonasz kurs w kierunku zwrotu plastikowych i szklanych butelek oraz puszek. No i już możesz się udać po kosz na kółkach i tak oto, gotowy na zakupy, wszystko sam sobie wybierzesz i podasz z półki. Później udasz się do samoobsługowej, teoretycznie wygodnej kasy, gdzie zaczną się problemy, gdy nie będziesz wiedział jak nazywa się twój chleb i bułki albo które z czterech rodzajów bananów wybrałeś. Co zrobisz? Poprosisz o pomoc i poczekasz na pracownika? Jeszcze tylko aplikacja do zeskanowania, by było taniej, o ile wcześniej pamiętałeś i samodzielnie aktywowałeś kupony promocyjne. Na koniec wózek sklepowy do odstawienia na miejsce i usunięcie zza szyby zbędnej karteczki parkingowej. 
To tylko dwa przykłady, ale przecież jest tego teraz wszędzie coraz więcej. Ile czynności musisz wykonać każdego dnia, teoretycznie już normalnych, a nie dodatkowych, jakby się mogło z pozoru wydawać? Bo przecież jeśli nie będzie musiał, to nikt już nie wróci do tego, co i jak było dawniej, zatem w ramach życiowych ułatwień ciągle już tylko będzie przybywać przerzucanych na nas czynności i rzeczy, które każdy będzie musiał samodzielnie zrobić. 

środa, 15 kwietnia 2026

Uproszenie

Czy zdarzyło ci kogoś o coś prosić? Nie o jakąś pierdołę, ale o coś bardzo ważnego, co miało dla ciebie duże znaczenie? Czy prosiłeś, prosiłeś, a jednak nie uprosiłeś, bo miałeś do czynienia z kimś bezdusznym, mało empatycznym i skupionym w zasadzie tylko na sobie i własnych interesach? Czy może stało się inaczej i twe prośby zostały wysłuchane? Prosiłeś, prosiłeś i uprosiłeś proszonego? Czy pamiętasz to uczucie w twoim sercu, które temu towarzyszyło? Czy było to spełnienie, szczęście i ogromna radość, a także wdzięczność za to, że zostałeś wysłuchany i możesz czuć się naprawdę dobrze? Czy nie byłeś dumny z mądrości osoby, z którą masz do czynienia? Czyż takie uproszenie nie sprawiało twego jeszcze większego przywiązania do tej właśnie osoby, którą przekonałeś, by coś zrobiła dla ciebie lub tak, jak chcesz? Czy to zrobienie czegoś dla ciebie nie okazało się również dużym krokiem także dla uproszonego? Czy doprowadziło do zbliżenia się do siebie dwóch osób? Czy zaszła tu jakaś dobra wzajemna relacja, zależność, która kruszy lody i powoduje, że gdy stajemy przed sobą nago, gdy odsłaniamy swoje tajemnice i wykazujemy się ufnością, wówczas nie czujemy się przy sobie i przed sobą nadzy? Pełni tajemnic, wiecznie osłonięci, zamaskowani, zasłonięci i pozakrywani, czyli tacy niby perfekcyjni, bezproblemowi, nieomylni, zawsze tylko uśmiechnięci, przestajemy być rozumiani i z dnia na dzień zamiast bliskości coraz bardziej się od wszystkich oddalamy i skazujemy na samotność.

piątek, 10 kwietnia 2026

Pragnienie obecności*

Pragnę bliskiej więzi, takiej najważniejszej ze wszystkich na świecie. Pragnę kochać i czuć się kochanym – nie za coś, lecz pomimo…, pomimo wszystko, bez względu na bieg zdarzeń. Chcę trwać w nieustannej bliskości i chłonąc zapach wspólnej codzienności.
Marzę o zasypianiu i budzeniu się ramię w ramię – czy to w cieple pościeli, czy w podróży samolotem, pociągiem lub pod dachem namiotu. Chcę, by bliska osoba przecinała kadr, gdy uwieczniam zapierające dech widoki, i by nasz wspólny krok miarowo wybrzmiewał na ścieżkach parków i lasów. 
Pragnę dzielić każdy ruch: obrót rowerowych kół, zanurzanie w cieple lub chłodzie morskiej toni, plusk w basenie, przemierzanie dalekich szlaków i osiąganie szczytów gór. Chcę wspólnie odkrywać miasta, karmić się odkrywaniem i przygodą, z ciekawością poznawać innych, nowych ludzi. Marzę o miłych porankach pachnących gorącą kawą, popołudniach przy herbacie, wieczorach spędzanych na wspólnym piciu szampana i na radosnym obżarstwie owocami i czekoladą.
Chcę, by nasze rozmowy i milczenie miały tę samą wagę. Pragnę wspólnych wzruszeń przy filmach i muzyce, rytmicznego kołysania się w tłumie na koncertach, sporów o literaturę i niemego zachwytu w galeriach sztuki, w teatrze.
Chcę po prostu trwać w zachwycie nad płynącymi chmurami i falami, czując, że jesteśmy dla siebie całym światem. 

* wspólnie z SI

niedziela, 5 kwietnia 2026

Wykluczony

Nieustannie wszystko się zmienia, zaczyna od nowa i trwa do następnej zmiany. Stale kończy się to, co już dobrze znane, nauczone, oswojone. Odchodzi raz na zawsze, a ty nawet  na chwilę nie możesz zatrzymać się, by odpocząć, a co dopiero wysiąść z tego pędzącego pociągu zmian. Od postoju do zastoju droga jest bliska. Zatrzymanie oznacza zaległości rosnące każdego dnia, a nawet godziny. Nie da się nadrobić straconego czasu, dlatego z wszystkim, co się wokół ciebie dzieje, musisz sobie radzić na bieżąco. Musisz nadążyć za ciągle uciekającym życiem, gonić je, choćby i z opóźnieniem. To bardzo, bardzo męczące…
A gdy zdarzy się, że nie będziesz rozumiał i umiał nowego, to wówczas staniesz się nieprzystosowany. Od tego momentu zacznie się pogłębiać twoja niewiedza, aż w końcu, nawet w teoretycznie najprostszych rzeczach, staniesz się zupełnie nieporadny, wręcz niedołężny i – co najgorsze – nikomu niepotrzebny. Będziesz wykluczony. 

wtorek, 31 marca 2026

Wojna

Ciągle toczy się walka o wszystko i o nic. Zawsze gdzieś jest jakaś wojna, bo ktoś komuś siłą koniecznie chce udowodnić, że ma rację i że teraz to właśnie jego będzie na wierzchu. Tak więc zamiast ładu wprowadzamy chaos i coraz więcej zamieszania. Wybuch tu, wybuch tam i od razu trudno cokolwiek zrozumieć. Bezpowrotnie znika poczucie spokoju i wewnętrznej równowagi. Co robić? Uciekać, czy może zostać na miejscu i walczyć o swoje, ze świadomością, że niemal w każdej chwili można ginąć?
Wszystko staje się rozklekotane, nerwowe, poszarpane, męczące, nastawione bardziej na przeczekanie niż na normalne, przewidywalne funkcjonowanie. Bo to właśnie przeczekanie staje się codziennością, życiem i jego treścią. Całość nie daje się już ogarnąć. Co najwyżej można próbować łapać momenty, strzępy normalności. Czy za długo było spokojnie? Czy lepiej wywrócić wszystko do góry nogami niż tkwić w może nudnej i przewidywalnej, ale pokojowej codzienności? Czy musi dochodzić do przemocy i wojny? Czy zamiast w nienawiści i wrogości nie jest lepiej żyć w przyjaźni i pokoju? Komu potrzebne są krew i łzy, ruiny i zgliszcza, destabilizacja zamiast szczęścia, dobrobytu i rozwoju? Po co to zjadliwe szarpanie się jednych z drugimi?
STOP WOJNOM! STOP SZCZUCIA JEDNYCH NA DRUGICH! STOP NIENAWIŚCI!

czwartek, 26 marca 2026

Eksplozje

Wcale nie trzeba wojny, by w głowie ciągle słyszeć eksplozje, bliższe lub dalsze BUM! BUM! Nieustannie, jedna po drugiej, ciągle wybuchają jakieś bomby, powodując zniszczenia. To niekończący się huk. I nawet wtedy, gdy jest cisza i nic nie wybucha, to i tak ciągle jeszcze trzeba zmagać się z echem minionego, zatrważającego hałasu. Obezwładnia i przeraża wszystko to, co dzieje się wokół, tempo i szaleństwo nieustannych zmian. Jesteś gdzieś pomiędzy poddaniem się i całkowitą kapitulacją a walką o siebie, życie i jego dobrą jakość. Tymczasem jest tylko jakoś, tak se, i ani grama lepiej. Każdy następny wybuch przywołuje te poprzednie, wcześniejsze, co staje się trudne do zniesienia, tym bardziej, że nie widać końca zarówno tego bombardowania, jak i jego echa. Nie wiadomo kto lub co, kiedy, skąd i gdzie zaatakuje. A może atak okaże się obroną, a obrona atakiem? Co znowu się wydarzy? Dokąd uciec i gdzie się schować? Po co to wszystko i jak długo jeszcze?
STOP! Zatrzymać to szaleństwo! Dość już tych zniszczeń, katastrof, cierpienia! „Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam”...