Czy zdarzyło ci kogoś o coś prosić? Nie o jakąś pierdołę, ale o coś bardzo ważnego, co miało dla ciebie duże znaczenie? Czy prosiłeś, prosiłeś, a jednak nie uprosiłeś, bo miałeś do czynienia z kimś bezdusznym, mało empatycznym i skupionym w zasadzie tylko na sobie i własnych interesach? Czy może stało się inaczej i twe prośby zostały wysłuchane? Prosiłeś, prosiłeś i uprosiłeś proszonego? Czy pamiętasz to uczucie w twoim sercu, które temu towarzyszyło? Czy było to spełnienie, szczęście i ogromna radość, a także wdzięczność za to, że zostałeś wysłuchany i możesz czuć się naprawdę dobrze? Czy nie byłeś dumny z mądrości osoby, z którą masz do czynienia? Czyż takie uproszenie nie sprawiało twego jeszcze większego przywiązania do tej właśnie osoby, którą przekonałeś, by coś zrobiła dla ciebie lub tak, jak chcesz? Czy to zrobienie czegoś dla ciebie nie okazało się również dużym krokiem także dla uproszonego? Czy doprowadziło do zbliżenia się do siebie dwóch osób? Czy zaszła tu jakaś dobra wzajemna relacja, zależność, która kruszy lody i powoduje, że gdy stajemy przed sobą nago, gdy odsłaniamy swoje tajemnice i wykazujemy się ufnością, wówczas nie czujemy się przy sobie i przed sobą nadzy? Pełni tajemnic, wiecznie osłonięci, zamaskowani, zasłonięci i pozakrywani, czyli tacy niby perfekcyjni, bezproblemowi, nieomylni, zawsze tylko uśmiechnięci, przestajemy być rozumiani i z dnia na dzień zamiast bliskości coraz bardziej się od wszystkich oddalamy i skazujemy na samotność.
SzczeRyS – Podgląd życia
Życie, ludzie i różne zdarzenia widziane poprzez emocje, jak i zupełnie na spokojnie. Prawda uniwersalna dla wszystkich oraz jednostronna, mająca zachęcać do myślenia, reagowania i polemiki
środa, 15 kwietnia 2026
piątek, 10 kwietnia 2026
Pragnienie obecności*
Marzę o zasypianiu i budzeniu się ramię w ramię – czy to w cieple pościeli, czy w podróży samolotem, pociągiem lub pod dachem namiotu. Chcę, by bliska osoba przecinała kadr, gdy uwieczniam zapierające dech widoki, i by nasz wspólny krok miarowo wybrzmiewał na ścieżkach parków i lasów.
Pragnę dzielić każdy ruch: obrót rowerowych kół, zanurzanie w cieple lub chłodzie morskiej toni, plusk w basenie, przemierzanie dalekich szlaków i osiąganie szczytów gór. Chcę wspólnie odkrywać miasta, karmić się odkrywaniem i przygodą, z ciekawością poznawać innych, nowych ludzi. Marzę o miłych porankach pachnących gorącą kawą, popołudniach przy herbacie, wieczorach spędzanych na wspólnym piciu szampana i na radosnym obżarstwie owocami i czekoladą.
Chcę, by nasze rozmowy i milczenie miały tę samą wagę. Pragnę wspólnych wzruszeń przy filmach i muzyce, rytmicznego kołysania się w tłumie na koncertach, sporów o literaturę i niemego zachwytu w galeriach sztuki, w teatrze.
Chcę po prostu trwać w zachwycie nad płynącymi chmurami i falami, czując, że jesteśmy dla siebie całym światem.
* wspólnie z SI
niedziela, 5 kwietnia 2026
Wykluczony
Nieustannie wszystko się
zmienia, zaczyna od nowa i trwa do następnej zmiany. Stale kończy się to, co
już dobrze znane, nauczone, oswojone. Odchodzi raz na zawsze, a ty nawet na chwilę nie możesz zatrzymać się, by
odpocząć, a co dopiero wysiąść z tego pędzącego pociągu zmian. Od postoju do
zastoju droga jest bliska. Zatrzymanie oznacza zaległości rosnące każdego dnia,
a nawet godziny. Nie da się nadrobić straconego czasu, dlatego z wszystkim, co
się wokół ciebie dzieje, musisz sobie radzić na bieżąco. Musisz nadążyć za
ciągle uciekającym życiem, gonić je, choćby i z opóźnieniem. To bardzo, bardzo
męczące…
A gdy zdarzy się, że nie
będziesz rozumiał i umiał nowego, to wówczas staniesz się nieprzystosowany. Od
tego momentu zacznie się pogłębiać twoja niewiedza, aż w końcu, nawet w
teoretycznie najprostszych rzeczach, staniesz się zupełnie nieporadny, wręcz
niedołężny i – co najgorsze – nikomu niepotrzebny. Będziesz wykluczony.
wtorek, 31 marca 2026
Wojna
czwartek, 26 marca 2026
Eksplozje
sobota, 21 marca 2026
Teren
Każdy z nas latami wypracowuje i później już po prostu ma
swój teren, zarówno ten prywatny, jak i publiczny. Teren prywatny to oczywiście
własny dom, ale nie tylko. To też miejsca ogólnie i powszechnie dostępne, publiczne,
ale przyswojone na własne potrzeby, te ulubione, jakieś na przykład kawiarnie,
restauracje, a w nich nawet ulubiony stolik, jedzenie, kelner. To park lub las,
ścieżki, zakamarki, gdzie z przyjemnością zabiera się samego siebie i może
jeszcze od czasu do czasu kogoś. Teren publiczny to ten ogólny, bez dodatkowego
ładunku emocjonalnego, choćby ulice, po których się poruszasz, przemieszczasz,
kroczysz każdego dnia lub od czasu do czasu, gdzie się przechodzi, przejeżdża,
zagląda, bywa, bo musi, chce, lubi. W ten swój teren, zarówno prywatny, jak i
publiczny, na ogół zabierane są wszystkie bliskie osoby, a szczególnie ta jedna,
jedyna, najbliższa, no bo przecież jakżeby inaczej?
Ta niby oczywistość wcale nie dla wszystkich jest oczywistością.
Bywa wypaczona lub tylko jednostronna.
To normalne, że pokazujemy swój świat i wpuszczamy innych
do środka. To jest takie swoiste zaproszenie do wspólnego celebrowania tego, co
wcześniej było tylko moje, na które zwykle dostajemy podobną odpowiedź –
zaproszenie do cudzego prywatnego i publicznego świata. Ścieżki się łączą i
stają się wspólne, a jeśli tak nie jest, to znaczy, że coś jest nie tak. Bo ten
mechanizm nie może działać tylko w jedną stronę, gdyż wówczas staje się kulawy.
Może nawet dojść do takich kuriozalnych sytuacji, gdy ktoś rozgości się na
twoim terenie niczym u siebie, i to bez ciebie. Tak właśnie z czegoś, co było
twoje, zostaniesz wyeliminowany! Choć wcześniej nie dostałeś niczego, to nie
dość, że ktoś z tobą niczym się nie podzielił, to jeszcze bezceremonialnie przywłaszczył
sobie i zabrał to, co twoje, uważając, że ma do tego pełne prawo, gdyż
formalnie przecież nic nie należało do ciebie. Nazywam to wrogim przejęciem.
To normalne, że twój teren, czyli wszystko to, co wcześniej
było tylko twoje, powinno stać się wspólne i pachnieć już nie tylko tobą. To
normalne, że w takich okolicznościach, nawet wówczas, gdy będziesz gdzieś tylko
sam, to i tak wyczuwalna będzie obecność tej drugiej, bliskiej osoby. Wręcz
wydawać się może, że oto odwrócisz się i ją ujrzysz.
Te wszystkie wspólne miejsca, jakże wspaniałe, gdy siebie
mamy, stają się pułapką pełną wspomnień, w które wpadamy, gdy najbliższa osoba
już zniknie z naszego życia. Teren, po którym się poruszamy, stąpamy, ten prywatny
i publiczny, staje się wtedy bolesnym doświadczaniem samotności, pustki. Nie
wiadomo kiedy łzy napływają do oczu i robi się bardzo smutno. Wspólnoty już nie
ma i teraz ten sam teren trzeba odzyskać z powrotem wyłącznie dla siebie. To konieczność,
która jest jak wyrywanie części serca – proces trudny, bolesny, ale konieczny,
by dalej móc normalnie żyć.
Niczym na dawnej kasecie magnetofonowej, na tym, co wcześniej było nagrane, trzeba zapisać nowe dźwięki, czyli nowe wspomnienia, skojarzenia, doświadczenia i tym samym zakasować te stare. Ale… niestety, nie jest to ani łatwe, ani proste, i może potrwać..., nawet kilka lat.
poniedziałek, 16 marca 2026
Zabijanie spokojem
środa, 11 marca 2026
Zobaczyć dobro
Czasami jesteś dla kogoś naprawdę bardzo dobry, miły, jesteś wręcz najlepszą wersją samego siebie, dajesz niemal wszystko i nie zostawiasz sobie żadnej rezerwy, a to wcale nie jest dostrzegane ani doceniane, jak i w ten sposób postrzegane. Trafiasz niczym kulą w płot, a wszystko co robisz jest jak rzucanie grochem o ścianę, tylko odbija się od kogoś i zupełnie do niego nie dociera. Dochodzi za to wszystko, co siedzi w głowie, to co wyuczone, utrwalone, co powiela schemat i jest społecznie uwarunkowane. W tym przypadku walka osobnika toczy się ze sobą samym i jakby przy okazji także z innymi ludźmi, bo przecież siebie na ogół nikt nie obwinia o wszystko, co się dzieje, chociaż… są nieliczne wyjątki, które we wszystkim, co złe, niewłaściwe, wypaczone, upatrują winy głównie i przede wszystkim w sobie.
piątek, 6 marca 2026
Znajome miejsca
Ludzie lubią poznawać i odkrywać nowe rzeczy, miejsca, ludzi, sprawdzać swoje możliwości i zdobywać umiejętności. Ciągle czegoś szukają, coś zmieniają, ulepszają, modyfikują, poprawiają. Chcą, by było lepiej niż jest, i najczęściej im się to udaje. A potem następuje jakby kolejna faza – korzystania z tego, co już znane. Ludzie wracają tam, gdzie było dobrze, gdzie się podobało, gdzie wszystko znajome i oswojone, przyjemne, miłe. Korzystają z dobrodziejstw, bez szukania tego, co potrzebne. Wiedzą co gdzie jest. Już nigdzie się nie spieszą, już nic nie muszą, ale za to mogą wszystko. Wiedzą i rozumieją co i jak. Są, jakby byli u siebie. Przyjemnie otoczeni pewnością siebie, stąpają naprzód, bez żadnego żalu, że może gdzieś indziej ucieka im coś ważnego. Wracają do znajomych miejsc, bo chcą w nich być. Tu czują się dobrze, pewnie, bezpiecznie.
„Lubię, lubię wracać tam, gdzie byłem już”…
niedziela, 1 marca 2026
Krok w tył
-
Stale ktoś kogoś porównuje. Sam niemal nieustannie porównujesz i jesteś porównywany do kogoś innego lub nawet kilku innych. Ja...
-
Każdy człowiek ma wokół siebie jakieś otoczenie. Nie chodzi tu o tereny, wokół których mieszka, chociaż i one mogą być bardzo atrakcyjne ...
-
Agresor to ktoś, kto pierwszy atakuje, szczególnie wtedy, gdy nikt się nim nie zajmuje. To on zajmuje się wszystkimi i wszystkim, nawet ty...
-
Teoretycznie nikt nie lubi być na smyczy, czyli na uwięzi, którą ktoś trzyma w swoich rękach. Jako ludzie naturalnie chcemy być wolni i żyć...
-
Niemal każdemu dość łatwo przychodzi krytyczna, surowa ocena innych ludzi, której nie towarzyszy dłuższa obserwacja ani tym bardziej próba z...
-
Urojenia to taka wyższa forma życia marzeniami bardziej niż rzeczywistością, w której nad tym co jest, przeważa forma życzeniowa, czyli...
-
Nie warto wykonywać żadnych nerwowych ruchów, za to warto zachować spokój i opanowanie. Przeczekanie bywa sposobem na różnego rodzaju dziw...
-
Można żyć własnym życiem, mieć pomysł na siebie, na spędzanie wolnego czasu i samemu wychodzić z wszelkiego rodzaju inicjatywą. Można opowia...
-
Dość często obwiniamy innych ludzi o to, tamto i owamto. Widzimy ich wady, wytykamy błędy i stanowczo je potępiamy, choćby tylko podcza...
-
Najpierw był blog SzczeRyS na portalu Interia, potem, po kilku latach i w pewnym sensie z konieczności, powstał SzczeRyS 2, a dwójkę z tył...