piątek, 12 grudnia 2025

Wygrana

Wygrana uskrzydla, dodaje lekkości bytowi, który czasami potrafi dać w kość. Jest tym milsza, gdy przychodzi z zaskoczenia, ale i ta, skrupulatnie i konsekwentnie wypracowana, ta zasłużona też przynosi radość, satysfakcję i zadowolenie. Bycie na szczycie cieszy na różne sposoby, przynosi prestiż, szacunek i uznanie, zmienia perspektywę widzenia, ale często też wiąże się z odpowiedzialnością za siebie i innych, zatem staje się także dużym wyzwaniem, z którym trzeba umieć sobie poradzić. Zwycięzca – przynajmniej teoretycznie – bierze wszystko, ale tam, gdzie jest główny wygrany, tam także są przegrani i wszyscy ci, którzy w wyścigu o podium zostali niżej sklasyfikowani. Czy zatem tych ludzi zwycięzca naprawdę zdoła przekonać i przyciągnąć do siebie, czy też staną się oni mniej lub bardziej wojującą opozycją?
Wygrany zwykle nie ogląda się za siebie, nawet jeśli ma świadomość pozostawionego pobojowiska usłanego trupami po wielu walkach, drobnych i całkiem sporych bitwach oraz wojnach, które ostatecznie doprowadziły do zwycięstwa. Śpi spokojnie, bo wie, że zwycięzców nikt nie rozlicza. To oni rozliczają, nawet jeśli nie mają z czego. A gdy kurz opadnie, gdy skończy się rywalizacja, wówczas trzeba będzie żyć dalej i to najczęściej także z wcześniejszymi konkurentami i przeciwnikami. Czy uda się zbudować mosty dobrej komunikacji i konstruktywnego porozumienia? Czy ustaną bitwy i wojny, a te, które toczyły się wcześniej, zostaną wybaczone i zapomniane? Czy będzie wspólna przyszłość, czy też raczej co najmniej jakieś dwa odrębne, rywalizujące ze sobą światy?
W życiu różnie się plecie, dlatego można zarówno wygrać przegraną, jak i przegrać wygraną. Raz odniesione zwycięstwo nie jest bezwzględnie dane raz na zawsze, a będąc na szczycie, można nim się jedynie jakiś czas podelektować. Potem jednak ze szczytu trzeba zejść, a często okazuje się, że zejście jest o wiele trudniejsze od wejścia. Trzeba uważać, by przypadkiem lub celowo, z pomocą innych albo na przykład w wyniku rutyny, raptownie i niespodziewanie nie zlecieć w przepaść – z piedestału prosto w nieznany lub już dawno zapomniany dół. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz