sobota, 4 lipca 2026

W pojedynkę

W krajach zamożnych i wysoko rozwiniętych, w tym także w Polsce coraz więcej osób żyje samotnie, i nie wynika to z jakiejś konieczności, ale z własnego wyboru. Dla wielu ludzi, zwłaszcza rozczarowanych byłymi partnerami i – co za tym idzie – związkami, szukanie nowych potencjalnych porażek, mieszanie tego, co jest czyje i wspólne mieszkanie nie ma sensu. To zupełnie niepotrzebny i zbyt duży ambaras – euforyczny na początku i zwykle traumatyczny na końcu. Lepiej, pewniej i bezpieczniej żyć w pojedynkę, co niekoniecznie musi oznaczać samotność, ale gwarantuje spokój, i to bez jakiejkolwiek koniecznych kompromisów. Bycie razem i w nieustannym stresie, pod presją obowiązków wynikających choćby tylko z domowej wspólnoty, już nie jest żadną atrakcją, zwłaszcza dla kogoś, kto poznał wspólne mieszkanie i życie.
Swoją samotnię można zachować, nawet będąc w związku. Można przecież być z kimś na dwa domy, co jest dobrą alternatywą i możliwością, której wcześniej raczej nie brało się pod uwagę. Gdy jesteś u siebie, to masz pewność, że nikt cię nigdy nie wyrzuci z twojego mieszkania, a w razie rozstania nie ma szarpania się o to, co jest czyje. Można też u siebie być z kimś dochodzącym, a nie stale mieszkającym. Po co wspólne problemy, jeśli w zupełności wystarczają te własne? W końcu też partnerzy mogą dzielić życie tylko ze sobą, a nie od razu z całą rodziną, przyjaciółmi i znajomymi. Nie trzeba w to wchodzić, poznawać i uczestniczyć. Każdy może pozostać przy swoich bliskich, chociaż wcześniej lub później wszyscy z pewnością i tak poznają się osobiście.
Życie w pojedynkę i na dodatek jako singiel może być jednak problemem, zwłaszcza wtedy, gdy zachorujesz, staniesz się niedołężny lub gdy dopadnie cię starość z wszelkimi jej konsekwencjami. Każdy jednak ma nadzieję, że może wtedy będzie w stanie się zmobilizować, by pozostać do końca aktywnym i samoobsługowym, bez jakiejkolwiek pomocy od kogokolwiek. W końcu singlem zostaje się nie zawsze z wyboru, gdyż życie płata różne figle i często to, co wydawało się pewne i trwałe, kruszy się i nie wytrzymuje próby czasu oraz zmagań z codziennością. Ludzie odchodzą, a dzieci wcale nie są gwarancją na zaopiekowaną starość.

(Czytaj też wpis pt. „Razem czy osobno”)