Jest taki ból, który przynosi nie tylko fizycznie, ale i
psychiczne cierpienie. To ból po wyrwanym zębie, a już zwłaszcza wtedy, gdy taka
sytuacja spotyka cię całkiem niespodziewanie, niezapowiedzianie i zupełnie
zaskakuje. Idziesz sobie na zwykły przegląd, a tu okazuje się, że potrzebna
jest poważna ingerencja, która zmieni wszystko, bo po niej już nigdy nie będzie
tak jak było. Obolały i wykończony, funkcjonować będziesz tylko po silnych
lekach uśmierzających ból i jednocześnie ogłupiających.
I
tylko nie próbuj wmawiać sobie, że nic się nie stało, że nie ma sprawy, bo
właśnie się stało i jest sprawa, a konkretnie to dziura po zębie. Rana będzie
długo się goić i im dalej w czasie, tym myśleć będziesz o tym coraz rzadziej,
jednak nie na tyle rzadko, by nie tęsknić do tego jak było i by nie chcieć
wypełnić istniejącej pustki. Wielokrotnie będziesz łapał się na tym, że twój
język zacznie żyć własnym życiem, zacznie uporczywe nękanie, czyli będzie uciekał w tę pustą przestrzeń, zupełnie jakby ten usunięty ząb był
najważniejszy, najistotniejszy, jedyny poważnie ważny. Może w końcu po jakimś czasie zdobędziesz
się na odwagę, by rozpocząć przygotowania do procesu naprawy stanu swego
uzębienia. Może przestaniesz myśleć o tym, co straciłeś na rzecz tego, co
możesz zyskać. Może...?
Jest taki ból, który przynosi nie tylko fizycznie, ale i
psychiczne cierpienie. To ból po utracie najbliższej osoby. Bez względu na to,
jak bardzo byś się próbował przygotowywać, i tak wszystko, co się stanie, z
pewnością cię zaskoczy i przerośnie w każdy możliwy sposób. Nie będziesz umiał
sobie z tym poradzić. Nie znajdziesz miejsca, gdzie mógłbyś uciec od własnych
myśli i tego wszystkiego, co było wypowiedziane. W głowie będziesz miał
kłębowisko, a wokół siebie tak ogromną pustkę, dziurę, której nigdy wcześniej
nie czułeś i której nikt nie będzie w stanie wypełnić, gdyż żadne zastępstwo nie
będzie możliwe. Wyrwy powstałej w sercu nie da się łatwo leczyć, gdyż jest to choroba
przewlekła. Nie można jej oszukać, załatać czy też czymś zapełnić, zatem sam w
sobie możesz cierpieć nie tylko całe tygodnie lub miesiące, ale nawet całymi
latami. Możesz łapać się na tym, jak bardzo wszystko to, co się z tobą i wokół
ciebie dzieje, jest ci obojętne, bo choć będziesz fizycznie, to i tak nie
będzie w tym ciebie. Będziesz niczym zaprogramowany robot, który mechanicznie wykonuje
swoje obowiązki i różne czynności, i to na tyle dobrze, że inni ludzie mogą
nawet nie zauważyć ogromu cierpienia, które w sobie nosisz. A może spróbujesz oszukać
samego siebie, że tak jak jest, jest całkiem dobrze, normalnie, a
nawet lepiej niż było? Może…?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz