Przebaczenie to najwspanialsze,
co może spotkać każdego, kto narozrabia i porządnie coś spierniczy. Wtedy to dobrze
jest móc liczyć na przebaczenie, ale najpierw trzeba umieć przyznać się do
winy, a potem przeprosić i grzecznie poprosić o wybaczenie. Nie musi to być od
razu, gdyż czasami dobrze jest poczekać aż emocje opadną. Byle tylko nie czekać
zbyt długo i znaleźć odpowiedni moment na pojednanie, albo wręcz przeciwnie, bez
jakiegokolwiek przebaczania – przeczekać do czasu, aż wszystko, co wydawało się
takie wielkie i istotne, przestanie mieć jakiekolwiek znaczenie. Może wtedy uda
się wrócić do tego, co było wcześniej, ale w tym przypadku istnieje też obawa,
że jednak niekoniecznie.
Dobrze umieć przebaczać, ale nie
zawsze jest to łatwe i możliwe. Jeśli ktoś przekroczy niewidoczną, cienką linię
czyjejś wytrzymałości, wówczas może być trudno to naprawić. Nie pomogą prośby
ani przymilania, gdy ktoś po prostu już nie chce mieć z tobą do czynienia. Może
tylko skorzysta z okazji, by się od ciebie uwolnić, ale przecież ma do tego
prawo, gdyż nie ma obowiązku wybaczania.
Na koniec jeszcze tylko mała
refleksja w formie pytania: Kimże byśmy byli, gdybyśmy nie umieli przebaczać i gdyby inni nam nie przebaczali?
(Czytaj też wpis pt. „Przepraszam i…”)