sobota, 25 kwietnia 2026

Obserwator

Jestem tylko obserwatorem. Mogę jedynie opisywać to, co widzę, co mnie spotyka i porusza. Nie mam recept na właściwe leki mogące uzdrowić wszystko i wszystkich. Jednak najczęściej materialne „wszystko” zwykle daje się jeszcze jakoś ogarnąć. Gorzej z „wszystkimi”, czyli z ludźmi, którzy – poza spoligliwymi wyjątkami – na ogół stanowią oporną, waleczną i krnąbrną materię, która niejednokrotnie wymaga specjalnego podejścia, specjalnych myków, różnych kombinacji.

Jako obserwator mogę z pokorą przyjmować zastawaną na bieżąco rzeczywistość, połączyć lub może bardziej powiązać ją z tym, co już było i próbować wyciągać jakieś wnioski. Oczywiście, o ile tylko to, co mam w głowie, uda mi się ogarnąć w odpowiednich słowach i zrozumiale – nie tylko dla mnie samego – napisać. Mogę podzielić się tym, co zauważam, moimi refleksjami, przemyśleniami na temat tego, co się dzieje. Mogę wyrazić swoje zadowolenie, co pewnie jest rzadziej, lub niezadowolenie, co zwykle jest częściej. Mogę się oburzać lub zachwycać. Mogę wymyślać rozwiązania, próbować zrozumieć wszystko i wszystkich, ale wiem, że świat i ludzie i tak będą się kręcić według własnego rytmu. I choć z pozoru mam na to wpływ, to ostatecznie jednak wszystko dzieje się tak, jak się dzieje, po swojemu, w swoim tempie i zwykle wtedy, gdy przestaje się o to zabiegać.

poniedziałek, 20 kwietnia 2026

Przerzucanie

Wszędzie dookoła, głównie za sprawą instytucji i różnego rodzaju firm, wszystko przerzucane jest na ludzi, którzy sami sobie muszą wykonać różnego rodzaju usługi. To, co kiedyś robił jakiś człowiek, teraz musisz sam zrobić, bo ktoś postanowił zaoszczędzić i wyręczyć się tobą.
To wszystko zaczęło się chyba od banków, gdzie już dawno sam przygotowujesz i puszczasz wszelkie możliwe przelewy. Często robisz to dlatego, że tak jest taniej lub w ogóle bez jakichkolwiek dodatkowych opłat. Wiele rzeczy możesz także wykonać przez aplikację. Tu się uwiarygadniasz, potwierdzasz transakcje i generujesz potrzebne kody. Wszystko to musisz sam ogarnąć, by nie doszło do żadnej szkody.
Prostą wizytę w sklepie najczęściej musi poprzedzić sporo czynności, które też sam wykonasz. Podjeżdżając na parking, zwykle musisz najpierw pobrać bilet, czyli wykonać spacer do parkomatu i z powrotem do samochodu, gdzie za szybą zostawisz świeżo wydrukowany kawałek papieru zwalniający cię z opłaty tylko na czas jakiś. Potem może jeszcze wykonasz kurs w kierunku zwrotu plastikowych i szklanych butelek oraz puszek. No i już możesz się udać po kosz na kółkach i tak oto, gotowy na zakupy, wszystko sam sobie wybierzesz i podasz z półki. Później udasz się do samoobsługowej, teoretycznie wygodnej kasy, gdzie zaczną się problemy, gdy nie będziesz wiedział jak nazywa się twój chleb i bułki albo które z czterech rodzajów bananów wybrałeś. Co zrobisz? Poprosisz o pomoc i poczekasz na pracownika? Jeszcze tylko aplikacja do zeskanowania, by było taniej, o ile wcześniej pamiętałeś i samodzielnie aktywowałeś kupony promocyjne. Na koniec wózek sklepowy do odstawienia na miejsce i usunięcie zza szyby zbędnej karteczki parkingowej. 
To tylko dwa przykłady, ale przecież jest tego teraz wszędzie coraz więcej. Ile czynności musisz wykonać każdego dnia, teoretycznie już normalnych, a nie dodatkowych, jakby się mogło z pozoru wydawać? Bo przecież jeśli nie będzie musiał, to nikt już nie wróci do tego, co i jak było dawniej, zatem w ramach życiowych ułatwień ciągle już tylko będzie przybywać przerzucanych na nas czynności i rzeczy, które każdy będzie musiał samodzielnie zrobić. 

środa, 15 kwietnia 2026

Uproszenie

Czy zdarzyło ci kogoś o coś prosić? Nie o jakąś pierdołę, ale o coś bardzo ważnego, co miało dla ciebie duże znaczenie? Czy prosiłeś, prosiłeś, a jednak nie uprosiłeś, bo miałeś do czynienia z kimś bezdusznym, mało empatycznym i skupionym w zasadzie tylko na sobie i własnych interesach? Czy może stało się inaczej i twe prośby zostały wysłuchane? Prosiłeś, prosiłeś i uprosiłeś proszonego? Czy pamiętasz to uczucie w twoim sercu, które temu towarzyszyło? Czy było to spełnienie, szczęście i ogromna radość, a także wdzięczność za to, że zostałeś wysłuchany i możesz czuć się naprawdę dobrze? Czy nie byłeś dumny z mądrości osoby, z którą masz do czynienia? Czyż takie uproszenie nie sprawiało twego jeszcze większego przywiązania do tej właśnie osoby, którą przekonałeś, by coś zrobiła dla ciebie lub tak, jak chcesz? Czy to zrobienie czegoś dla ciebie nie okazało się również dużym krokiem także dla uproszonego? Czy doprowadziło do zbliżenia się do siebie dwóch osób? Czy zaszła tu jakaś dobra wzajemna relacja, zależność, która kruszy lody i powoduje, że gdy stajemy przed sobą nago, gdy odsłaniamy swoje tajemnice i wykazujemy się ufnością, wówczas nie czujemy się przy sobie i przed sobą nadzy? Pełni tajemnic, wiecznie osłonięci, zamaskowani, zasłonięci i pozakrywani, czyli tacy niby perfekcyjni, bezproblemowi, nieomylni, zawsze tylko uśmiechnięci, przestajemy być rozumiani i z dnia na dzień zamiast bliskości coraz bardziej się od wszystkich oddalamy i skazujemy na samotność.

piątek, 10 kwietnia 2026

Pragnienie obecności*

Pragnę bliskiej więzi, takiej najważniejszej ze wszystkich na świecie. Pragnę kochać i czuć się kochanym – nie za coś, lecz pomimo…, pomimo wszystko, bez względu na bieg zdarzeń. Chcę trwać w nieustannej bliskości i chłonąc zapach wspólnej codzienności.
Marzę o zasypianiu i budzeniu się ramię w ramię – czy to w cieple pościeli, czy w podróży samolotem, pociągiem lub pod dachem namiotu. Chcę, by bliska osoba przecinała kadr, gdy uwieczniam zapierające dech widoki, i by nasz wspólny krok miarowo wybrzmiewał na ścieżkach parków i lasów. 
Pragnę dzielić każdy ruch: obrót rowerowych kół, zanurzanie w cieple lub chłodzie morskiej toni, plusk w basenie, przemierzanie dalekich szlaków i osiąganie szczytów gór. Chcę wspólnie odkrywać miasta, karmić się odkrywaniem i przygodą, z ciekawością poznawać innych, nowych ludzi. Marzę o miłych porankach pachnących gorącą kawą, popołudniach przy herbacie, wieczorach spędzanych na wspólnym piciu szampana i na radosnym obżarstwie owocami i czekoladą.
Chcę, by nasze rozmowy i milczenie miały tę samą wagę. Pragnę wspólnych wzruszeń przy filmach i muzyce, rytmicznego kołysania się w tłumie na koncertach, sporów o literaturę i niemego zachwytu w galeriach sztuki, w teatrze.
Chcę po prostu trwać w zachwycie nad płynącymi chmurami i falami, czując, że jesteśmy dla siebie całym światem. 

* wspólnie z SI

niedziela, 5 kwietnia 2026

Wykluczony

Nieustannie wszystko się zmienia, zaczyna od nowa i trwa do następnej zmiany. Stale kończy się to, co już dobrze znane, nauczone, oswojone. Odchodzi raz na zawsze, a ty nawet  na chwilę nie możesz zatrzymać się, by odpocząć, a co dopiero wysiąść z tego pędzącego pociągu zmian. Od postoju do zastoju droga jest bliska. Zatrzymanie oznacza zaległości rosnące każdego dnia, a nawet godziny. Nie da się nadrobić straconego czasu, dlatego z wszystkim, co się wokół ciebie dzieje, musisz sobie radzić na bieżąco. Musisz nadążyć za ciągle uciekającym życiem, gonić je, choćby i z opóźnieniem. To bardzo, bardzo męczące…
A gdy zdarzy się, że nie będziesz rozumiał i umiał nowego, to wówczas staniesz się nieprzystosowany. Od tego momentu zacznie się pogłębiać twoja niewiedza, aż w końcu, nawet w teoretycznie najprostszych rzeczach, staniesz się zupełnie nieporadny, wręcz niedołężny i – co najgorsze – nikomu niepotrzebny. Będziesz wykluczony.