Cisza jest przeciwieństwem hałasu, szumu, zgiełku,
zamieszania, które się dzieje. Nagle wszystko ustaje i zapada ona – cisza,
której na ogół towarzyszy też spokój. Miła i kojąca dla uszu, jest także często
ogromnie niepokojąca, gdyż nie wiadomo, co może kryć się za nią, co może przynieść,
a jak powszechnie wiadomo, po ciszy nadchodzi burza, lub przynajmniej może nadejść.
Po każdej burzy nastaje jednak znowu cisza. Ten cykl nieustannie się powtarza,
z tym wyjątkiem, gdy ciszy nie ma, gdy cały czas, nieprzerwanie coś się dzieje
i dziać nie przestaje. Bo rzeczy, przynajmniej niektóre, dziać się mogą także w
wielkiej ciszy i nie zawsze potrzebują gwaru, rozgłosu, wrzasku. Mogą płynąć
spokojnie, nawet wtedy, gdy są niespokojne, emocjonalne i trudne, ciężkie. Wówczas
są niesłyszalne, niewypowiadane, i tak czasami bywa lepiej dla nich samych i
dla ludzi, których dotyczą.
Cisza nigdy nie powinna
znaczyć niczego złego, ale przyzwyczajeni do ciągłego hałasu, wpadamy w panikę,
gdy tylko przez choćby nieco dłuższą chwilę zacznie być cicho. Nie wiemy, co
się dzieje, próbujemy dopytać o co chodzi, chcemy zrozumieć dlaczego nastała
cisza, jak długo potrwa, czy się skończy i jakie są jej przyczyny, chociaż na
ogół nigdy nie pytamy o to, dlaczego i z jakiego powodu ktoś ją zakłócił i przerwał.
Czasami jednak cisza to jedyna właściwa odpowiedź na to, co się dzieje lub niedawno
działo. Bywa chwilowa, krótsza lub dłuższa, w której wszystko jakoś się uspokaja
i układa, w której nawet może pojawić się tęsknota za tym, co było, albo staje
się ostateczna, a po niej już nic nigdy nie następuje. Jest końcem tego, co
było – raz na zawsze, bez jakiejkolwiek możliwości powrotu do tego, co było lub
choćby jakiejś części, namiastki przeszłości. W tym przypadku cisza tworzy nową
rzeczywistość i nas w niej zostawia, bez względu na to, czy w ogóle jesteśmy na
nią gotowi. To pustka tak wielka, która trwa nawet wtedy, gdy wokół wszystko głośno
i szybko się kręci, ale w głowie jakby było przyciszone i na zwolnionych
obrotach, którą trudno czymkolwiek wypełnić, która przepełnia smutkiem za kimś
i za czymś, co raz na zawsze zostało utracone lub co choćby takim się tylko wydaje.