czwartek, 13 października 2022

Pogarda

Nie dość, że ten świat, mimo doskonałego urządzenia, nie jest idealny, to jeszcze do tego ludzie dalecy są od ideału i niejednokrotnie zdarza się, że w relacjach między sobą posługują się pogardą. Mądry mniej lub bardziej gardzi głupcem, a ten odpłaca mu wzajemnością, zatem głupiec gardzi mędrcem. Bogaty i wykształcony ma w pogardzie biednego i niewykształconego. I choć pozory mogą wyglądać inaczej, to jednak, gdy się tylko uważnie popatrzy, a zwłaszcza posłucha, to dostrzeże się i usłyszy ten subtelny, ale jakże istotny brak podziwu nad sobą nawzajem, za to łatwość oceny, bez wchodzenia w szczegóły i bez próby ich zrozumienia, co jest bardzo istotne, jeśli chce się występować w roli krytyka. 
W pogardzie nikt nie chce niczego wiedzieć i rozumieć. Jest surowa ocena wynikająca z porównania do siebie samego i własnych doświadczeń oraz możliwości. Tak więc można się zastanawiać na przykład nad tym, dlaczego ktoś nie umie pływać albo nie ma prawa jazdy. W obu tych przykładowych przypadkach nad tymi sprawami zastanawiają się jedynie ci, którzy adekwatnie umieją już pływać lub jeździć, czyli mają prawo jazdy. Ktoś, kto osiąga pewien etap, choćby awansowania w pracy na wysokie stanowiska, dość często zapomina o przeszłości i drodze prowadzącej do teraźniejszości, przestaje rozumieć tych, którzy są pod nim, i to nawet wówczas, gdy wcześniej był niżej i gdy zaczynał w zasadzie od niczego.
Na świecie jest niewielu autentycznych filantropów, którzy niosą dobro z potrzeby serca, chęci pomocy, potrzeby pochylenia się nad drugim człowiekiem i jego problemami, wysłuchania go i zrozumienia, ale nie we własnych kryteriach, lecz w tych, w których ten ktoś się porusza, funkcjonuje, tak aby był w stanie naprawdę coś zrozumieć. Zwykle za tak zwaną bezinteresowną chęcią niesienia pomocy kryją się jakieś korzyści tego, który tę pomoc niesie, a o których oczywiście nikt nigdy nie mówi, by nie zepsuć tego, co tak ładnie wygląda i poprawia wizerunek.
Różnimy się od siebie na wiele sposobów, i to się nigdy nie zmieni, ale nad tym, jak traktujemy siebie nawzajem zawsze warto pracować, by życie było przyjemniejsze już na poziomie drobiazgów, o wielkich sprawach nawet nie wspominając, gdyż są oczywistością. 

poniedziałek, 10 października 2022

Łapanie rytmu

Złapanie rytmu nie jest takie proste, zwłaszcza jeśli nie chodzi o taniec do konkretnej muzyki, a o normalne sprawy życiowe. Bywa, że ten proces, bez wątpienia uczenia się, oswajania i dostosowywania,  trwa krótko albo całkiem długo, nawet lata całe. Na przykład ludzie docierają się we wzajemnych relacjach dość szybko, czasami już na początku, niemalże od razu, a kiedy indziej bardzo długo, w systemie ciągłym lub przerywanym. Odchodzą od siebie bliżej i dalej, a potem powracają, bo choć ze sobą nie zawsze i wszędzie im dobrze, to jednak o wiele lepiej niż w samotności lub w ewentualnym nowym, nieznanym, w którym łapać rytm trzeba zupełnie na nowo, a przecież nie ma żadnej pewności, że pojawi się jakiś chętny, z którym będzie po drodze i do pary. 
Złapany rytm, ten życiowy, z kimś bliskim, to nie rzecz otrzymana raz na zawsze, można go stracić lub najczęściej głupio zaprzepaścić, zmarnować, i to niekoniecznie tylko i wyłącznie z własnej winy, dlatego warto o niego dbać i pielęgnować na różne sposoby, by utrzymać blisko przy sobie, jeśli nie na zawsze, to choćby naprawdę na bardzo długo, tyle, ile tylko się da, ale nigdy nie z rezerwą i dystansem niedopuszczalskiego.

piątek, 7 października 2022

Kumulacja i przyciąganie

Kumulacja najczęściej kojarzy się na przykład z grą w Lotto. Gdy dochodzi do kumulacji, wówczas kwota głównej wygranej może znacznie wzrosnąć w porównaniu do kwoty standardowej, co zwykle przyciąga do kolektur o wiele więcej chętnych na dużą wygraną. Kumulacja zdarza się lub może się zdarzać, jednak nie tylko w grach, lecz także w normalnym, codziennym życiu, u każdego lub niemal każdego, gdy coś się spiętrza, narasta i jest tego o wiele więcej niż być powinno. Jedne rzeczy przyciągają drugie i tak dochodzi do kumulacji, czyli nagromadzenia. W takich przypadkach kumulację można dość łatwo rozładować, stopniowo załatwiając sprawę po sprawie. Są jednak rzeczy, których przeskoczyć się nie da, swoiste kumulacje, do których dochodzi jakby bezwiednie, zupełnie tak, jakby działało jakieś przyciąganie. 
Stoisz w pustym sklepie i nagle wokół ciebie pojawiają się ludzie. Są całkiem blisko, o wiele za blisko, by mogło być to komfortowe, wręcz masz wrażenie, że robi się tłok, który męczy i którym zaczynasz się dusić. Właśnie w tym miejscu, w którym jesteś, dochodzi do kumulacji, której nie ma nigdzie indziej. I ci ludzie najchętniej oglądaliby dokładnie to samo, co ty. 
Na pustym chodniku jakimś sposobem spotykasz osoby idące w tę samą stronę. Gdybyś celowo próbował się z nimi tak zgrać, to pewnie nic z tego by nie wyszło, a przypadkowo działa to idealnie. Przechodzisz jezdnię, by być choćby trochę dalej, bo nie chcesz czuć cudzego oddechu na plecach, nie chcesz słuchać rozmowy innych ludzi. 
Od kumulacji i przyciągania, które zdarzają się wszędzie i na wiele różnych sposobów, nie jesteś w stanie uciec na długo, zatem nieustannie musisz być bardzo czujny i uważać, by ktoś nie wszedł ci pod nogi i by to zdarzenie nie okazało się twoją winą wynikającą z nieuwagi.

wtorek, 4 października 2022

Ziemia i gwiazdy

Każdemu z nas bliżej do ziemi niż do gwiazd, zwłaszcza że – mniej lub bardziej – z ziemią zawsze jest w kontakcie, a gwiazdy są przecież tak daleko, nieosiągalne i niedotykalne, ale są, i nie sposób gwiazd zignorować, zatem czasami po nie sięgamy, nawet jeśli ich nie rozumiemy i fizycznie nie dotykamy. Co innego ci, którzy niemal nieustannie tkwią w oddali gwiazd, marząc lub błądząc myślami, najczęściej po wszystkim i niczym. Oni to niemal w ogóle nie kroczą po ziemi, a jeśli jednak im się to zdarza, to zwykle jest to pełne przygód – zaczynając od tych małych, najprostszych, a skończywszy na tych dużych i skomplikowanych. Bo ziemia to niby taka łatwa materia do stąpania, a jednak nader często okazuje się skomplikowana i wcale nie taka prosta. Postawienie kroku, zwłaszcza tego konkretnego i stanowczego, może być zarówno niezauważalną łatwizną, jak też niezwykle ciężką pracą wymagającą czasu i przygotowań. A i to, będąc już naprawdę dobrze przygotowanym, nie ma żadnej pewności, że wszystko pójdzie dobrze, że nie będzie żadnych niespodzianek lub nieprzyjemności. To dlatego tkwienie w gwiazdach jest o wiele przyjemniejsze, beztroskie i miłe. Nie ma grawitacji, która na ziemi przytłacza i przytwierdza do podłoża, nie pozwalając oderwać się od tego, co jest rzeczywistością, koniecznością, obowiązkiem, codziennością. Może to właśnie dlatego ludzie lubią przebywać nie tylko blisko wody, ale i w wodzie, kąpać się, pływać, nurkować, bo wtedy są lżejsi, swobodniejsi, jakby w innej rzeczywistości, która przecież nie jest ani ziemią, ani gwiazdami. Przez krótki czas są niczym w nieważkości, z czego większość osób nawet nie zdaje sobie sprawy.

sobota, 1 października 2022

Fatamorgana

Fatamorgana to widzenie rzeczy, których nie ma. To także widzenie niewidzialnych zjawisk i sytuacji, które – owszem – są nawet wielce prawdopodobne i tak w ogóle to przecież zdarzają się, ale niekoniecznie akurat w tym momencie, gdy się na nie patrzy lub je przeżywa. Emocje biorą górę i widzieć się zaczyna to, co się wcale nie dzieje, co nie ma miejsca, a już na pewno tu i teraz. Coś tam kiedyś było, może też zawsze następowało konkretnie jakieś jedno po jakimś drugim, czyli coś po sobie, i ma się to z tyłu głowy, ale czy na pewno teraz się zadziało? Czy coś się zacznie dziać tylko dlatego, że się tego spodziewamy? Czy na to, na co patrzymy, patrzymy obiektywnie? A może patrzymy przez pryzmat własnych uwarunkowań i doświadczeń, własnego wychowania, rzeczy wynikających z tradycji, zasłyszanych, wyuczonych i utartych, niekoniecznie zawsze właściwych schematów? Czy to, co widzimy, to zawsze jest tylko fatamorgana? 
Fatamorganę, czyli nieistniejącą rzeczywistość można stworzyć na własne lub cudze potrzeby. W zależności od nastawienia i punktu widzenia można widzieć coś fajnego lub coś fatalnego – lepszego lub gorszego niż jest w rzeczywistości i taki obraz sprzedawać innym jako w pełni wiarygodny. To w ramach fatamorgany z igły robimy widły. Nie było sprawy, a już jest, i to jaka? Od razu wielka, ogromna! Dobrocią lub jej fatamorganową wizją złagodzimy zaś ciężką sytuację, w której się znaleźliśmy. Nie będzie dobrze, ale za to spokojniej, przynajmniej do czasu, gdy będziemy chcieli w to wierzyć. 
Fatamorgana występuje także wówczas, gdy zakładasz coś z góry. Gdy masz wnioski, do których dopasowujesz fakty i rzeczywistość lub gdy je tak zmieniasz i nimi manipulujesz, aż w końcu pasują do początkowej tezy. To także przewidywanie czegoś, dlatego że właśnie tego się spodziewasz. To nie musi być twoja rzeczywistość, ale jeśli się uprzesz, to właśnie taką się stanie – zgodną z twoim oczekiwaniem. Bo gdy szuka się dziury w całym, to w końcu się ją znajdzie, a jeśli nie znajdzie, to dziurę zrobi się samemu, aby teza się zgadzała i żeby – głównie przed samym sobą, ale i przed innymi nie wyjść na głupka z jakimiś dziwnymi urojeniami.

środa, 28 września 2022

Marnowanie czasu

Czas to coś, co nieustannie płynie i nie zatrzymuje się nawet na chwilę. Ciągle za nim gonimy i ciągle jesteśmy w niedoczasie, a mimo to każdy, absolutnie każdy marnuje swój czas na wiele różnych sposobów. Czasami pozwalamy, by czas mijał bezwiednie, ot tak, i wtedy mówimy, że jest to odpoczynek, ale często jest to po prostu zwykłe lenistwo, które tak ładnie nazywamy i któremu się poddajemy, choć z pewnością wokół jest co robić. Czasami, mimo iż jesteśmy w ruchu, a przecież tak jest podczas przemieszczania się z jednego miejsca na drugie, zwłaszcza te miejsca, które są znacząco oddalone od siebie, w zasadzie nie dzieje się nic. Robimy coś i jednocześnie nie robimy nic. Podróżując jako pasażerowie zawsze możemy pogrzebać w telefonie, posłuchać muzyki lub poczytać na przykład książkę. Jednocześnie można robić kilka rzeczy na raz. I zwykle właśnie tak jest, że jeśli już coś robimy, to na ogół nie jest to tylko jedna czynność. Można przecież na przykład jeść obiad i oglądać telewizję. Nie jest to może coś wielkiego, ale mimo wszystko takie małe dwa w jednym. 
Marnowanie czasu nie zaczyna się i nie kończy na samym sobie. Nie poprzestajemy w staraniach i robimy naprawdę wiele, by marnować czas także innym ludziom. To są między innymi kłótnie i różnego rodzaju nieporozumienia, po których wpada się w swoistą pustkę, nicość, odrętwienie, w taki stan, w którym trudno się pozbierać. Kiedy to pomiędzy dwojgiem bliskich sobie ludzi nie dochodzi do pojednania, lecz jest faza wyczekiwania na to, aż sprawy załatwią się same lub gdy to ta druga strona jako pierwsza wyciągnie do nas rękę pojednania. 
Szkoda życia i czasu na bezsensowne pierdoły, ale czasami inaczej się nie da. Niczego nie przeskoczysz i trzeba zmarnować jakiś czas, by móc się cieszyć tym czasem, który pozostanie. I oby tylko nigdy potem, po zmarnowaniu czasu nie okazało się, że teraz to tego czasu jest już za mało lub że jest już za późno – na cokolwiek lub na wszystko.

niedziela, 25 września 2022

Reakcja na głupotę

Miło mieć dookoła siebie samych mądrych i dobrych ludzi, z których można czerpać garściami, którzy są autorytetami i uczą czegoś dobrego, nawet wtedy, gdy nie chcemy, pchają do przodu i nie pozwalają się zatrzymać, na przykład w połowie drogi. Tyle tylko, że – jak się okazuje – w praktyce nie ma możliwości zgromadzenia wokół siebie tylko takich ludzi, co najwyżej garstkę lub wręcz tylko jedną osobę, a i to też nie na długo, nie na zawsze i niekoniecznie bardzo blisko siebie przez cały czas. Mądrość i dobro nigdy nie występują tłumnie, za to głupota jak najbardziej – ma tendencję do przyciągania siebie nawzajem i powielania się. Jak się przed tym bronić? Czy jest jakaś jedna, może jedyna, słuszna i właściwa reakcja na głupotę? A może najlepiej po prostu nie reagować? Tylko co wtedy? Okaże się, że głupota ma rację, a mądrość i wiedza mają cicho siedzieć i jej słuchać, a może wręcz się jej podporządkować? A jeśli należy reagować na głupotę, to jak? Zapewne za każdym razem inaczej, indywidualnie i adekwatnie do tego, czego dotyczy, cokolwiek to znaczy i czymkolwiek jest. 

czwartek, 22 września 2022

Cisza

Cisza jest przeciwieństwem hałasu, szumu, zgiełku, zamieszania, które się dzieje. Nagle wszystko ustaje i zapada ona – cisza, której na ogół towarzyszy też spokój. Miła i kojąca dla uszu, jest także często ogromnie niepokojąca, gdyż nie wiadomo, co może kryć się za nią, co może przynieść, a jak powszechnie wiadomo, po ciszy nadchodzi burza, lub przynajmniej może nadejść. Po każdej burzy nastaje jednak znowu cisza. Ten cykl nieustannie się powtarza, z tym wyjątkiem, gdy ciszy nie ma, gdy cały czas, nieprzerwanie coś się dzieje i dziać nie przestaje. Bo rzeczy, przynajmniej niektóre, dziać się mogą także w wielkiej ciszy i nie zawsze potrzebują gwaru, rozgłosu, wrzasku. Mogą płynąć spokojnie, nawet wtedy, gdy są niespokojne, emocjonalne i trudne, ciężkie. Wówczas są niesłyszalne, niewypowiadane, i tak czasami bywa lepiej dla nich samych i dla ludzi, których dotyczą. 

Cisza nigdy nie powinna znaczyć niczego złego, ale przyzwyczajeni do ciągłego hałasu, wpadamy w panikę, gdy tylko przez choćby nieco dłuższą chwilę zacznie być cicho. Nie wiemy, co się dzieje, próbujemy dopytać o co chodzi, chcemy zrozumieć dlaczego nastała cisza, jak długo potrwa, czy się skończy i jakie są jej przyczyny, chociaż na ogół nigdy nie pytamy o to, dlaczego i z jakiego powodu ktoś ją zakłócił i przerwał. Czasami jednak cisza to jedyna właściwa odpowiedź na to, co się dzieje lub niedawno działo. Bywa chwilowa, krótsza lub dłuższa, w której wszystko jakoś się uspokaja i układa, w której nawet może pojawić się tęsknota za tym, co było, albo staje się ostateczna, a po niej już nic nigdy nie następuje. Jest końcem tego, co było – raz na zawsze, bez jakiejkolwiek możliwości powrotu do tego, co było lub choćby jakiejś części, namiastki przeszłości. W tym przypadku cisza tworzy nową rzeczywistość i nas w niej zostawia, bez względu na to, czy w ogóle jesteśmy na nią gotowi. To pustka tak wielka, która trwa nawet wtedy, gdy wokół wszystko głośno i szybko się kręci, ale w głowie jakby było przyciszone i na zwolnionych obrotach, którą trudno czymkolwiek wypełnić, która przepełnia smutkiem za kimś i za czymś, co raz na zawsze zostało utracone lub co choćby takim się tylko wydaje. 

poniedziałek, 19 września 2022

Perspektywa

Z różnej perspektywy te same rzeczy, ludzie, sytuacje i wydarzenia wyglądają zupełnie inaczej, czasem wręcz zaskakująco różnie, odmiennie niż z pozoru mogłoby się to wydawać, ale tak już jest i nic ani nikt tego nie zmieni. To, co z jednej strony może wyglądać groźnie, z drugiej wcale takie nie jest i na odwrót. Perspektywa to miejsce, z którego obserwujemy to, co się dzieje, punkt widzenia wynikający nie tylko i wyłącznie z faktycznej i rzetelnej obserwacji dziejących się lub niedziejących faktów, ale też i z własnego, zdobytego już wcześniej doświadczenia życiowego albo jego braku. To właśnie tu pasuje też powiedzenie o tym, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Można czegoś nie zauważać, i to tylko dlatego, że nie zna się tego na własnej skórze, lub też widzieć rzeczy, które się nie dzieją, ale które wynikają z własnych przeżyć lub wygody patrzenia w określony sposób, co może być związane z konkretnymi profitami lub ich brakiem. W określonych okolicznościach z łatwością wybaczamy nawet tak bardzo przez niektórych nietolerowane kłamstwa, którymi się nas faszeruje, ponieważ dostaje się coś w zamian, co na tyle pasuje, by nieważna była prawda lub jej przyjęcie do świadomości, przynajmniej na czas jakiś, bo prawda ma to do siebie, że wcześniej lub później wypłynie, tyle tylko, że nigdy nie wiadomo, na ile wtedy będzie jeszcze istotna. W końcu też należy pamiętać o schemacie, który – będąc powtarzalny w naszym życiu – powoduje, że oczekujemy czegoś konkretnego, co niekoniecznie akurat w tym momencie ma miejsce, ale właśnie tego się spodziewamy, zatem myślami sięgamy już o wiele dalej i widzimy nawet te rzeczy, które faktycznie, gdy to obserwujemy, nie mają miejsca. To właśnie w ten sposób, jak wynika z przysłowia, z igły robią się widły. A gdy do tego schematu dodamy jeszcze pesymizm, złe nastawienie i katastrofizm, niekiedy delikatnie nazywane realizmem, wówczas trudno będzie w tym znaleźć jakikolwiek obiektywizm, chociaż z pewnością będzie to jakaś perspektywa, z której obserwuje się świat, ludzi, rzeczy, miejsca, zdarzenia i sytuacje.

piątek, 16 września 2022

Dzika natura

Na różnym etapie życia pojawiają się różne rzeczy, sprawy i problemy, z którymi nie każdy od razu i w ogóle dobrze sobie radzi. Czasami potrzebna jest pomoc kogoś z zewnątrz i taka pomoc na ogół znajduje się, wcześniej lub później. Niestety, jak się jednak okazje, mimo prób i włożonego wysiłku, mimo pozornych sukcesów i trwałości zmian na lepsze, nie obronisz nikogo przed nim samym, przed tym, co jest jego naturą. Czy w ogóle ktokolwiek może się przed tym obronić lub od tego uchronić, trwale to zmienić na coś innego i być kimś, kim tak naprawdę nie jest, a kim tylko może chciałby być albo jest, bo wypada, musi, bo nieustannie się kontroluje i hamuje? Wcześniej czy później, gdy nie tyle że osobnik pozostawiony zostanie sam sobie, ile gdy tylko pozostanie sam ze sobą, na krócej lub nieco dłużej, wszystko to, co było w nim – zaprogramowane lub też wgrane, świadomie albo przypadkowo – powróci z całą siłą i mocno uderzy, zupełnie tak, jakby nigdy nie było nawet prób poskramiania. Trochę to przypomina naturę dzikiego zwierzęcia, które nawet długo i bardzo udomowione, pozostaje jednak dzikie i nigdy nikt nie wie, co siedzi w nim w środku i pod jakim impulsem może to coś zostać z tego środka wydobyte na zewnątrz. Atak – ten na kogoś lub inny, taki tak naprawdę najbardziej na siebie, może tylko poprzez kogoś – wydaje się nieunikniony i jest raczej tylko kwestią czasu. Tak działa dzika natura, która jest w każdym, nawet w tych najbardziej udomowionych i ucywilizowanych osobnikach.