„To, jak mieszkamy, odzwierciedla stan
naszej psychiki i jednocześnie na nią wpływa. Przestrzeń, którą nazywamy domem,
zmienia nasz nastrój – na lepszy lub gorszy.
(…) Nasze rzeczy nie tylko odzwierciedlają to, kim jesteśmy, ale także konstytuują nasze poczucie własnego ja. Jesteśmy definiowani przez nasze nawyki konsumpcyjne.
(…) Nasze rzeczy nie tylko odzwierciedlają to, kim jesteśmy, ale także konstytuują nasze poczucie własnego ja. Jesteśmy definiowani przez nasze nawyki konsumpcyjne.
(…) Życie w bałaganie często wywołuje w
nas uczucia obrzydzenia, winy, zażenowania i wstydu, które następnie prowadzą
do ‘dezorganizacji życia oraz chaotycznego i fragmentarycznego postrzegania
własnej tożsamości’.
(…) Twój sposób myślenia jest,
przynajmniej częściowo, zależny od otaczających cię przedmiotów.
Projektant William Morris miał prostą
zasadę: ‘Niech w twoim domu nie będzie niczego, co nie jest używane lub czego
nie uważasz za piękne’. Wszystko inne to bałagan. To dobra wskazówka, do której
wielu z nas powinno się zastosować. Ale jest w naszej naturze coś, co nie
pozwala nam tego zrobić. Kiedy mamy coś wyrzucić, wycofujemy się w ostatniej
chwili, łapiąc się takich wymówek, jak ‘To się kiedyś przyda’ albo ‘Nie mogę
się tego pozbyć. To przypomina mi o wspaniałych chwilach’.
(…) Powinniśmy starać się poskromić
naszą tendencję do gromadzenia rzeczy. Zagracony i klaustrofobiczny dom wpływa
negatywnie na zdrowie psychiczne. Uporządkowane otoczenie naprawdę oznacza uporządkowany
umysł”.
(Jonny Thomson. Psychologia dla zabieganych. Mała książeczka o naszych niesamowitych umysłach. Tłumaczenie: Katarzyna Dudzik. Insignis Media, Kraków 2024, s. 32–34)
Czytaj też wpis pod tytułem „Porządek”.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz