czwartek, 11 czerwca 2020

Tylko raz

Są rzeczy, które – świadomie lub nieświadomie, zamierzone lub niezamierzone – zdarzają się tylko raz i potem już nigdy się nie powtarzają. Niepewne jest zarówno to, co w życiu każdego jest tą niepowtarzalną rzeczą (a może jest nią nie tylko coś, ale i ktoś?), jak też fakt, czy w ogóle, czy chociaż raz się ona wydarzy. 
Czasami to tylko rzecz mniejszego lub większego przypadku, przeznaczenia, a może losu, który pchając, kierując ku czemuś, odpycha, oddala od czegoś innego. Jednak to, co raz się zdarzyło może być przez kogoś celowo i świadomie już nigdy niepowtórzone. To, co lubiane i co się podoba, zwykle chętnie jest powtarzane, gdy tylko nadarzy się taka okazja, ale jeśli okazja nigdy się nie powtórzy, wtedy trzeba będzie zadowolić się tym, co się ma lub miało, nawet wówczas, jeśli okaże się, że to był tylko ten jeden jedyny raz, który bezpowrotnie przeminął. 
Gdy nieustannie przeżywa się coś tylko jeden raz, wówczas permanentnie jest się tylko w tym, co jest nowe, przynajmniej teoretycznie bez rutyny i powtarzalności, choć może być też dokładnie odwrotnie, czyli można potarzać wiecznie to samo, tyle tylko, że w innych okolicznościach, w innym czasie i z innymi ludźmi. 
Są rzeczy i ludzie, doznania i uniesienia, dla których naprawdę chce się żyć. Jest szansa, że one, zasłyszane gdzieś od kogoś, przeczytane w książkach lub obejrzane w filmach, trafią się każdemu, kto tylko ich naprawdę, z całego serca zapragnie i zostaną już na zawsze.

niedziela, 7 czerwca 2020

Odpoczynek


Jest czas na pracę i czas na odpoczynek. Tak powinno być, choć w praktyce i u różnych ludzi różnie to wygląda. Są dwa skrajne przypadki – nieustannie pracujących i wiecznie odpoczywających. 
Nieustannie pracujący tylko pracują i w zasadzie poza snem oraz jedzeniem nikt i nic nie jest w stanie im przeszkodzić w pracy. Ponieważ sami nigdy nie odpoczywają, nie rozumieją też tych, którzy muszą odpocząć, którzy bliżej lub dalej uciekają z miejsca swego stałego pobytu i na krócej lub dłużej, częściej lub rzadziej wyjeżdżają, by na nowo naładować swe emocjonalne baterie, by wpaść w wir czegoś zupełnie innego od wszystkiego, co jest codziennością, może nowego, a może już znanego i miło powtarzanego. 
Wiecznie odpoczywający niewiele lub w zasadzie niczego nie robią, relaksują się i nie napinają, mają czas na wszystko, co sprawia im przyjemność i maksymalnie minimalizują jakikolwiek wysiłek. Tak się dzieje nie na wakacjach lub podczas urlopu, ale w życiu codziennym. Obowiązki są drugo- albo i trzecioplanową sprawą. Przyjemności i ich zaspokajanie są najważniejsze, priorytetowe. 
Są też ludzie starający się równoważyć czas na pracę i odpoczynek, oczywiście niczego nie zaniedbując lub zaniedbując, ale na niezbyt długo. Znają swoje obowiązki i je wykonują. Są świadomi tego, że samą pracą i obowiązkami żyć się po prostu nie da, dlatego zarówno na co dzień, jak i na czas urlopu planują odpoczynek, relaks, różnego rodzaju atrakcje i wyjazdy, a nie na przykład remont w domu lub wyjazd do rodziny, bliskich. 
Aby móc się oderwać od codzienności, nie tylko tej rozumianej jako chodzenie do pracy, ale także i tej domowej, w której mniej lub więcej, ale zawsze jest coś do zrobienia, należy gdzieś wyjechać, zmienić otoczenie, a tym samym bodźce, które nas otaczają. Na miejscu, w domu, na swoim terenie nie sposób naprawdę i tak do końca oderwać się od rzeczywistości. Nieraz nawet na wyjeździe potrzeba kilku dni, by zresetować umysł, w pełni uwalniając się od codziennych przyzwyczajeń i gąszczu myśli dotyczących obowiązków oraz spraw koniecznych do załatwienia. Prawdziwy odpoczynek to czas, w którym mimo iż jest bardzo fajnie, cudownie, w końcu jednak tęskni się za powrotem do tego, co znane, do własnego domu i zostawionych w jego pobliżu ludzi.

środa, 3 czerwca 2020

Granice


Na ogół wszędzie są jakieś granice. Pełno ich na świecie, nawet wówczas, gdy ich nie widać albo gdy o nich w ogóle się nie mówi, udając jakby zupełnie nie istniały. Granice można ignorować i się nimi nie przejmować, ale wystarczy się tylko dokładniej rozglądnąć, a na pewno je się dostrzeże, a wtedy mogą zacząć przeszkadzać. Wyznaczamy je sami sobie, wyznaczają je nam inni ludzie i w końcu ustanawiamy je jako bariery, mur, którego nie wolno przekroczyć ani przeskoczyć lub przejście którego wiąże się z pewnymi, na ogół ściśle określonymi konsekwencjami.
Z jednej strony granice ograniczają, czasami nawet bardzo, zatrzymują i wręcz zabijają legalną swobodę, nie pozostawiają miejsca na indywidualną ekspresję, a z drugiej wyznaczają zakres możliwości, którymi można się posługiwać. To jest niczym zamknięty zbiór, który nie poszerza się o nowe możliwości; to skostniała struktura, z którą trudno cokolwiek zrobić, zwłaszcza nowego, innowacyjnego, wykraczającego poza normy przyjęte w ramach granic. Zamknięcie jest przymusową izolacją, która nie zawsze jest potrzebna i niezbędna, choć bywają sytuacje, że aż korci, by – zwłaszcza mając władzę – z niej skorzystać, i robi się to w miarę istniejących możliwości.
Życie bez granic jest cudowne i wspaniałe. Dobrze jest to poczuć, ale wtedy raczej najlepiej już raz na zawsze przy tym pozostać, gdyż po doznanej wolności ciężko żyć w zniewoleniu, w świecie zakazów i nakazów, szczególnie tych nałożonych przez cudze widzimisię.
Życie bez granic może być bardzo niebezpieczne, zwłaszcza gdy brak granic zacznie się rozumieć jako możliwość robienia tego, co się chce, bez liczenia się z innymi ludźmi i bez poszanowania ich praw.