niedziela, 4 listopada 2018

Adorator i adoracja



Adorator to ktoś, komu bardzo zależy, kto na wszelkie możliwe sposoby usilnie zabiega o zainteresowanie konkretnej osoby i jej względy, czyli odwzajemnienie zainteresowania. Jest miły, uprzejmy, życzliwy, przyjacielski, pomocny i usłużny. Bardzo się stara i bywa, że nawet wówczas, gdy osiągnie już swój cel, gdy zostanie już zauważony i przyjęty do grona bliskich osób albo wręcz jako ten jedyny najbliższy, nadal musi adorować, skakać i nadskakiwać, co może mu sprawiać dużo przyjemności lub w końcu okazać się męczące, zwłaszcza gdy wraz z coraz większymi staraniami wprost proporcjonalnie maleć będzie wdzięczność osoby adorowanej. Niektórzy bowiem, chociaż sami nie zajmują się adorowaniem, nie za bardzo lub wręcz wcale się nie starają, za to domagają się nieustannego adorowania, nadskakiwania i usługiwania, co ostatecznie może okazać się męczące, nawet mimo wielkiego uwielbienia i radości, jaką zwykle przynosi sprawianie przyjemności bliskiej sercu osobie. W którymś momencie może się wręcz okazać, że tak naprawdę niewiele lub zbyt mało otrzymuje się w zamian za to, co samemu się daje. I choć ma się świadomość, że rachunki wcale nie muszą się zgadzać, nie muszą być wyrównane, nie musi być 50 na 50, to jednak za adorację musi być coś w zamian, choćby wspomniana już wcześniej wdzięczność. 
Niektórzy bardzo lubią i chcą być niemal nieustannie adorowani, gdyż łechce to ich próżność, czują się wtedy naprawdę ważni i mogą na swe sługi patrzeć z góry, z pogardą dla ich małości i niskości, natomiast innym adoracja zupełnie nie odpowiada, jest krępująca lub wręcz onieśmielająca, gdyż traktują ludzi jak równych sobie, dlatego nie są przyzwyczajeni i nie pasuje im cudza służalcza postawa. Czym innym jest kultura i uprzejmość, otwartość, uważność i gotowość niesienia pomocy, którą dają i której oczekują od innych ludzi. 
Miło jest mieć adoratora, a nawet kilku adoratorów, ale trzeba pamiętać, że ludzie ci starają się dlatego, że bardzo im zależy na naszych względach, zatem nie można grać sobie adoratorami, gdyż jest to gra na uczuciach innych ludzi, których łatwo i boleśnie można zranić, a tego po prostu nie wolno robić.

czwartek, 1 listopada 2018

Nieuchronność



Są rzeczy, od których nikt z nas nie ucieknie, bez względu na to, co robi, jak się zachowuje i jakim jest człowiekiem. Niektórzy nazywają to jedyną sprawiedliwością i równością jaka istnieje na świecie. Jeśli się urodziłeś, to musisz też umrzeć, bez względu na wszystko. Nie ma innej opcji, bo życie to śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową. Najlepiej się nad tym nie zastanawiać i nie bać się tego procesu, chociaż nie sposób w ogóle się z tym nie liczyć. 
Odchodzenie to zawsze jedna wielka niewiadoma, do której trudno się odpowiednio i właściwie przygotować. Niewiadomą jest sam proces odchodzenia, jak i czas, miejsce, okoliczności. Nie wiemy co się stanie, bez względu na to w co wierzymy i jakie mamy wyznanie. Najlepiej przez całe życie żyć tak, by zawsze był ten właściwy moment, by nie pozostawały żadne zaległości, niezałatwione sprawy, ważne, niewypowiedziane słowa, jakieś waśnie lub niepogodzone kłótnie. Można i trzeba cieszyć się życiem każdego dnia, przy nawet najmniejszej i błahej okazji. Należy cieszyć się sobą i innymi ludźmi, korzystać z możliwości przybywania z bliskimi, sprawiania im radości i przyjemności, bycia dobrym, miłym, pogodnym, uśmiechniętym, radosnym i życzliwym. 
Problemem jest zawsze czas odchodzenia, który nigdy nie jest odpowiedni, właściwy. Zawsze jest za wcześnie, zwłaszcza w pełni zdrowia i sił, lub za późno, zwłaszcza gdy poważnie schorowanym, obolałym i niesprawnym leży się przewlekle w łóżku, bez szans na wyzdrowienie. Cierpienie nie uszlachetnia ani tego, kto cierpi, ani tego, kto musi patrzeć na cierpienie bliskiej osoby. Są jednak takie skrajne przypadki, które czerpią radość z cudzych nieszczęść, porażek, katastrof i jeśli tylko mogą lub znajdą taką okazję, chętnie też same się do nich przyczyniają. 
Nieuchronność dotyczy każdego, nawet tego, kto wydaje się być w naszym życiu zawsze i na zawsze. Nie znamy własnego czasu, tak samo jak nie znamy czasu bliskich nam osób, a świadomość nieuchronnego wcale nie pomaga, nie oswaja, nie sprawia, że można się odpowiednio przygotować i we właściwym momencie być gotowym na cudze lub własne odejście, które przecież niejednokrotnie następuje również wówczas, gdy życie trwa dalej. Odejście sprawia, że wszystko się zmienia, nieodwracalnie i raz na zawsze. Umiera nadzieja, bowiem to, co nieodwracalne, nie da się w żaden sposób odkręcić, odwrócić, odmienić. Pozostają tylko wspomnienia, które z czasem się zmieniają, zacierają, rozmywają, odchodzą.

poniedziałek, 29 października 2018

Ułatwienia i utrudnienia



Każdy chce i lubi korzystać z wszelkich ułatwień, które – jeśli tylko są dobre i funkcjonują bez zarzutu – pozostają wręcz niezauważalne, aż do czasu, gdy w ich miejsce pojawiają się utrudnienia. Wówczas wszystko się zmienia i chociaż wcześniej wcale nie było zbyt wielkiego zadowolenia, bowiem ułatwienia wcale nie rzucały się w oczy, to wraz z utrudnieniami pojawiają się niezadowolenie, złość i nerwowość. Bo ułatwienia należą się każdemu. Chętnie się z nich korzysta, najczęściej w ogóle nie zdając sobie sprawy z tego, że wcześniej ktoś pomyślał nad tym co i jak zrobić, by było dobrze, wygodnie, bezpiecznie. Gorzej jest z utrudnieniami, których nikt nie chce, ale do których na ogół jest zmuszony, choćby tylko na krótko, raz na jakich czas, przez na przykład różnego rodzaju remonty, ulepszenia, przebudowy. 
Gdy tylko pojawią się utrudnienia, wówczas łatwiej jest zdać sobie sprawę z ułatwień, które wcześniej były. Przejściowe utrudnienia mogą prowadzić do polepszenia nawet tego, co było już dobre, gdyż zmiany, które zachodzą, powinny być zmianami na lepsze, nigdy na gorsze. Ułatwienia mogą być i czasami wręcz są celowo zamieniane na utrudnienia. Wprowadza się je na stałe, chociaż gorsze mogą i powinny być tylko i wyłącznie etapy przejściowe, które trzeba przetrwać. Gdy miną utrudnienia, wówczas wszędzie, w każdej życia dziedzinie, dla każdego znowu powinny królować najlepiej niezauważalne, normalne i oczywiste, wszelkie ułatwienia. Bo życie trzeba sobie nawzajem ułatwiać i to w każdy możliwy sposób, nigdy nie utrudniać, nawet przypadkowo, a co dopiero celowo.

piątek, 26 października 2018

Dozowanie



Za mało, za dużo, za krótko, za długo, za cicho, za głośno, za spokojnie i nudno, zbyt intensywnie i za wiele na raz, zbyt pusto, za tłoczno, rzadko idealnie i w sam raz. Dozowanie to trudna sprawa, tym bardziej, że nie zawsze ma się wpływ na to, ile czego i jak. Na to, na co wpływ się ma, w końcu, po wielu próbach, można osiągnąć perfekcyjność. Zatem możliwe są odpowiednio zachowane, właściwe proporcje i cudowna harmonia, gdy wszystko jest jak trzeba, jak ma być. Trzeba tylko bardzo się postarać, być konsekwentnym i stanowczo nie odpuszczać wyznaczonej sobie drogi, celu lub słuchając innych, dostosowywać się do nich w ramach wspólnych, wzajemnych kompromisów. Wszystko to jednak i tak tylko do czasu, gdy – nawet mimo drobiazgowej dbałości o rzeczy ważne i we właściwych proporcjach oraz wielkich zabiegów, starań – coś nam lub naszym bliskim się pozmienia. Do zmian z różnych powodów możemy być zmuszeni przez samych siebie, okoliczności lub innych ludzi. Zmiany mogą być koniecznością, tylko sugestią lub dobrą radą, która będzie się na przykład wiązała ze zdrowym trybem życia i weryfikacją dotychczasowych nawyków oraz codziennego zachowania. 
Dozowanie nie jest i nigdy nie pozostaje takie samo. Zmienia się, tak samo jak i my się zmieniamy. Bywa, że – zwłaszcza na początku – zmiany zachodzą zupełnie niepostrzeżenie i jakby automatycznie stają się częścią codziennego rytuału, ale są też i takie, które trzeba samemu dostrzec – najlepiej w odpowiednim momencie, żeby nie było za późno – i dostosować się do nowych okoliczności oraz możliwości. Dobrze jest odpowiednio dozować różne rzeczy, ale także innych ludzi i siebie – sobie samemu i bliźnim.