czwartek, 16 stycznia 2025

Dureń

Nie ma nic złego w byciu głupim lub po prostu durniem. Problem polega jednak na tym, że nikt sam sobie tego nie uświadamia i zazwyczaj w ten sposób siebie nie nazywa. Za to innych dość szybko, z łatwością i lekkością ocenia i klasyfikuje. Inni się mylą, gadają bez sensu i głupio się zachowują. To właśnie inni nie mają racji, są nielogiczni i pełni sprzeczności, ogólnie bez sensu, ale ja...? Ja przecież zawsze jestem w porządku, normalny i po prostu OK. A przecież wcale tak nie jest. Tyle tylko, że sobie jesteśmy w stanie wybaczyć wszystko lub niemal wszystko, a innym...? No cóż... Innym już niekoniecznie.
W życiu na pewno nie raz poczułeś się jak dureń, ale wewnętrznie jakby coś ci podpowiadało, by raczej się tym nie chwalić i o tym głośno nie mówić. Bo przecież nigdy nie wiadomo co kto zrobi z taką wiedzą, zatem lepiej zachować ją dla siebie. 
Są też ludzie, którzy bez względu na rzeczywistą winę, niemal zawsze siebie obwiniają za wszystko co złe, co źle wyszło, co się nie udało lub co się skończyło jakąś mniejszą lub większą katastrofą. Pogrążają się w cierpieniu i nie umieją sobie z tym poradzić, a tymczasem ten, kto rzeczywiście jest winny, udaje durnia i śpi spokojnie snem sprawiedliwego, którym przecież nie jest, ale stać go na tę swobodę, by wszystko naprawdę mieć gdzieś, i właśnie tam to ma. 

sobota, 11 stycznia 2025

Pochłonięci

Przez mózg nieustannie płyną jakieś myśli. Każdy ciągle o czymś myśli lub te myśli, niczym obłoki sunące po niebie, przepływają przez głowę. Bardzo trudno ten proces wyhamować i zatrzymać, chociaż niektórym ludziom się to udaje. Do tego jednak potrzebna jest odpowiednia technika i praktyka, medytacja i długie lata ćwiczeń. Nie przyjdzie to ot tak. Wiedzą to jogini i wszyscy mnisi buddyjscy, którzy potrafią panować nad tym, co dzieje się w ich głowach lub to ignorować, zupełnie tak, jakby tego nie było. Pozostali ludzie zwykle nawet nie zastanawiają się nad tym i w ogóle nie kontrolują tego, jakiego rodzaju myśli pojawiają się w ich głowach i do jakich konsekwencji w życiu codziennym doprowadzają. A przecież to może i zwykle ma wpływ na niemal wszystko, co się z nami dzieje. Nic z niczego się nie bierze! 
Każdego dnia, a nawet w nocy, podczas snów, nieustannie przetwarzasz setki, a nawet tysiące różnego rodzaju informacji, komunikatów, bodźców, dźwięków, obrazów, zapachów. Nie zwalniasz nawet na chwilę, pozostając na wysokich obrotach. To wymogi nieustannie przyspieszającej współczesności, wymogi, które mogą doprowadzić do szaleństwa. Jest nerwowo. Z każdym trzeba się liczyć, nawet wówczas, gdy ten ktoś nie liczy się z tobą. Ciągle coś trzeba zrobić i każdemu się spieszy. Wszystko ma być na już, a często nawet na wczoraj, dlatego też, gdy tylko pojawią się terminy „pilny” i „na jutro”, to mogą wydawać się dość komfortowe, a przecież wcale nie są, bo odrywają od tego, czym już się zajmujesz. 
Produkujemy rzeczy, w tym między innymi dokumenty, które tak naprawdę nikomu do niczego nie są potrzebne, za to pochłaniają dużo energii i czasu. Przelewamy z pustego w próżne i delektujemy się tym przelewem. Jak długo jednak można to wytrzymać i czy ewentualnie można to ignorować? Czy można zwolnić się z myślenia? Kiedy w końcu zgłupiejesz, pomylisz się i zaczniesz popełniać błędy, nie jeden, za to jeden po drugim? Tym więcej błędów i tym większe, im większa presja, zarówno ta zewnętrzna, jak i wewnętrzna. Czyż nie wpada się w problemy, gdy okazuje się, że wokół ma się zbyt wielu ludzi, których chociaż teoretycznie należy wysłuchać, a komunikaty i polecenia są ze sobą sprzeczne? A co z tymi ludźmi wokół, którzy wszystko wiedzą najlepiej i chętnie swym palcem pokazują gdzie jest moje miejsce oraz co i jak mam robić, podczas gdy oni sami umywają swoje ręce od wszelkich ewentualnych konsekwencji? A gdzie są współpraca, pomoc i wspólne, konieczne przecież załatwianie trudnych spraw, bez wpakowywania kogokolwiek na jakiekolwiek miny? 
Nikt nigdy nie zwolni cię z samodzielnego myślenia, a wszystko to, co zrobisz lub czego nie zrobisz, w dobrej i może też w przypadkowo złej wierze, może zostać ci policzone, jak też kompletnie zignorowane. Jeden błąd może przyćmić nawet całe lata dobrej pracy. Nikt nigdy nie będzie zastanawiał się i oceniał twoich intencji.
Wbrew pozorom uleganie innym nie zawsze przynosi chwałę, lecz może prowadzić do poważnych kłopotów. Na końcu zamiast miłej nagrody może czekać na ciebie dotkliwa kara. Paradoksalnie może się okazać, że lepiej nic nie robić niż poświęcać siebie, swój czas i energię. Tyle tylko, że do tego, aby nic nie robić i mieć wszystko głęboko, trzeba mieć odpowiedni charakter, bo jeśli go nie masz, to wówczas musisz mieć odpowiednio twardy tyłek.

poniedziałek, 6 stycznia 2025

Dopuszczenie

Dopuszczę cię do wszystkiego w nadziei, że to zauważysz, docenisz i że  będziesz chciał w tym być. Dam ci wszystko z siebie, tyle, ile tylko da się dać. Dopuszczę cię do całego mego świata i wszechświata, czyli tego, co fizyczne, jak i niematerialne, duchowe. Wszystko to dam bez żadnego „ale”, lecz będę się przyglądać na to, co z tym robisz. Czy czerpiesz z tego garściami dla siebie i dla nas, czy też roztrwaniasz, bo przecież nie traktujesz tego poważnie, lecz jako cudze, obce, bo możesz sobie na to pozwolić, nie bacząc na wszystko i wszystkich? A może z tego, co ci pokażę weźmiesz jak swoje, jak należną należność wszystko to, co uznasz za najlepsze i potrzebne, a mnie po prostu przy okazji lub frywolnie bez okazji wyrzucisz z tego interesu jako zupełnie niepotrzebny w tym wszystkim element? I od teraz będziesz poruszać się po moim świecie i ukochanej przestrzeni, pokazując to wszystko tylko swoim ludziom. Będziesz udowadniał sobie i innym, że to właśnie był i jest twój wspaniały świat. To będzie taka twoja swoista wdzięczność, gorzka lekcja mojej naiwności.
Choć wcale nie musi, to właśnie taka może być cena dopuszczenia, którą trzeba będzie zapłacić, bez względu na wszystko. 

środa, 1 stycznia 2025

Postanowienia

To właśnie dziś jest ten najlepszy dzień na postanowienia. Dlaczego? Bo dziś jest początek całego nowego roku. Przede mną i przed wszystkimi jest 2025! Zatem jaki będę i co zechcę zrobić? Co postanowię?

Wiem na pewno, że bez postanowień trudno będzie się potem do czegoś odnieść. Wszystko gdzieś się rozmyje, rozejdzie i rozpłynie w zapomnieniu, w nicości. Dlatego na dziś i jutro, czyli na teraz i później warto coś sobie postanowić. Co z tego wyjdzie, to już zupełnie inna historia, ale aby wyszło lub nie, trzeba coś mieć. Czy będą to jakieś zobowiązania? Sam nie wiem, zatem zobaczę, co mi z tego wyjdzie.

1.      Będę dobrym człowiekiem.

Tylko co to znaczy być dobrym człowiekiem? Niby wiem, niby każdy wie, a jednak wszędzie dookoła dość sporo tych złych lub jakichś takich dziwnych ludzi, których to lepiej z daleka omijać niż się do nich zbliżać. Co trzeba zrobić, by dobro było punktem numer jeden dla każdego? Co zrobić by było dostrzegalne, pielęgnowane i powielane, a nie brutalnie miażdżone niczym zło, które przecież, choć powinno, wcale nie jest tak źle traktowane?

2.      Będę miły i życzliwy dla ludzi.

Oczywista oczywistość, jakże nieoczywista w stosunku do tego, co spotkać można wszędzie dookoła. W świecie, gdzie prośby i polecenia podlegają dyskusji zamiast wykonaniu, trudno chcieć być miłym i życzliwym. Czy mimo licznych przeciwności losu warto jeszcze się starać? Może lepiej uciekać od ludzi, którzy nie rozumieją tego, czym jest bycie miłym i życzliwym, czym jest wzajemna dbałość o siebie, empatia, zrozumienie, współpraca?

3.      Będę kochał całym sercem.

Całym sercem – tylko tak warto kochać siebie i innych ludzi, w tym tę jedną jedyną osobę, która z tą moją miłością i przyjaźnią nie powinna zrobić niczego złego. Nie można bać się miłości, przyjaźni, bliskości oraz ewentualnego rozczarowania i bólu, które życie może i dość często, niestety, jednak przynosi. Miłość, przyjaźń i autentyczna bliskość to najpiękniejsze rzeczy na tym świecie, które mogą się zdarzyć wszędzie i każdemu. Nie trzeba ich szukać, ale z pewnością zawsze trzeba być na nie otwartym i gotowym.

Dla wszystkich dużo zdrowia, dobra, życzliwości, przyjaźni, miłości i bliskości na cały Nowy 2025 Rok!

piątek, 27 grudnia 2024

Zazdrość, zdrada i zabawa

Bywają ludzie zazdrośni o wszystkich i o wszystko. Trudno się z nimi żyje, tym bardziej, że są niczym cień, który wszędzie cię szpieguje. Swą zazdrością potrafią zniechęcić do siebie i zamęczając, zabić nawet prawdziwą miłość. Zazdrośnicy wszędzie szukają dowodów zdrady i potrafią być w tym tak dalece obrzydliwi, że w końcu można przy nich nabrać ochoty, by zacząć robić to, o co jest się podejrzewanym.
Najczęściej zdrada od razu kojarzona jest jednoznacznie i dotyczy seksualnego wyskoku w bok. Dla wielu osób staje się punktem zwrotnym, po którym wszystko na długo, jeśli nie na zawsze zmienia się na gorsze. Trudno się z tego otrząsnąć między innymi dlatego, że zdrada uświadamia zdradzonemu, że nie wystarcza tej drugiej osobie, która – zwykle nie znajdując na nic czasu – znalazła chęć i możliwości, by do tego doszło. Bycie zdradzanym wprawia w kiepskie samopoczucie, prowadzi do smutku, a nawet rozpaczy. Nagle wszystko traci sens.
Zarówno zdrada, jak i zazdrość mogą dotyczyć wielu dziedzin życia, naszego zachowania, postępowania i gadania. Jest mi przykro, gdy on, ona i oni dobrze się bawią beze mnie. Jest mi źle, gdy podczas tej dobrej zabawy nie pomyślą i o mnie, bo przecież, gdyby tylko chcieli, a ja wiedział, to mógłbym się przyłączyć i też dobrze bawić się z nimi. Czuję się zazdrosny o tę ich dobrą zabawę i zdradzony, bo mnie w tym pominęli. 
A może jednak wcale nie jest tak, jak z pozoru wygląda? Może ci, którzy dobrze się bawią, wcale o mnie nie zapominają, kontaktują się ze mną na wiele różnych możliwych sposobów, nie po to, bym poczuł się źle, ale bym wiedział, że nie jestem sam, bo oni myślą o mnie i nawet mimo odległości, która może przecież dzielić, myślą o mnie i pamiętają. Chcą bym, nawet fizycznie nieobecny, był częścią ich zabawy. 
By nie zazdrościć i nie żałować tego, że nie jest się tam, gdzie być się nie może, dobrze jest w tym czasie móc się zająć czymś alternatywnym i by też okazać swoje zaangażowanie w dzieleniu się z innymi tym, co u mnie się dzieje. Bo przecież nie chodzi o jakieś tam tajemnice lub o to, by komuś w złości pokazać coś albo udowodnić. Nie chodzi też o to, by doprowadzać do sytuacji jakiejś chorej rywalizacji, gdy to inni mają poczuć się zazdrośni o moją dobrą zabawę i zdradzeni, bo nie zostali do niej zaproszeni. Chodzi o to, by z niczego nie zrobiło się nagle coś wielkiego i oby moje działanie nie okazało się intrygą szytą grubymi nićmi cynizmu i zemsty. 
Wszystkim bawiącym się życzę dobrej zabawy! 

(Czytaj też wpis pt. „Zazdrość” oraz „Zabawka i zabawa”)

niedziela, 22 grudnia 2024

Spaść z nieba. Anioł

Można spaść z nieba niczym z najwyższego piedestału, na którym się było. Można też po prostu samemu zejść z tej wysokości na niższy poziom. A gdy już jest się niżej, to zastanawiać się, czy w ogóle było się gdzieś wyżej, gdzie bardziej, mocniej i przyjemniej. W końcu także można spaść komuś z nieba niczym dobry Anioł, który zjawia się znienacka, ale zawsze tylko wtedy, gdy jest naprawdę potrzebny. Dla takiego Anioła pomoc tobie to czysta przyjemność, którą wykona z łatwością wprost proporcjonalną do trudności, którą jest dla ciebie. Tylko czy, gdy ten Anioł stanie już przed tobą, będziesz w stanie go rozpoznać? Czy go nie zignorujesz, nie zbagatelizujesz i nie potraktujesz z góry? Czy dostrzeżesz to, że ma dla ciebie serce na dłoni, że chętnie się tym sercem podzieli i że – jeśli tylko będzie trzeba – uchyli ci nieba? A może coś ci się pomiesza w głowie, poprzestawia do tego stopnia, że zamiast Anioła zobaczysz wroga, czyli Diabła, na którego zamachniesz się mocno i któremu wypłacisz kopa w dupę?
Rozglądnij się dookoła siebie, zwłaszcza teraz, tuż przed świętami Bożego Narodzenia i zobacz, czy wokół ciebie nie ma żadnego Anioła lub czy ty sam nie możesz nim zostać dla kogoś mniej lub bardziej potrzebującego. 

wtorek, 17 grudnia 2024

Zwierzę stadne

Zwierzę stadne to takie, które nie może się obyć bez towarzystwa, ale też i takie, które dba o to swoje stado, troszczy się o nie i pilnuje, by zarówno wewnątrz stada, jak i na zewnątrz nic złego się nie działo. Pomaga i jest pomocne. Całkowicie identyfikuje się ze stadem i jest z nim związane, lojalne. Chroni je, a w zamian stado dba o zwierzę stadne, docenia je i pielęgnuje, nie pozwala na głupoty i błędy, ale też – co bardzo ważne – pozostawia wolność i autonomię. 
To bardzo miłe uczucie być częścią większej całości, która jest sobie bliska i z pewnością potwierdzi to każdy, kto choć przez chwilę był w takim układzie i poczuł to. A kto nie był, ten niech w miarę możliwości szybko włączy się w taki układ, bo to naprawdę coś niesamowitego, wspaniałego, przyjemnego i dobrego, co wyzwala mnóstwo niespodziewanej energii i dobra, o które się nawet siebie nie podejrzewało. Spróbuj, na pewno umiesz! 

czwartek, 12 grudnia 2024

Dziecko w nas (raz jeszcze)®

Podróż do wnętrza małego urwisa, którego wciąż masz w sobie 
Każdy z nas kiedyś był dzieckiem i – czy tego chce, czy nie – wciąż nosi je w sobie. Ten mały rozrabiaka czasem jest zadbany i szczęśliwy, czasem zaniedbany, a zdarza się, że czuje się całkiem opuszczony. Nasze wewnętrzne dziecko spogląda z przerażeniem na wszystkie dorosłe obowiązki i z absolutną pewnością nie chce mieć z nimi nic wspólnego. Woli własny świat, w którym rzeczy można nazywać po swojemu, lenić się bez wyrzutów sumienia i unikać poważnych zobowiązań, jak zmywanie naczyń czy płacenie rachunków.

Mały specjalista od wielkich emocji 
Wewnętrzne dziecko to mistrz emocji bez filtra. Gdy coś mu nie pasuje, nie będzie się cackać – obraża się, gniewa, dąsa! Potrafi też tupnąć nogą, gdy coś idzie nie po jego myśli, a jeśli ktoś go zirytuje, nie ma problemu, by zabrać swoje „zabawki” – nawet te, które wcześniej ofiarowało z uśmiechem. W końcu, kto mu zabroni zmienić zdanie? Takie dziecko, jak to dziecko – bez skrępowania da upust emocjom. Jak magnes przyciąga je wszystko, co nowe i nieznane – i to właśnie do tych nowości będzie dążyć z całą swoją energią.  

Konflikty dorosłego z dzieckiem – walka o dominację 
To wewnętrzne dziecko potrafi nieraz skomplikować relacje międzyludzkie. Ignorowane lub zepchnięte na bok, może reagować impulsywnie: obrazi się, zignoruje wiadomość, albo milczeniem odpowie na każdą próbę kontaktu. Dla dorosłego łatwo znaleźć racjonalne uzasadnienie takiego zachowania, jednak prawda jest prosta – to dziecko pragnie być dostrzeżone, usłyszane, chce, by ktoś zrozumiał jego emocje i zobaczył świat z jego perspektywy. Nawet jeśli wygląda to czasem dość… dziecinnie.

Jak dogadać się z wewnętrznym dzieciakiem? 
Zamiast chować to dziecko głęboko w sobie, warto pozwolić mu czasem przemówić – choćby wtedy, gdy naprawdę warto tupnąć nogą albo spojrzeć na świat przez różowe okulary. Nasze wewnętrzne dziecko przypomina nam o tym, jak dobrze jest być spontanicznym, cieszyć się chwilą i czasem odłożyć powagę na półkę. To nie znaczy, że mamy zapomnieć o odpowiedzialności dorosłego, ale że możemy pozwolić sobie na chwilę beztroski. Im bardziej rozumiemy to dziecko w sobie, tym łatwiej budować relacje pełne autentyczności i śmiechu. 
W końcu, to nie nasze wypełnione obowiązkami kalendarze nas do siebie zbliżają, a właśnie te chwile, gdy dajemy sobie prawo, by znów poczuć się jak dzieci. 
Odkrywanie swojego wewnętrznego dziecka to piękna okazja, by na świat spojrzeć z lekkim przymrużeniem oka.

® RyS & SI

(Czytaj też wpis pt. "Dziecko w nas"). 

sobota, 7 grudnia 2024

Bez zmian

Są tacy, którzy nieustannie podążają za wszelkiego rodzaju zmianami, jak i stroniący od nich na każdy możliwy sposób. Gdzieś pośrodku są też ci, którzy do zmian podchodzą w sposób otwarty, zdając sobie sprawę z ich konieczności i wiedząc, że czasami inaczej się nie da i że nic nie trwa wiecznie, zwłaszcza takie same. Wszystko i wszędzie nieustannie się zmienia, dlatego i my musimy.
Dość często ludzie irracjonalnie bronią się przed czymś nowym, nieznanym im, zupełnie jak przed jakimś złem. Nie chcą nawet tego, co dla nich dobre, a to dlatego, że musieliby zmienić swoje dotychczasowe nastawienie i przyzwyczajenia, przestawić się jakby na inne tory. Wychodzą z założenia, że lepiej tkwić w tym co moje, znajome i pewne, bo sprawdzone przez wiele lat, lepiej narzekać w nieskończoność niż naprawiać to, co na pewno doskwiera i źle funkcjonuje. Po co pakować się w cudze mądrości, podążać za jakimiś radami, nieznanymi i niepewnymi teoriami, a potem może ostatecznie być zadowolonym ze zmian na lepsze i na zawsze stracić powody do biadolenia? Najlepiej nic nie robić, nie zmieniać, powiedzieć, że się nie da i znaleźć mnóstwo powodów na wytłumaczenie siebie i swych niechęci.
„Ja się nie zmienię. Jestem na to za stary” – mówią ludzie, którzy właśnie gdzieś coś zmieniają, ale ich oficjalna niechęć do zmian jest tak duża, że nawet tego nie zauważają. Nie chcą też, zupełnie tak, jakby było w tym coś wyłącznie złego, by inni im mówili co i jak mają robić. Sami przecież, bez wątpienia wiedzą wszystko najlepiej, no i nie dadzą komuś satysfakcji, bo jeszcze wyjdzie na to, że miał rację. Zrozumienie może i przyjdzie, ale po czasie. 

poniedziałek, 2 grudnia 2024

Dawanie

Dając coś komuś i ciągle tylko dając, coraz bardziej uzależniasz się od osoby, którą obdarowujesz. Pamiętaj też i o tym, że branie, choć może, to jednak wcale nie musi i nie zawsze przywiązuje biorącego do dawcy, tylko rozleniwia go i podcina skrzydła samodzielnego działania, samorozwoju.
Paradoksalnie może być tak, że nie dając nic albo na przykład wyłącznie kopa w zadek, dasz więcej niż wtedy, gdy będziesz tylko wiecznie obdarowywać coraz to nowymi rzeczami i nieuzasadnionym, miłym, pochwalnym głaskaniem po głowie, które nie sprawia, że sprawy zaczynają się kręcić.
Wdzięczność obdarowanego jest zawsze miła i dobrze ją widzieć, poczuć na sobie, lecz nie tylko przez krótką chwilę, ale na dłużej. Nie wiesz jednak czy jako obdarowujący doczekasz się tego, bo tak naprawdę nie to jest ważne, lecz pomoc, której mogłeś udzielić komuś potrzebującemu i której udzieliłeś. Także bez żalu daj, co chcesz dać i pamiętaj, że to, co dałeś, nie należy już do ciebie, że cokolwiek to było, jest już twoim czasem przeszłym, a w czasie teraźniejszym i ewentualnie przyszłym należy już tylko do obdarowanego. To nie wypożyczenie lub leasing, dlatego nie pozostawaj w związku emocjonalnym z żadnymi rzeczami, które komuś dałeś.