wtorek, 13 października 2020

Pouczanie

Pouczanie tylko z pozoru podobne jest do nauczania. Tak naprawdę wcale nim nie jest. Nie polega bowiem na uczeniu kogoś czegoś nowego, ale na ingerowaniu w to, co ten ktoś już umie i wykonuje – w lepszy lub gorszy sposób. Pouczanie to zwracanie komuś uwagi na coś, zwłaszcza na to, co robi lub zrobił. To może być i często jest strofujące i stresujące dla osoby, która musi słuchać tych uwag i pouczeń. Niestety, nie zawsze też są one wypowiadane w dobrej wierze i mają komuś służyć oraz być pomocne. Bywają krytyką samą w sobie, taką drobną i chyba zupełnie niepotrzebną złośliwością, często mówioną z uśmiechem na ustach, ironicznie, z przekąsem, która nie uwzględnia tego, że każdy może robić różne rzeczy w wygodny dla siebie sposób, który wcale nie musi być perfekcyjny ani idealny, co przecież nie oznacza, że gorszy; po prostu inny. Każdy z nas z różnymi życiowymi sprawami i sprawunkami jest na własnym etapie rozwoju lub też zastoju. Są rzeczy, takie jak przyzwyczajenia i rytuały, które trudno zmienić, dlatego często też powiela się to, co już jest lub działa poprzez zaprzeczenie, szczególnie tego, co się nie podoba i co się nie sprawdziło.
Pouczający, w ramach własnej wolności i wyrażania siebie, które bardzo lubi i z których korzysta, przez nikogo niepytany, sam daje sobie prawo do tego, by ingerować w cudze życie i sprawy. Uważa, że może robić to, co chce i jak chce, tym samym odbierając to samo prawo wszystkim innym. Zatem może krytykować, oceniać, wydawać negatywne opinie o ludziach i ich postępowaniu tylko dlatego, że mają oni odmienne zdanie na te same sprawy, najczęściej wyraźnie widoczne, żyją alternatywnie lub inaczej niż większość, najczęściej nikomu nie szkodząc, nikogo nie krytykując ani nie oceniając. Prawda jest taka, że pouczający chce narzucać swoje zdanie wszystkim, którzy są w pobliżu, szczególnie tym, którzy jakoby się mylą i błądzą. I choć nie ma takiej potrzeby, bowiem każdy ma prawo żyć jak chce, bez względu na to, czy to się komuś podoba, bo lepsze jest wrogiem dobrego, to w tym przypadku najlepiej ugryźć się w język i zachować poprawność polityczną, bez wydawania negatywnych, często niepotrzebnie krzywdzących ocen tego, co powierzchowne lub inne. Lepiej milczeć niż głupio gadać i pouczać.

piątek, 9 października 2020

Porządek

Porządek, zwłaszcza rozumiany jako przeciwieństwo bałaganu, w zasadzie każdemu pasuje, ponieważ na ogół każdy dobrze się w nim czuje. Gorzej, gdy jest jakiś nieład, bałagan i trzeba się zająć porządkowaniem lub gdy trzeba dbać o utrzymanie już istniejącego porządku. Bywa trudno, bo trzeba choć trochę się wysilić.
W przeciwieństwie do bałaganu, który łatwo stworzyć, i to na wielu płaszczyznach oraz na wiele różnych sposobów, o porządek zazwyczaj jest trudniej, choć nie wymaga zbyt wiele trudu, tylko ogarniania wszystkiego na bieżąco lub w miarę często. Decydujące są lenistwo i niechęć do ciągłej pracy by wszyscy, wszystko i wszędzie dookoła było odpowiednio dopracowane, dopieszczone, ładne, perfekcyjne i idealne. W życiu nigdy nic samo nie przychodzi, a już zwłaszcza porządek lub to, co nim nazywamy. Przy tym, co się chce mieć, trzeba czasem naprawdę wielu starań, trzeba się nachodzić. W przeciwieństwie do bałaganu, który przeważnie nie ma sprawcy lub nikt się do niego nie przyznaje, porządek sam się nie robi.
Trzeba zadbać o porządek i nauczyć innych, że to wspólne dobro, którego nie wolno lekceważyć i niszczyć. Bałagan zawsze ktoś musi posprzątać, bez względu na to, czy się do niego przyczynił, dlatego ważne jest by było jak najmniej bałaganiarzy. O porządek powinien zadbać każdy i to na wszystkich płaszczyznach życia. To powinien być styl życia, od którego mogą istnieć, ale raczej tylko małe wyjątki.

poniedziałek, 5 października 2020

Bałagan

Są ludzie, którzy żyją tylko i wyłącznie w bałaganie. Nawet jeśli dostaną się w objęcia tego, co jest uporządkowane i poukładane, to od razu tak w tym zaczynają mieszać, że w końcu nikt już nie umie się połapać w tym, co jest czym, co rzeczywistością, a co złudzeniem. Nawet najprostsze rzeczy stają się skomplikowane i utrudniają normalne, spokojne życie. Po bałaganiarzu zawsze trzeba coś zrobić: poszukać, posprzątać, poprawić, naprawiać, wyjaśniać, odkręcić zakręcone sprawy. Chaos to drugie imię bałaganiarzy.
Różny można mieć bałagan, choć niekoniecznie od razu trzeba być bałaganiarzem, który wszystko bezmyślnie zostawia byle gdzie i byle jak. Bywają rzeczy niezależne od nas, które powodują, że wpadamy w czyjś bałagan i mimowolnie stajemy się jego częścią. I choć lepszy jest porządek i ogarnianie wszystkiego choćby w miarę na bieżąco, to jednak nie zawsze i wszędzie jest to możliwe. Rosną kupki z różnymi rzeczami, którymi potem nie ma kiedy się zająć, bo zawsze jest coś innego do zrobienia. A jeśli nawet nie ma niczego do zrobienia, to przecież o wiele lepiej jest nic nie robić niż zająć się porządkami i sprzątaniem bałaganu.
Nie wszystko to, co na bałagan wygląda, od razu nim jest. Swoisty nieład artystyczny przez postronnych może być też odbierany jako bałagan, a wcale bałaganem być nie musi. Gdy tylko zrobisz z nim porządek, wtedy od razu zgubisz się i zginiesz, bo niczego nie będziesz w stanie znaleźć. Zmiana miejsca położenia niektórych przedmiotów może powodować wizualny efekt porządku i harmonii, ale może też oznaczać zburzenie znanej rzeczywistości, w której ktoś dobrze funkcjonował i doskonale sobie radził. Tam, gdzie wszystko jest perfekcyjnie poukładane i zawsze na swoim miejscu, zwykle wieje chłodem, zupełnie jakby było pozbawione życia i człowieczeństwa.

czwartek, 1 października 2020

Gotowe rozwiązanie

Gdy tylko w jakiejś sprawie pojawią się problemy, zwłaszcza podczas współpracy z innymi ludźmi, wówczas najlepiej jest działać poprzez gotowe rozwiązanie. Nie ma po co pyszczyć, unosić się, denerwować, obrażać, zarzucać komuś niekompetencję lub zaniedbania. Lepiej spokojnie sprawę przemyśleć i zaproponować od siebie coś konkretnego, najlepiej właśnie gotowe rozwiązanie. To własna koncepcja, pomysł na coś, co się skomplikowało, który nie musi od razu być idealny i zostać w pełni zaakceptowany, ale może być podstawą do dyskusji oraz początkiem do wspólnego załatwienia jakiejś sprawy. Bez tego trudno ruszyć z miejsca i merytorycznie pchnąć sprawy naprzód, by nastąpiło działanie, a nie dyskusja, szczególnie ta niepotrzebna. Można uniknąć różnego rodzaju przepychanek i na przykład niepotrzebnego szukania winnych, które w niczym nikomu nie pomoże. Zaproponowane gotowe rozwiązanie może być początkiem wyjścia z kryzysu, z impasu, jeśli takowe zaistniały, a gdy nawet po jakimś czasie okaże się niezbyt fortunne i udane, wówczas można je w zasadzie dowolnie modyfikować i tworzyć zupełnie nowe, inne gotowe rozwiązanie, jednocześnie pamiętając o tym, że jednak to, co komuś zostało podane jako choćby propozycja gotowego rozwiązania, zadziałało wtedy, gdy się pojawiło i gdy było potrzebne jako konkretne działanie. Gotowe rozwiązanie to po prostu coś, co ty możesz zaoferować i zaproponować komuś innemu, bez narzekania i czekania na cokolwiek. Możesz też, o ile jesteś cierpliwy i o ile takie coś ci pasuje, poczekać na gotowe rozwiązanie, które przyjdzie od kogoś innego.

niedziela, 27 września 2020

Zmiany

W życiu nieustannie zachodzą zmiany. Zmieniam się ja, zmieniasz się ty, zmieniamy się my i oni, wszyscy i wszystko. Nikt i nic nie pozostaje takie same. Czy tego chcemy, czy nie, wszystko nieustannie zmieniało się, zmienia i będzie zmieniać, nawet wówczas, gdy z pozoru pozostaje takie same. Zmiany są na lepsze, a potem na gorsze, i znowu na lepsze. Cykl nieustannie się powtarza, choć różnie długo może trwać każda z poszczególnych faz. Zmienia się znaczenie, charakter, otoczenie, ludzie, rzeczy, daty, i w żaden sposób nie da się tego uniknąć. Zmieniamy się sami, zwłaszcza pod wpływem tych silnych, mocnych przeżyć, emocji, ale też zmieniają nas, lub mają na to duży wpływ, inni ludzie. Zmienia nas czas, miejsce, otoczenie, w którym przebywamy, ale też sami dokonujemy wielu zmian, w niektórych przypadkach nieodwracalnych. Po jednych zmianach następują drugie, a po nich kolejne. Proces nigdy się nie zatrzymuje i nie zatrzyma, z nami lub bez nas.
Zmieniajmy siebie i wszystko dookoła, ale tylko na lepsze, wpływajmy na innych i nigdy nie ustawajmy w choćby tylko próbach polepszenia tego, co zastaliśmy, zwłaszcza w kiepskim stanie. Pamiętajmy jednak, że choć jest to bardzo trudne, to jednak łatwiej jest zmienić siebie samego, swe nawyki, odruchy, przyzwyczajenia, niż zmienić innych ludzi i wszystko, co z nimi jest związane, szczególnie jeśli natrafia się na bezmyślny, bezsensowny opór, opór dla samego oporu.

środa, 23 września 2020

Ślady

Wszędzie, gdzie tylko się pojawiamy, tam pozostawiamy za sobą jakieś ślady. Dotyczy to ludzi, miejsc, czynności, działania lub zaniechania. Nawet wówczas, gdy teoretycznie ślady są niewidoczne, i tak istnieją, niejednokrotnie bardzo silne, przyjemne, neutralne lub bolesne.
Spotykając się na życiowych ścieżkach, pozostawiamy ślady, które są wprost proporcjonalne do emocji, jakie w sobie nawzajem wyzwalamy. Ślady pozostają także w bliższym lub dalszym otoczeniu, w mieszkaniu, w którym razem przebywamy, na spacerze w lesie, w parku, na ulicy, wszędzie. Stąpa się po nich i wyraźnie, świadomie czuje najczęściej dopiero wtedy, gdy obok nie ma już osoby, która wcześniej była. Bywa, że wtedy na nowo trzeba uczyć się sztuki chodzenia po zwykłych miejscach, które nagle przestają być zwykłe, stając się bolesne, pełne trudnych do pozbycia się wspomnień. Nawet jeśli bardzo się tego nie chce, aby móc iść spokojnie dalej, trzeba zatrzeć stare ślady i wydeptać nowe, które pozwolą inaczej spojrzeć na te same miejsca oraz wewnątrz siebie. Nie zawsze jednak jest to możliwe. W takim przypadku jedynym rozwiązaniem może być całkowita zmiana otoczenia, choćby tylko na jakiś czas. Wówczas jednak nadal pozostać mogą jakieś czynności pełne odciśniętych śladów, które od nowa trzeba będzie zdefiniować i przebudować.
Ślady… Wszędzie pełno różnych śladów, które zostawiamy sobie nawzajem. Są niczym drogowskazy nakierowujące na właściwy cel lub też pułapki, o które się wcześniej lub później wszyscy potkniemy. Nauczmy się pozostawiać za sobą taki ślad, który będzie dobry, przyjazny innym lub choćby tylko czysty, bezpieczny, neutralny.

sobota, 19 września 2020

Szacunek i uznanie

Każdy chce cieszyć się szacunkiem i uznaniem, nawet zgrywusy udający twardzieli i mówiący, że wszystko mają gdzieś. Po prostu powszechnie lepiej być osobą szanowaną i godną uznania niż jej przeciwieństwem, czyli kimś, kto nie jest wiarygodny i nie zasługuje ani na szacunek, ani na uznanie. I choć każdemu człowiekowi, już chociażby z racji jego człowieczeństwa, należy się szacunek, to na uznanie musi on zapracować, gdyż w tym przypadku nic nie działa z automatu.
Niejednokrotnie zdarza się, że przez swoje zachowanie, słowa i czyny, ktoś przestaje cieszyć się uznaniem, jednak nawet wtedy nadal powinien zasługiwać na to, co mu się – przynajmniej teoretycznie – od każdego należy, czyli na bezwzględny szacunek. Pamiętać trzeba, że jeśli tylko z jakichś powodów zaczniemy warunkować szacunek w stosunku do kogoś lub czegoś, wówczas w każdym z nas zrodzić się może pogarda dla innych i wszelkich inności, odmienności, chorych, ułomnych, niepełnosprawnych, o innej karnacji skóry, innej rasy, innego pochodzenia, wyznania czy też orientacji seksualnej.
Dziwne jest tylko to, że o takich rzeczach trzeba głośno mówić w kraju głęboko zakorzenionym w religii katolickiej pełnej teoretycznej miłości do bliźniego (niestety powszechnie rozumianej jako do kogoś bliskiego, a nie nieznajomego i obcego), religii pełnej dobrych przykazań i pouczających przypowieści, które wszyscy znają, ale mają gdzieś i żyją tak, jak im się podoba, jednocześnie udając przed innymi, że są kimś lepszym niż w rzeczywistości są. Domagając się szacunku i uznania, wielu ludzi zapomina, że do tego samego takie samo prawo mają wszyscy, bez wyjątków.

wtorek, 15 września 2020

Powitania i pożegnania

Trudno jednoznacznie stwierdzić co jest przed czym – powitania przed pożegnaniami, czy pożegnania przed powitaniami? Różnie bywa. Bywają powitania bez pożegnań oraz pożegnania bez powitań, a zatem jedno bez drugiego może zaistnieć.
Powitania, zwłaszcza bliskich sobie ludzi, są o wiele przyjemniejsze niż pożegnania. Widać to na różnego rodzaju dworcach na całym świecie. I jeśli w takich momentach pojawiają się łzy w oczach, to za każdym razem z dwóch różnych, skrajnie odmiennych powodów. Podczas powitania są to łzy radości, ponieważ w końcu widzimy się i możemy siebie nawzajem uściskać, a podczas pożegnania najczęściej łzy smutku z powodu końca wspólnego czasu i dlatego, że oto właśnie rozpoczyna się czas tęsknoty. Niestety, pożegnań nie da się uniknąć, dlatego każdemu będą się one zdarzać, i to nie tylko te, po których ponownie nastąpią powitania. Nie zawsze jest się świadomym tego, z jakiego rodzaju pożegnaniem ma się do czynienia, a gdy nawet wie się to na pewno, wówczas i tak zwykle niewiele to zmienia.
Gdy wcześniej ktoś z kimś w ogóle się nie znał, to podczas pożegnania zazwyczaj wie już choćby nieco więcej niż podczas powitania. Bywają powitania trudniejsze od pożegnań, zatem co najmniej w tych przypadkach pożegnania mogą być i dość często są milsze, cieplejsze, bardziej przyjazne, serdeczniejsze niż powitania, podczas których zbliżyć się do siebie musi dwoje obcych albo w jakimś stopniu nieprzychylnych sobie ludzi. W końcu też niektórym ludziom lepiej jest, gdy mogą kogoś pożegnać, zwłaszcza jeśli to z kim lub z czym zostają jest dla nich wystarczająco ważne, miłe i bliskie.