poniedziałek, 28 stycznia 2019

Obecność i nieobecność


Czasami jedyne co można, to być, i w zasadzie nic więcej. Obecność to najcenniejszy i często bardzo niedoceniany dar, który jeden człowiek może dać drugiemu człowiekowi, bo jeśli tego nie może i nie daje, to znaczy, że niczego nie może i nie da. Co komu po rzeczach, nawet tych najdroższych, jeśli jest i czuje się samotny? 
Równie niedoceniana potrafi być cudza nieobecność. To czas, który może być wykorzystany dla siebie, na nadrobienie różnych zaległości i może nawet na nie tylko drobne, ulubione przyjemności. Może być całkiem miło. Wcale nie musi być nudno i smutno. Trzeba tylko taki dodatkowy czas odpowiednio zagospodarować, ze świadomością, że nie zawsze można być samemu, że nie wszystko można i należy z kimś robić, że można nadrobić zaległości, które zwykle każdy z nas – mniejsze lub większe – ma. A zatem..., może to być niespodziewany przywilej podarowany przez los na krótko, nawet jeśli nie był i nie jest chciany.

piątek, 25 stycznia 2019

Usprawiedliwienia



Usprawiedliwienia to inaczej nazwane wymówki, takie mniejsze, zupełnie niegroźne kłamstewka lub większe, całkiem spore kłamstwa, którymi raczymy bliźnich, głównie po to, by oszczędzić im prawdy, na ogół boleśniejszej od oszustwa, nawet tego świadomego po obu stronach – mówiącego i słuchającego. Usprawiedliwienia płyną wtedy, gdy dajemy ciała, czyli wówczas, gdy nie dotrzymujemy obietnic, danego słowa, gdy nie jesteśmy punktualni, odwołujemy spotkania, zwłaszcza w ostatniej chwili, albo gdy w ogóle się na nich nie pojawiamy. Usprawiedliwienia szukamy i zwykle dość łatwo na wszystko znajdujemy, gdy do bliskich nie odzywamy się zbyt długo, nie dając o sobie żadnego znaku życia, gdy nie dzwonimy lub nie oddzwaniamy w miarę możliwości jak najszybciej po nieodebranym połączeniu lub gdy w porę nie odpowiadamy na nadchodzące wiadomości, maile, komunikaty. 
Różnego rodzaju wymówki i usprawiedliwienia stosujemy też wtedy, gdy nie chcemy powiedzieć prawdy o tym, jak naprawdę jest i raczej wolimy uniknąć kłamania. Wówczas to, co deklarujemy zawsze jest w sprzeczności z tym, co ostatecznie mamy zamiar dać i co dajemy. 
Każdy z nas na ogół z dużą łatwością i pobłażliwością podchodzi do siebie, wypowiadanych słów, deklaracji i wszelkiego rodzaju czynów. Widzi w nich sens i znajduje dla nich usprawiedliwienie, nawet wówczas, jeśli są ze sobą sprzeczne, niejednoznaczne lub całkowicie rozmyte, nie tworząc jasnego, klarownego konkretu. Dzieje się to przy jednoczesnej surowej ocenie innych, i to nawet za te same wady, drobiazgi, przewinienia. 
A może by tak wszystko odwrócić i zamiast usprawiedliwiania samego siebie spróbować usprawiedliwić słowa i postępowanie każdego bliźniego? Może należy postawić się w cudzej sytuacji, by nie tylko próbować, ale by w pełni rozumieć i akceptować inne zachowanie, nie według własnego systemu wartości, ale według systemu wartości tej właśnie osoby, którą mamy usprawiedliwić?

wtorek, 22 stycznia 2019

Choroby i wyleczenia



Są choroby, na które dość łatwo się zapada i z których z łatwością się wychodzi. Trzeba swoje odchorować, a następnie wyzdrowieć i już, wszystko jest w porządku, a po chorobie nie ma żadnego śladu. Są też choroby, na które pracuje się całymi latami, mniejszymi lub większymi zaniedbaniami, nonszalancją i brawurą, złym odżywianiem się, nadużywaniem używek, brakiem odpowiednio długiego snu i wysiłku fizycznego, choroby, z których nie wychodzi łatwo ani szybko. Bywa, że wręcz trzeba się z nimi zmagać aż do końca życia, bo już zostają i nie ma żadnego sposobu, by się ich pozbyć. Trzeba łykać tabletki lub rehabilitować się.
Są choroby, na które dość łatwo się zapada, lecz z których nie wychodzi się z łatwością lub wręcz wcale. Trzeba się leczyć, czasami nawet dość mocno radykalnie, i to nawet wtedy, gdy ostateczny rezultat nie jest pewny i wiadomy, a w życiu codziennym pojawiają się zupełnie nowe, nieznane wcześniej różnego rodzaju zakazy i nakazy. Są też choroby, na które pracuje się całymi latami, a których skutki usuwa się dość szybko, niemal od ręki, operacyjnie.
Choroby zdarzają się każdemu, nawet tym najbardziej odpornym, przezornym, ostrożnym, uważnym, dbającym o siebie, dobrze się odżywiającym, uprawiającym sport i wysypiającym się zgodnie z potrzebami organizmu. Choroby zdarzają się też osobom, które wcale sobie na nie niczym nie zasłużyły. Czasami wystarczy tylko raz popełnić jakiś błąd, postąpić nieostrożnie, nierozważnie i złapać coś, co okaże się zabójcze. Bywa też, że ktoś musi ponosić konsekwencje, na które świadomie lub nieświadomie, celowo lub przypadkowo narazili go inni ludzie. 
Mówiąc „choroby”, najczęściej ma się na myśli te dotyczące fizyczności, ale są też i te dotyczące i dotykające psychiki. Mogą być one nawet trudniejsze do wyleczenia, dlatego że dość często długo nie są właściwie rozpoznawane i diagnozowane. Ludzi i ich różnego rodzaju odmienne, dziwne zachowania usprawiedliwia się między innymi indywidualnymi cechami charakteru. Nie ma problemu jeśli rzeczywiście jest to indywidualizm, który nikomu nie sprawia kłopotu ani nikomu niczego nie narzuca. Gorzej jeśli zmusza do działania krzywdzącego innych ludzi. Wówczas należy przystąpić do leczenia, jeśli nie samego chorego człowieka, to miejsca, sytuacji, w której się znalazł, a która wydobywa z niego wszelkie zło i wzmacnia je. Dla dobra wszystkich to miejsce trzeba koniecznie zmienić.

sobota, 19 stycznia 2019

Wyłączenia



Są takie skupienia, wcale nie wymęczone i osiągnięte na skutek intensywnej pracy nad sobą, które kompletnie wyłączają. Przestajesz mieć świadomość otaczającego cię świata. Także czas przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. I ty sam tak bardzo się zatracasz, że na swój sposób przestajesz świadomie istnieć. Jesteś na czymś skupiony i to tak cię pochłania, że wyłącza dostęp jakichkolwiek innych bodźców. Tak się dzieje, gdy zajmujesz się tym, co lubisz, czym się interesujesz i pasjonujesz, co sprawia ci naprawdę ogromną przyjemność, frajdę, radość. Tym czymś może być też obcowanie z bliską osobą. Świat przestaje istnieć i czujesz się naprawdę wspaniale, wyśmienicie. Wyłącza się wszystko, zatem możesz naprawdę się zrelaksować.
Są też takie inne, smutne wyłączenia, kiedy to na skutek tego, co cię spotkało, jakiegoś złego wydarzenia, nie możesz się pozbierać i wydobyć z rozpaczy, smutku, przygnębienia, odrętwienia. Nie panujesz nawet nad własnymi myślami i wiele wysiłku musisz włożyć w to, by odciągnąć choć na chwilę uwagę od tematu głównego, który wrósł w ciebie i wręcz stał się tobą. Jesteś niczym w otchłani, bez jakichkolwiek chęci na cokolwiek, nawet, a może zwłaszcza tych do życia. Jesteś, ale jakby cię nie było. Zwykle w takim stanie łzy mogą płynąć strumieniami po policzkach, całe morze łez, których nie musisz nawet przywoływać, bo są w stałej gotowości, by płynąć, wystarczy tylko naprawdę niewielki bodziec. Smutek jest tak wielki, że w żadnych innych okolicznościach nawet nie jesteś w stanie sobie tego wyobrazić. Wszystko w tobie niemo krzyczy i czujesz, że nie możesz się z tego wydostać, że ugrzęzłeś niczym w bagnie, które coraz bardziej wciąga. A najgorsze w tym wszystkim, że ten stan może trwać naprawdę długo, wręcz całymi latami, z których – jeśli tylko uda ci się to przetrwać – później niewiele będziesz pamiętać. Te lata będą niczym dziura w pamięci. Trudno będzie powiedzieć co robiłeś, gdzie i z kim byłeś, jakie emocje odczuwałeś, co dostawałeś, a co dawałeś. Niewyobrażalny smutek może być w tobie nawet wówczas, gdy już w końcu na zewnątrz, dla wszystkich dookoła, aby nie wzięli cię za obłąkanego lub wariata, nauczysz się nosić maskę normalności i tego, jaki wcześniej byłeś, w zwykłych, codziennych okolicznościach. 
Ponowne włączenia do otaczającego świata wcale nie muszą być niemiłe. Są niczym powroty z odległego kosmosu na Ziemię – planetę wszystkiego, co dobrze znane, a mimo to niejednokrotnie nadal zaskakujące. Tracisz ciemną, bezkresną przestrzeń kosmosu, której odtąd już nigdy nie zapomnisz, a zyskujesz Ziemię z jej niezliczoną paletą barw i różnorodności. Obyś tylko umiał ponownie korzystać z tego, co dobre.