W krajach zamożnych i wysoko
rozwiniętych, w tym także w Polsce coraz więcej osób żyje samotnie, i nie
wynika to z jakiejś konieczności, ale z własnego wyboru. Dla wielu ludzi,
zwłaszcza rozczarowanych byłymi partnerami i – co za tym idzie – związkami,
szukanie nowych potencjalnych porażek, mieszanie tego, co jest czyje i wspólne mieszkanie
nie ma sensu. To zupełnie niepotrzebny i zbyt duży ambaras – euforyczny na
początku i zwykle traumatyczny na końcu. Lepiej, pewniej i bezpieczniej żyć w
pojedynkę, co niekoniecznie musi oznaczać samotność, ale gwarantuje spokój, i
to bez jakiejkolwiek koniecznych kompromisów. Bycie razem i w nieustannym
stresie, pod presją obowiązków wynikających choćby tylko z domowej wspólnoty,
już nie jest żadną atrakcją, zwłaszcza dla kogoś, kto poznał wspólne mieszkanie
i życie.
Swoją samotnię można zachować,
nawet będąc w związku. Można przecież być z kimś na dwa domy, co jest dobrą
alternatywą i możliwością, której wcześniej raczej nie brało się pod uwagę. Gdy
jesteś u siebie, to masz pewność, że nikt cię nigdy nie wyrzuci z twojego
mieszkania, a w razie rozstania nie ma szarpania się o to, co jest czyje. Można
też u siebie być z kimś dochodzącym, a nie stale mieszkającym. Po co wspólne
problemy, jeśli w zupełności wystarczają te własne? W końcu też partnerzy mogą
dzielić życie tylko ze sobą, a nie od razu z całą rodziną, przyjaciółmi i
znajomymi. Nie trzeba w to wchodzić, poznawać i uczestniczyć. Każdy może
pozostać przy swoich bliskich, chociaż wcześniej lub później wszyscy z pewnością
i tak poznają się osobiście.
Życie w pojedynkę i na dodatek jako
singiel może być jednak problemem, zwłaszcza wtedy, gdy zachorujesz, staniesz
się niedołężny lub gdy dopadnie cię starość z wszelkimi jej konsekwencjami. Każdy
jednak ma nadzieję, że może wtedy będzie w stanie się zmobilizować, by pozostać
do końca aktywnym i samoobsługowym, bez jakiejkolwiek pomocy od kogokolwiek. W
końcu singlem zostaje się nie zawsze z wyboru, gdyż życie płata różne figle i
często to, co wydawało się pewne i trwałe, kruszy się i nie wytrzymuje próby
czasu oraz zmagań z codziennością. Ludzie odchodzą, a dzieci wcale nie są
gwarancją na zaopiekowaną starość.
(Czytaj też wpis pt. „Razem czy osobno”)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz