czwartek, 9 lipca 2026

Z rąk do rąk

Z rąk do rąk podajemy sobie różne rzeczy, ale nie tylko rzeczy, siebie również, czasami zupełnie nieświadomie, a innym razem w pełni świadomi tego, co robimy. Są ludzie, którzy mają zdolności kojarzenia ze sobą osób, czyli takiego ich doboru, by pasowali do siebie. Zdarzyło mi się spotkać takiego człowieka, który dwukrotnie, w pełni świadomie, niejako odstąpił mi swoje nowo poznane osoby, które później stały się moimi bliskimi. On wiedział, że my się dogadamy i miał rację. Sam się wycofał i w tym nie uczestniczył, bo miał swoje bliskości. Do dziś jestem mu wdzięczny za jego mądrość i wielkie serce. Ktoś, kto sam nie skorzysta, może przecież zrobić dobrą rzecz i podać dalej kogoś lub coś osobie w potrzebie lub bez potrzeby, ale której będzie to pasować.
Z rąk do rąk może ktoś przejść za naszymi plecami, co wcale nie jest miłe. Gdy nasi znajomi, którzy wcześniej się nie znali i poznali przez nas, wymieniają się numerami telefonów, wówczas powinno nam się zapalić czerwone światło, gdyż za chwilę możne się okazać, że wypadnie się z kręgu zainteresowań, który stworzy się na zewnątrz, już poza nami i bez nas. W tym układzie w jednym momencie traci się dwie osoby i zwykle nie daje się już tego uporządkować i uratować. Dzielenie się znajomymi ma właśnie tę pułapkę, o której często nie wiemy, zanim w nią nie wpadniemy. 
Tak naprawdę to ciągle przechodzimy z rąk do rąk, choć niekoniecznie zawsze aż tak dosłownie. Każdy ma kogoś nad sobą, co oznacza, że mniej lub bardziej trafia w jego ręce. Ważne, by były to czyste ręce dobrego człowieka, a nie brudne złego i by nie było potrzeby przerzucania z rąk do rąk gorącego ziemniaka, który w ten sposób nieco ostygnie i stanie się możliwy do trzymania, już bez konieczności przerzucania. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz