poniedziałek, 2 listopada 2020

Agresor

Agresor to ktoś, kto pierwszy atakuje, szczególnie wtedy, gdy nikt się nim nie zajmuje. To on zajmuje się wszystkimi i wszystkim, nawet tym, czym nie trzeba się zajmować. Wtrąca się w cudze życie i rzeczy nawet wówczas, gdy nikt nie daje mu takiego prawa ani przyzwolenia. Wiecznie jątrzy, kombinuje, prowokuje, odwraca kota ogonem i szuka dziury w całym, a ponieważ nie zawsze znajduje to, czego szuka, dlatego też sam robi wszystko, by choć jedna dziura, a najlepiej wręcz wiele różnych dziur się pojawiło. Gdy to się już stanie i gdy w wyniku działań agresora napadnięty zacznie się bronić, wówczas ten zmienia taktykę, nazywając obronę atakiem. Z łatwością można się w tym pogubić, zwłaszcza gdy nie chce się widzieć faktów takich, jakimi one są. Gdy się kogoś prowokuje i atakuje, wówczas ten ktoś nie tylko ma prawo do obrony, ale wręcz powinien się bronić, dlatego że jeśli tego wcześniej lub później nie zrobi, to zachęcony agresor zacznie posuwać się dalej i jeszcze dalej ze swoją agresją, bowiem brak oporu jest tym większą zachętą dla jego chorych działań.
Agresor kłóci się i wywołuje wojny, które potem nazywa obroną konieczną. Atakuje bez powodu, ponieważ sam uznaje, że tak może. Nie liczy się z nikim i z niczym, dlatego nie można traktować go poważnie, dopuszczać do władzy i nadawać nieograniczone możliwości represjonowania, ponieważ taki człowiek na pewno skorzysta z okazji, by wszystkich ze sobą poróżnić, nawet tych, z którymi z pozoru blisko współpracuje. Agresor pozostaje bowiem agresywny dla każdego, nawet dla tego, do kogo akurat się uśmiecha. On nie ma i nie chce mieć przyjaciół, co najwyżej sprzymierzeńców, naśladowców, którym podobają się uwstecznione hasła nawiązujące do obrony tradycji, zamordyzm i władza. Agresor nieustannie szuka i znajduje nowych winnych i wrogów, a gdy ich nie ma, to ciągle majstruje w historii, zmieniając sposób widzenia tego, co faktycznie miało miejsce. Agresor zmienia życie innych na gorsze nawet wówczas, gdy wydaje się, że jest dobry niczym ojciec i szczodrze daje, rozdaje, szczególnie to, co nie jest jego, gdy gładzi po głowach i mówi co i jak robić. Manipuluje słowami i zamiast informacji na szeroką skalę sieje propagandę.

czwartek, 29 października 2020

Wulgaryzmy

Przynajmniej teoretycznie wulgaryzmy nikomu do niczego nie są potrzebne. Każdy język, w tym i polski, ma wystarczającą liczbę słów, które można wykorzystać, by wyrazić się i odpowiednio oddać to, co się chce powiedzieć lub napisać. Na wiele różnych sposobów jest możliwe tworzenie nowych wyrazów lub nadawanie nowych znaczeń starym wyrazom, a wszystko to bez wulgaryzmów, które choć przez wszystkich rozumiane, są żargonem niekiedy wywołującym wręcz grymas skrzywienia na twarzy, zwłaszcza gdy ten żargon jest nadużywany. I choć można się obyć bez wulgaryzmów, to jednak dopiero ich użycie powoduje, że przekaz nabiera pikanterii i swoistego smaczku. Bardziej poraża i przykuwa uwagę, a właśnie o to chodzi, szczególnie gdy normalnego mówienia nikt nie słyszy i nie chce słuchać. Wulgaryzmy mogą coś podkreślać i oddawać odpowiedni, właściwy stan emocji osób posługujących się wulgaryzmami. Emocji tych może zabraknąć i dość często brakuje w zwykłym przekazie i w normalnym słownictwie. W końcu też wulgaryzmy mogą powodować, że sytuacja pełna napięcia staje się nieco łagodniejsza, bardziej ironiczna i kabaretowa albo wręcz przeciwnie, mogą powodować, że sytuacja z choćby w miarę normalnej stanie się bardzo nerwowa lub wręcz straszna. To kwestia i tego, kiedy, do czego oraz w jaki sposób wulgaryzmy są używane. Bez względu na wszystko, nigdy jednak nie powinno być tak, że wulgaryzmy stanowią podstawę informacji, w której jedynie jako nielicznie pojawiają się normalne słowa.

niedziela, 25 października 2020

Kpina

Przeciwieństwem normalnego zachowania jest zachowanie nienormalne. To jest jasne, proste i na ogół czytelne. Jednak gdzieś pomiędzy normalnością a nienormalnością jest jeszcze coś – jest kpina, którą ktoś świadomie uprawia, aby osiągnąć swoje cele, nawet te najbardziej chore i obłąkane. Ci, którzy nazywają siebie obrońcami życia, niszczą życie tych, którzy żyją. Ci, którzy powinni stać na straży prawa, demolują je, urządzając sobie prawdziwe kpiny z tego, co jest prawem, stawiając się ponad nim lub stosując paragrafy w sposób dla siebie wygodny. I nie pomagają tu żadne prośby o opamiętanie się ani upomnienia. Na władców i panów nie działa nic, choć w nazwie jest zarówno słowo prawo, jak i słowo sprawiedliwość. Jak za starych „dobrych” (dla kogo dobrych, dla tego dobrych), bo komunistycznych lat kwitnie nowomowa, czyli zamiana znaczeń powszechnie rozumianych zwrotów i słów na nowe, które w niektórych przypadkach mogą oznaczać wręcz coś zupełnie odwrotnego, przeciwnego od pierwowzoru. Kpiną historii jest to, że wszystko się powtarza, nawet w innej, nowej, wolnej i przynajmniej teoretycznie jeszcze demokratycznej rzeczywistości.
Kpiną jest opowiadanie się jakiegokolwiek kościoła, w tym jednego, konkretnego i dominującego za jakąkolwiek partią polityczną. Kpiną jest dopuszczanie hierarchów religijnych do polityków, co daje im moc sprawczą, czyli możliwości – z których korzystają – wpływania, a może nawet i nalegania na podejmowane, konkretne rozstrzygnięcia i decyzje. Kpiną jest to, że w prawie świeckiego państwa pojawiają się sprawy istotne światopoglądowo, te do rozstrzygania we własnym sumieniu. Kpiną jest brak poprawności politycznej i chlapanie językiem przez ludzi u władzy tego, co chcą i o kim chcą. Kpiną jest brak tolerancji, zrozumienia i empatii. Kpiną jest, że to wszystko dzieje się w Polsce, z której zamiast czuć się dumnym, można się jedynie wstydzić.

środa, 21 października 2020

Wymuszenia

Wymuszenia zdarzają się o wiele częściej niż z pozoru można by się tego spodziewać i dotyczą nie tylko kontaktów obcych sobie ludzi, ale też i tych całkiem bliskich i najbliższych. Nieustannie ktoś domaga się czegoś od kogoś innego, uważając, że ma do tego pełne prawo i jednocześnie zabierając to prawo innym, czyli nie pozwalając, by ktokolwiek mógł się czegokolwiek domagać. Na innych wymuszane są przede wszystkim złe, niewłaściwe lub niezgodne z prawem różnego rodzaju zachowania. Niektórzy chociaż zaczynają od łagodnych form próśb, perswazji i różnych prób przekonywania do swych racji, pomysłów lub propozycji i w przypadku niepowodzenia w zasadzie na nich kończą. Inni ludzie idą jednak dalej, z łagodności przechodząc w końcu do wymuszeń lub w ogóle od tego zaczynając, nie bawiąc się w żadne kurtuazje ani przymilanie. Stosują swoisty rodzaj niewidzialnej przemocy, natarczywie i bezwzględnie dopominając się o swoje, często przy okazji pouczając innych, pokrzykując i gestykulując, co ma wywołać szybszą reakcję podporządkowania i doprowadzić do wykonania przez innych pożądanych przez wymuszającego czynności. Wymuszający uważają, że mają rację i to właśnie dla nich jest wszystko, z czego akurat chcą skorzystać, a inni po prostu powinni się usunąć z drogi, by im tego korzystania z wszystkiego nie utrudniać ani też w tym korzystaniu nie przeszkadzać. Uważają, że nikogo o nic nie muszą pytać i nie pytają, rozpychają się łokciami i taktują innych z góry, najczęściej też z pogardą. Dla wymuszających każdy jest niczym zbędna kłoda, przeszkoda na wyłącznie ich drodze, nawet na tej drodze, która nie będąc ich własnością, jest ich wspólną drogą z innymi ludźmi.

sobota, 17 października 2020

Zbliżanie i oddalanie

Zbliżanie i oddalanie to dwa odmienne procesy, często na pierwszy rzut oka w ogóle niezauważalne, które nieustannie się powtarzają niczym przypływy i odpływy. Nawet jeśli jeden z nich trwa trochę zbyt długo, to jednak nie na zawsze i pewne jest, że w końcu się skończy. Trzeba tylko cierpliwości, by ponownie nastał ten drugi. Oczywiście w relacjach między ludźmi lepsze jest przejście z oddalania do zbliżania, zwłaszcza że zbyt długie oddalanie się od siebie niczemu dobremu nie służy i podczas tego procesu może wydarzyć się coś ekstra, co na stałe zaburzy i zmieni płynność przemienności relacji zbliżania i oddalania, pozostawiając ją na poziomie oddalenia. Nie zawsze da się tego uniknąć, ale dobrze jest być tego świadomym, bo gdy proces w porę zostanie zauważony, to jest odwracalny.
Tak samo jak oddalanie nie od razu musi być i jest tym ostatecznym oddaleniem, tak samo i przybliżanie nie zawsze kończy się rzeczywistym i dwustronnie równomiernym zbliżeniem. Oba procesy w trakcie ich trwania mogą ulegać zmianie lub w którymś momencie mogą zostać przerwane i na tym przerwanym poziomie pozostać. Bywają oddalenia bez powrotu do zbliżeń i takie zbliżenia, po których wręcz niemożliwe wydaje się jakiekolwiek oddalenie, a jednak, wcześniej lub później, częściowo lub całkowicie i tak do tego dochodzi.