wtorek, 21 sierpnia 2018

Oszustwo



Oszustwo, bez względu na to kogo i czego dotyczy, to nic chwalebnego i trzeba to powiedzieć jasno i dobitnie, aby co do tego nie było żadnych, nawet najmniejszych wątpliwości. Nie zmienia to jednak faktu, że czasami, z różnych powodów przytrafia się ono nawet tym najbardziej uczciwym, praworządnym i prawym. Oszustwo otwiera bowiem nowe możliwości, które w innych okolicznościach są niedostępne, niemożliwe. O ile już do niego doszło i o ile wszystko się udało, i nie zostało się na niczym przyłapanym, wówczas trzeba się tego trzymać i najlepiej nigdy się do oszustwa nie przyznawać. Trzeba tylko pamiętać o tym, by się nie wygadać, zwłaszcza po upływie jakiegoś czasu, na przykład podczas wspominania o czymś, chociaż faktem jest, że po latach oszustwo traci na swej mocy, dlatego i przyznanie się do niego po długim czasie od jego zaistnienia może mieć i na ogół ma niewielkie znaczenie lub wręcz nie ma żadnego znaczenia. Nie warto jednak ryzykować, gdyż w skrajnych przypadkach ujawnione oszustwo może uruchomić lawinę zdarzeń z konsekwencjami trudnymi z góry do przewidzenia. Zatem jeśli kogoś oszukałeś lub decydujesz się na oszustwo, to miej świadomość, że będziesz musiał potem z tym oszustwem żyć samotnie i nie podzielisz się tym z nikim innym. Jeśli w jakikolwiek sposób oszukujesz, to sam, na własnych barkach nieś ciężar tych oszustw i nawet nie próbuj, w ramach tego, co przewrotnie nazwiesz uczciwością, która jest wygodna tylko dla ciebie, na kogoś zrzucać tej swoistej prawdy i niegodziwości. 
Swego powodzenia w oszustwie nigdy nie traktuj jako zachęty do podobnego złego działania w przyszłości, ale co najwyżej jako jednorazowy wybryk, który się udał i dlatego, by zachować wszystko w ładzie i składzie, w niezmiennym spokoju i porządku, nie będzie już więcej powtarzany. Może nawet w sposób niewypowiedziany wybryk ten powinien zostać jakoś wynagrodzony osobie, której dotyczył, gdyż wyrządzone zło trzeba dobrem i tylko dobrem naprawiać, nigdy jeszcze większym złem i bestialstwem. Powielane oszustwo spowoduje przede wszystkim twoje własne zgubienie się w tym, co jest prawdą, a co kłamstwem, co dobrem, a co złem. Nie warto w to brnąć i czymkolwiek lub w jakikolwiek sposób usprawiedliwiać, bo gdy już w oszustwach zajdziesz za daleko, to w końcu dojdzie do tego i wpadniesz, zostaniesz przyłapany na kłamstwie, matactwie, a wówczas na ogół podważona zostanie cała twoja uczciwość, nawet w sferach, które były nieskazitelne. Utracisz zaufanie, często raz na zawsze, bezpowrotnie, nieodwracalnie. 

(Czytaj też wpis pt. „Oszukiwanie”)

sobota, 18 sierpnia 2018

To samo, czyli coś innego


Nawet patrząc tak samo na to samo, każdy widzi lub może widzieć coś innego lub zupełnie inaczej. Kwestia wiąże się z tym, co dotychczas się przeżyło w swoim życiu, ze zdobytą wiedzą, mądrością, doświadczeniem oraz określonym nastawieniem do świata, ludzi, rzeczywistości i różnego rodzaju abstrakcji. To samo, czyli coś innego jest zarówno niesamowite, jak i przerażające, wręcz nieprawdopodobne, a jednak jak najbardziej realne, gdyż ma miejsce każdego dnia na wiele różnych sposobów. Podobnie jest ze słuchaniem. Jednak nie każdy, nie zawsze i nie tylko widzi i słyszy coś innego. Bywają osoby, które widzą to samo, tak samo lub podobnie. Inni rzeczywiście widzą coś inaczej, zupełnie jakby nie chodziło o to samo, ale coś kompletnie odmiennego. To dlatego coś, co z pozoru jest wspólną sprawą, przestaje nią być, gdy przyjrzeć się jej z bliska. Diabeł tkwi w szczegółach, które kształtują ogół i wpływają na życie i jego jakość, a to wszystko zwykle dla nikogo nie pozostaje obojętne. Rzecz w tym, by żyło się dostatnio, dobrze i miło, by niczego nigdy nie brakowało. Dla dobra własnego, prywatnego, dla spełnienia ambicji, swoistych marzeń i postanowień jesteśmy w stanie poświęcić dobro ogółu, innych ludzi, choć przecież powinno być odwrotnie. W porównaniu do własnego zysku i prywatnych korzyści reszta jest nieważna, a ogół i inni jawią się jako jakaś mrzonka, coś nierealnego, bliżej nieokreślonego, chociaż każdy z nas w tym ogóle i w tych innych także się mieści, zawiera. Nawet pod narodowymi flagami można dla własnej wygody, kaprysu czy choćby zabawy, swoistej gry, czynić rzeczy niegodne, niegodziwe i godzące w dobro ogółu, który flaga ma reprezentować. Czy aby na pewno wszyscy widzimy i chcemy widzieć to samo? Czy na pewno widzimy wszystko we właściwych barwach i kolorach, czy wiemy co jest białe, co czarne, a co szare? Coś innego nigdy nie będzie tym samym, choć może wynikać z tego samego obrazu i z patrzenia na niego.

środa, 15 sierpnia 2018

Przeczulica



Przeczulica to inaczej nadwrażliwość, zbyt intensywne, mocne, głębokie reagowanie na nawet drobne, małe, nieważne, niewarte specjalnej uwagi, zainteresowania i zaangażowania sytuacje. To reakcja na ludzi i ich emocje, zwłaszcza te, postrzegane obiektywnie lub całkiem subiektywnie, jako negatywne, złe, krzywdzące, upokarzające, poniżające. Może chodzić o wyśmiewanie się, kpienie lub drwienie, i choć może być to podawane w żarcie, osoba z przeczulicą i tak odbiorze to jako cios, nawet jeśli nie bezpośredni, zadany od razu, to choćby jako pośredni, odebrany po jakimś czasie, gdy dotrą do głowy i odpowiednio poukładają się wszystkie sygnały i okoliczności tego, co miało miejsce, co się wcześniej wydarzyło. Niejednokrotnie bowiem jest tak, że ranimy innych w zwykłej rozmowie, kpiąc sobie i drwiąc z tego, co dla nich jest ważne, podczas gdy sami bronimy swoich wartości. Skoro zatem te nasze ważne rzeczy zasługują na szacunek, to pozwólmy, by inne, ważne dla kogoś jego sprawy także mogły takie pozostać. Każdy ma prawo mieć swoje zdanie, każdy ma prawo przy nim trwać, nawet jeśli się myli, i nie ma najmniejszego powodu, by w sposób nachalny, bezczelny i brutalny ingerować, próbując nakłonić kogoś do zmiany jego własnych poglądów na nasze, jako te jedyne słuszne, właściwe. Wszyscy nie myślą i nie działają w ten sam sposób, i na szczęście nie muszą, o czym niektórzy jakby zapominają. Nie istnieje już jeden wiodący model, w którym wszyscy musimy tkwić. Nie musimy myśleć tak samo i w taki sam sposób popierać to samo i tych samych. 
Przeczulicę albo się ma, albo nie ma. To przypadłość, z którą trudno się żyje, bo wszystko boli lub boleć może, gdyż to swoiste odczuwanie bólu istnienia. Ból sprawia nawet to, a może zwłaszcza to, nad czym inni ludzie przechodzą do porządku dziennego i w ogóle nie zawracają sobie tym głowy. Przeczulica to specyficzny, indywidualny, spersonalizowany sposób postrzegania rzeczywistości, ludzi, świata, tego, co i jak się dzieje. Dla przeczulonego naprawdę niewiele lub nic nie jawi się jako lekka, łatwa i przyjemna sprawa. Okoliczności bywają tylko mniej lub bardziej ciężkie. 
Dzięki przeczulonym można nauczyć się wrażliwości na drugiego człowieka, można poznać nowe obszary życia i sposoby ich widzenia, inne, różne, co jednak nie oznacza, że gorsze lub niewłaściwe. Przeczuleni mogą nauczyć innego sposobu myślenia. Warto z tego skorzystać.

niedziela, 12 sierpnia 2018

Znieczulica



Znieczulicą nazywana jest w Polsce obojętność na innych, niereagowanie w sytuacjach, gdy ktoś może potrzebować mniejszej lub całkiem sporej, poważnej pomocy. Patrzymy, słuchamy i przechodzimy obojętni nad rzeczami, które w żadnej mierze nie powinny być nikomu obojętne. Jesteśmy obojętni na ludzi w potrzebie. Dzieje się tak niejednokrotnie dlatego, że w dużej mierze brak nam empatii, czyli daru wczuwania się w sytuację, w której znalazła się inna osoba. Nazbyt często w ogóle nie zastanawiamy się nad tym, dlatego zamiast rzucać się na pomoc, co powinno być normalną normą, okazujemy obojętność i udajemy, że niczego nie widzimy, nie słyszymy i że to nas nie obchodzi, bo przecież nie dotyczy. Cierpienie innych pozostawiamy im samym do rozwiązania. Niejednokrotnie są tego powody, a mianowicie agresja, którą może wywołać nasza interwencja. Czyjaś złość z kogoś zostanie przekierowana na nas, bo interweniując, próbując udzielić jakiejkolwiek pomocy, zwracamy na siebie uwagę, co zamiast złagodzenia napięcia i swoistego pójścia agresora po rozum do głowy, zatrzymania się w swoim szaleństwie, doprowadzić może do pogłębienia agresji. Co ciekawe, często już choćby zwrócenie komuś uwagi, choćby właścicielowi psa na to, że ten biega bez smyczy i kagańca, może spowodować jego złość. Najłagodniejszą jego reakcją może być zbagatelizowanie tego, co mówimy lub też drwina, kpina z tego, że boimy się psa. W końcu właściciel może przejść do ofensywy, atakując słownie. Nie założy psu ani smyczy, ani kagańca. Nawet nie przywoła go do siebie. Będzie się zachowywał tak, jakby nic się nie stało lub jakby nam odbiło.
Nie pomagamy innym, bo zostaliśmy oszukani i nie chcemy, by to się ponownie przydarzyło. Przechodzimy obojętnie obok leżącego człowieka i nie interweniujemy, by nie przysporzyć sobie dodatkowych niepotrzebnych, cudzych kłopotów. Nie marnujemy czasu na innych, obcych ludzi. Łatwiej, prościej jest nie widzieć, nie słyszeć, nie czuć i nie reagować lub to wszystko zagłuszyć w sobie, odwracając się od problemów. 
Nikt nie rodzi się ze znieczulicą. Tę chorobę nabywamy podczas obcowania ze sobą nawzajem. Zastępuje empatię, którą mamy wbudowaną, zaprogramowaną, ale której pozbywamy się na własne oraz otoczenia życzenie, w ramach dostosowania do otaczającej rzeczywistości. Powoli i sukcesywnie, im dłużej żyjemy, tym bardziej zapominamy o tym, że życie to gra drużynowa, i choć zawsze znajdą się jacyś soliści chcący wszystko robić po swojemu, i tak muszą funkcjonować w tym, co jest wspólne, a lepiej jest, gdy na wspólnej przestrzeni jest miło, sympatycznie, bezpiecznie i empatycznie.