Tak naprawdę niewielu ludzi stać na to, by
mówić prawdę i to nie dlatego, że są zbyt lękliwi lub za mało odważni, nie. Po
prostu na głoszeniu tego, co uważa się za prawdę najczęściej dość kiepsko się
wychodzi. Lepiej się nie wychylać i mówić to, co inni chcą usłyszeć, bez
względu na to, jak to się ma do rzeczywistości i prawdy, która widziana z
różnej perspektywy może wyglądać zupełnie inaczej. W końcu też nie ma po co
silić się na prawdę wobec kogoś, kto jej nie potrzebuje i nie chce, kto jej nie
doceni, obrazi się lub w ramach obrony wytoczy przeciwko niej najcięższe działa.
Lepiej być miłym niż mówić prawdę.
Są ludzie mówiący prawdę, ale tylko za
plecami osoby, której ona dotyczy, gdyż nigdy nie zdobywają się na konfrontację
twarzą w twarz z głównym zainteresowanym. Może dlatego, że to, co w ich
mniemaniu jest prawdą, jest zazwyczaj tylko i wyłącznie krytyką, uprzedzeniem,
niechęcią, a nawet odrazą? W końcu to, że ktoś jest inny nie musi oznaczać, że
jest niewłaściwy, ale skoro mimo wszystko jest dla kogoś niewłaściwy, nie do
zaakceptowania, to przecież nie ma konieczności, by ze sobą przebywać, męczyć
się nawzajem i dręczyć.
Prawda innych nie jest nikomu do niczego
potrzebna, ale czasami, gdy już nic nie pomaga i nie ma już niczego do
stracenia, wówczas jedyne, co może pomóc, to właśnie prawda, którą nie tylko
należy, ale wręcz trzeba z siebie wydobyć. Nie gwarantuje to lepszego
zrozumienia, ale bywa, że wpływa na polepszenie zepsutych relacji. Mądry doceni
prawdę, bez względu na to, czy mu się ona podoba, i chociaż spróbuje spojrzeć
obiektywnie. Nieprzygotowany głupiec będzie traktował prawdę jak atak na
siebie. Będzie z nią polemizował, obrażał się i dąsał, szukał winnych. W
dochodzeniu do prawdy na pewno nie warto jednego kłamstwa, na przykład na
którym zostało się przyłapanym, zastępować drugim, innym, nowym, lepszym,
trudniejszym do zweryfikowania.
Są relacje, zwłaszcza te partnerskie, które
muszą być oparte na prawdzie, bo tylko tak mogą normalnie funkcjonować, a każda
inna forma, z kłamstwem w roli głównej lub w ważnych epizodach, jest tylko pokracznym
tworem. Z prawdą trzeba jednak postępować bardzo ostrożnie i rozważnie, gdyż
niejednokrotnie zamiast naprawić, prawda może wręcz pogorszyć i tak już
niekorzystne relacje i sprawy. Refleksja dotycząca prawdy w końcu jednak,
wcześniej lub później, jakoś trafia do adresata, tyle tylko, że poniesiony koszt
może okazać się zbyt wysoki, nie do udźwignięcia we wzajemnej relacji.