sobota, 10 sierpnia 2019

Na układy nie ma rady

Są układy dobrze funkcjonujące tylko w określonych okolicznościach, na jakichś konkretnych płaszczyznach, takie zupełnie niedające się przenieść nigdzie indziej, bo wówczas przestają działać, źle działają albo wręcz nie działają wcale.
Jest tak, że z jakąś osobą możesz rozszerzać zakres możliwości, i to niemal w dowolnych dziedzinach życia, wciągając ją w to z pełnym jej zaangażowaniem i zainteresowaniem, a z kimś innym możesz się poruszać tylko w jednej przestrzeni, płaszczyźnie jakby tylko ściśle zawężonej do określonego miejsca, czynności lub grona ludzi. W obu przypadkach układ bardzo dobrze funkcjonuje, choć działa zupełnie inaczej, przeciwstawnie. Z jednym możesz robić niemal wszystko, a z drugim tylko określone czynności. Możesz próbować to zmieniać, a takie próby szybko wykażą z kim masz do czynienia i na co możesz sobie pozwolić. Nie wszystko da się przenieść z miejsca na miejsce lub upodobnić do siebie, by działało według określonego wzorca. Niektóre układy funkcjonują inaczej niż schemat, który chciałoby się przyjąć, i należy się z tym pogodzić i to zaakceptować. Inaczej nie będzie. Wszyscy tak samo nie tańczą do tej samej muzyki. Jest wręcz przeciwnie – każdy tańczy tak, jak czuje i może, tak, jak mu na to pozwalają jego umiejętności i możliwości. Pewnych rzeczy po prostu nie da się przeskoczyć, nawet wówczas, gdy bardzo się chce i szczerze kogoś lubi.

wtorek, 6 sierpnia 2019

Solo i drużynowo


Są zawodnicy, i wcale nie chodzi tu o zmagania sportowe, choć analogia jest jak najbardziej właściwa, którzy grają solo i tacy, którzy pracują drużynowo. 
Ci pierwsi, solowi gracze w zasadzie nie potrzebują nikogo do pomocy. Sami muszą pracować nad sobą i potem dochodzą do czegoś własnymi siłami i osiągnięciami. Czasami bywa jednak, co nie zawsze jest oczywiste i od razu widoczne, że wspinają się po plecach innych, wykorzystując anonimowo ich dorobek do własnych celów, zagarniając więcej niż powinni i mogli, więcej niż pozwala na to zwykła ludzka przyzwoitość, uczciwość. 
Ci drudzy, gracze drużynowi zawsze mają swój zespół. Dopiero jego doskonałe zgranie i wspólne dobre działanie może prowadzić do osiągnięcia sukcesu, niekoniecznie od razu dla wszystkich, bo przecież często bywa też i tak, że cały sztab ludzi pracuje na nazwisko tylko jednej osoby, spinającej całość i serwującej wewnętrzną pracę na zewnątrz, innym, afiliującej swoim nazwiskiem wszystko, co jest zespołowym dokonaniem. 
Gracze drużynowi na ogół są świadomi swej roli w procesie pracy na sukces i często, zwłaszcza ci nieeksponowani, dobrze się czują, pozostając w cieniu kogoś, kto jest niczym gwiazda świecąca blaskiem nie tylko swoim własnym, ale również cudzym. Natomiast gracze solowi, zwłaszcza ci pchani do przodu mocno wybujałym własnym ego, często zapominają o tym, że mają obok, wokół siebie innych ludzi, którzy jeśli tylko nie przeszkadzają w tym, co robią, to już pomagają. Solista niewiele może bez zaplecza, które ma wokół siebie. 
Każdy z nas jest jednocześnie planetą, wokół której krążą różne satelity oraz na ogół jedną z wielu satelit krążących wokół jakiejś planety, albo nawet kilku planet. To jest normalne i trzeba być tego świadomym. Tak jest łatwiej żyć. Tak jest nie tylko raźniej, ale też i różnorodniej. Każdy musi tylko zadbać o to, by było także przyjaźnie.

piątek, 2 sierpnia 2019

Ostatnia strona


Na ostatniej stronie wszystko się kończy, choć nie zawsze jest na niej napis koniec. Ostatnia strona zamyka wszystko i niczego dalej nie kontynuuje. Dochodzisz do kresu i masz już wszystko za sobą, ot tak, po prostu. Często to widzisz, może też i czujesz, ale nic na to poradzić nie możesz. Możesz próbować to ignorować, odwlekać, ale niczego nie zmienisz. Jeszcze tylko możesz mieć nadzieję, że nastąpi jakieś dopowiedzenie, jakiś tom drugi, a po nim może i tom trzeci. Może… 
Wraz z końcem przychodzi czas na podsumowanie. Zastanawiasz się nad tym, co było, co na zawsze pozostanie już niezmienne, choć może jednak pamięć spłata ci figle i pozmienia fakty na wyobrażenia, tak, by było ładniej, łatwiej, znośniej. Kto powiedział, że musi być prawdziwie? Ważne, by było miło, by nie bolało i by ostatnie chwile były przyjemne, nawet, a może zwłaszcza wtedy, gdy z jakichś powodów jednak wcale nie są ostatnie.
Ostatnia strona nadejdzie w życiu każdego, zatem nie musisz się jej lękać, obawiać. Doczekasz się, nie musisz się spieszyć. Jeśli był początek, to musi być też koniec, tyle tylko, że o ile na start bywa odpowiedni moment, o tyle meta zawsze wypada w nieodpowiednim czasie, nie w tym momencie, w którym wypaść powinna. A gdy zapytać kogoś czy wie i zna właściwy czas na koniec, to zwykle powie, że jeszcze nie teraz, nie w tym momencie, nie dziś, może jutro, a i to też tylko wówczas, gdy po tym jutrze nastąpi kolejne jutro, byle ostateczne jakoś oszukać i odwlec zakończenie, dojście do ostatniej strony, zupełnie niepospiesznie.