Pogarda jest wstrętna, a mimo to cieszy się dość dużym
powodzeniem. I tylko nie pomyśl sobie, że dotyczy wyłącznie innych ludzi, tylko
nie ciebie. Otóż zmartwię cię – dotyczy i ciebie, jako osoby, którą ktoś mniej
lub bardziej, otwarcie lub skrycie pogardza, albo pogardzającej, choć w tym
drugim przypadku bardzo możliwe, że potrafisz to doskonale maskować, więc na
zewnątrz może to wyglądać całkiem dobrze.
Jeśli
czegoś się nauczyłeś, coś dla siebie zrobiłeś i robisz to nadal, to pewnie co
najmniej dziwi cię, dlaczego inni ludzie tego dotąd nie zrobili i dalej nie
robią. Dlaczego nie walczą, nie zmagają się ze sobą, swymi słabościami i nie
osiągają sukcesów, a nawet szczytów możliwości? Dlaczego nie są podobni do
ciebie i nie dbają o wiele ważnych rzeczy, najlepiej tak, jak ty? Przecież
skoro ty możesz, to znaczy, że i inni mogą. A oni, niestety, są tacy inni,
nieogarnięci i oporni. Zauważasz to wszystko i zaczynasz się najpierw
zastanawiać, potem może na początku tylko lekko irytować, a później to już
zupełnie puszczają ci tamy przyzwoitości i na koniec już jawnie się bulwersujesz,
złościsz, oburzasz, a stąd już tylko jeden krok do pogardy. Myślisz, że go nie
wykonasz, no nieee..., bo ty taki nie jesteś, prawda? Wystarczy jednak, że
będziesz skazany na kogoś, kto jest daleko zapóźniony w odrabianiu lekcji
życia, które ty masz już dawno za sobą, i jest odporny na twoją pomoc, a
zaczniesz oceniać, krytykować, a nawet – najczęściej jednak w skrytości –
pogardzać. Być może w twoim przypadku będzie to sposób na poradzenie sobie z
odrzuconą empatią, którą wcześniej komuś okazałeś, albo z uczuciami, których
nie chciałeś. Odsuniesz się i przestaniesz odzywać, myśląc, że to dobry i łagodny
sposób, by poradzić sobie z czymś, z czym sobie nie radzisz.
Skoro możesz i myślisz, że tak
będzie ci lepiej, łatwiej, to z czasem zaczniesz pogardzać wszystkimi, no bo
przecież nie sobą. To inni się mylą, ale nie ty – o nie, nigdy, ty masz rację!