poniedziałek, 16 marca 2026

Zabijanie spokojem

Gdy emocje sięgają zenitu, wówczas mawiamy: „Tylko spokój może nas uratować”. To stwierdzenie, które zaleca opanowanie emocji i obniżenie ich z poziomu wysokiego do niskiego. Chodzi o swoiste zejście z niebezpiecznego i szkodliwego wysokiego pułapu na ten niski, bezpieczny. 
Nie zawsze spokój można zapewnić samemu sobie. Niejednokrotnie zależy on od niezależnych od nas czynników zewnętrznych, a także innych ludzi. Trzeba też pamiętać, że jednak nie wszystkich i nie zawsze to właśnie spokój może uratować.
Spokój musimy zapewnić dzieciom i lekkoduchom, czyli ludziom beztroskim, którzy stale wprowadzają nas w niepokój i w żaden sposób nie próbują nawet zrozumieć, jak to funkcjonuje. Spokój im się należy, ale sami też powinni umieć go zapewnić innym. 
Spokój to coś, czego wszyscy potrzebują, chociaż zdarzają się ludzie, którzy wcale nie chcą spokoju lub mają go w nadmiarze. Spokój powoli i sukcesywnie najpierw rozleniwia, a potem zabija wszelkie działanie i każdą inicjatywę. Ktoś może kogoś bardzo potrzebować, a ta osoba może do tego podejść ze stoickim spokojem. Nie dziś, nie jutro i nawet nie pojutrze. Zobaczymy... Gdzieś, jakoś, kiedyś znajdziemy czas i pewnie się spotkamy. I nie pada żaden konkret czy choćby jakiś przybliżony termin. To tak, jakby na czyjeś wołanie o pomoc w ogóle nie reagować, nie robić nic, czekać w pozornej zajętości wszystkim i niczym, sprawami, które mogą być zrobione zawsze, w zasadzie w dowolnym momencie. A pomoc, jeśli jest potrzebna, to na ogół jak najszybciej, od razu, natychmiast, od ręki. Nie można z tym czekać. Trzeba działać, bo to jedyny sposób, by być skutecznym w pomaganiu. Spokojem, czyli brakiem reakcji można zabić zarówno kogoś wołającego o pomoc, jak też wszystko to, co jest między ludźmi. 

1 komentarz:

  1. Zmieniłem pierwszą część tekstu, a konkretnie pierwsze trzy akapity. Polecam ponownej lekturze. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń