Jest takie miejsce
odosobnienia
i
swoistej medytacji,
w
które każdy z nas
musi
się udać
raz
na jakiś czas,
by
zupełnie solo,
w
ciszy i skupieniu
usiąść
na tronie
i
zrobić co swoje,
a
potem poczuć
odprężający
luz.
Po
wszystkim jednak
nie
chodzi o to,
by
wyjść jak najszybciej,
lecz
by zadziała się
swoista
magia
niewidzialności.
Zatem…
śmiało za siebie spójrz
i
jeśli trzeba, to berło w rękę włóż,
a
następnie pewnym ruchem,
bez
choćby najmniejszego
cienia
zażenowania,
zamieszaj
w muszli z wodą,
pozbywając
się tym samym
trwałych
śladów swojej obecności
i
stając się zupełnie niewidocznym.
Prawda,
że proste? I jakże miło,
zwłaszcza
dla każdego,
kto po tobie wejdzie do samotni.
I
jeszcze na koniec
tylko
jedna mała rzecz –
klapa
w dół zamykająca
cały
ten interes.
Teraz
tylko koniecznie
łapki
dokładnie umyj,
a
potem wyjdź do ludzi,
zostawiając
za sobą
wszystko
tak, jakby
cię
nigdy nie było
w tym miejscu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz