Ciągle toczy się walka o
wszystko i o nic. Zawsze gdzieś jest jakaś wojna, bo ktoś komuś siłą koniecznie
chce udowodnić, że ma rację i że teraz to właśnie jego będzie na wierzchu. Tak
więc zamiast ładu wprowadzamy chaos i coraz więcej zamieszania. Wybuch tu,
wybuch tam i od razu trudno cokolwiek zrozumieć. Bezpowrotnie znika poczucie
spokoju i wewnętrznej równowagi. Co robić? Uciekać, czy może zostać na miejscu
i walczyć o swoje, ze świadomością, że niemal w każdej chwili można ginąć?
Wszystko staje się rozklekotane,
nerwowe, poszarpane, męczące, nastawione bardziej na przeczekanie niż na
normalne, przewidywalne funkcjonowanie. Bo to właśnie przeczekanie staje się
codziennością, życiem i jego treścią. Całość nie daje się już ogarnąć. Co
najwyżej można próbować łapać momenty, strzępy normalności. Czy za długo było spokojnie?
Czy lepiej wywrócić wszystko do góry nogami niż tkwić w może nudnej i
przewidywalnej, ale pokojowej codzienności? Czy musi dochodzić do przemocy i wojny?
Czy zamiast w nienawiści i wrogości nie jest lepiej żyć w przyjaźni i pokoju? Komu
potrzebne są krew i łzy, ruiny i zgliszcza, destabilizacja zamiast szczęścia, dobrobytu
i rozwoju? Po co to zjadliwe szarpanie się jednych z drugimi?
STOP WOJNOM! STOP SZCZUCIA
JEDNYCH NA DRUGICH! STOP NIENAWIŚCI!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz