Każdy w swoim życiu nie tylko idzie do przodu. Zdarza się, że robi też krok do tyłu, a nawet więcej – cofa się do miejsca, gdzie już był i do ludzi, których znał. Może po to, by podczas kolejnej wizyty, niby w tym samym miejscu, tym razem zamknąć już drzwi za sobą i nie oglądać się więcej za siebie, a może po to, by dopisać ciąg dalszy historii, która z jakichś powodów rozmyła się gdzieś w natłoku codzienności i różnych spraw, a jednak miała trwać?
Taki krok w tył nie jest żadną porażką, ale dość często właśnie tak jest odbierany. Teoretycznie każdy może go wykonać, ale w praktyce robi to niewielu, zwykle tylko ci ludzie, którzy uświadomią sobie i zrozumieją, że czasami w życiu warto odpuścić, bo wiecznie nie da się tylko mieć więcej, iść wyżej, bardziej, mocniej. Czasami mniej znaczy więcej, spokojniej i ciszej. Nadmiar jest przytłaczający, no ale to się wie dopiero dużo później, nie w młodości i na tak zwanym dorobku, gdy gromadzenie dopiero się zaczyna i gdy staje się ono ważniejsze od ludzi tu i teraz.