Instynkt nie jest tylko i
wyłącznie domeną zwierząt. Ma go też każdy z nas – ludzi.
Instynktom, tym pierwotnym
(jakby wgranym na dysk twardy), ale także i tym wtórnym (wyuczonym, nabytym,
przyswojonym i utrwalonym), ulegamy stosownie do sytuacji, bez względu na swój mocny
charakter i bardzo silną osobowość. I nawet gdy jesteśmy bardzo porządni, opanowani
i poukładani, to tylko kwestia czasu, gdy nas w końcu instynkt poniesie (i to
niekoniecznie w lesie).
Świadomy opór, polegający na
kontroli instynktu, może potrwać tylko do pewnego czasu, a ponieważ kropla
drąży skałę, dlatego im dłużej instynkt pozostaje pod kontrolą, tym mocniej potem
puszczają jakieś wewnętrzne tamy, które są w nas, i woda rozlewa się wszędzie
dookoła. Czy i komu przynosi to straty i wyrządza nieodwracalne szkody? To już
kwestia do indywidualnego rozważenia. Trzeba jednak pamiętać, że rzeczy
nieistotne potrafią urosnąć do ogromnych rozmiarów, natomiast nie zawsze to, co
wydaje nam się tak bardzo ważne, w rzeczywistości takie jest.
Oczywiście różne mogą być popędy
i kierunki zarówno pierwotnego, jak i wtórnego reagowania, takiego
instynktownego, bez jakiegokolwiek zahamowania, bez zastanawiania się nad kimkolwiek
i czymkolwiek, w tym i nad konsekwencjami. Instynkt to siła wyższa, która w
swoisty sposób popycha do działania, bez myślenia i zastanawiania. Następuje
impuls i od razu jest automatyczna reakcja – to wszystko. I tylko trzeba jeszcze
pamiętać, że cokolwiek instynktownie się stało i stanie, to się już nie
odstanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz